(materiał zaktualizowany)
Choć w niniejszej sprawie znamy nazwę jednostki, w której doszło do skandalicznego zdarzenia, nie będziemy jej ujawniać. Powód jest prosty – musimy chronić osobę pokrzywdzoną i jej rodzinę.
A jest to osoba małoletnia. Sprawa prowadzona była bowiem z art. 200 kodeksu karnego, czyli obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym. Nie mamy pewnej wiedzy o tym, jak się zakończyła. W tym przypadku jednak nawet, jeśli chodziłoby o umorzenie, to pozostawałoby to bez znaczenia dla skandalicznosci działania prokuratury.
To nie miało prawa się wydarzyć
Jak tłumaczy nam doświadczony śledczy, choć pokrzywdzeni nie zapoznają się z aktami podręcznymi prokuratora, to z wielu sytuacjach mogą mieć z nimi kontakt wzrokowy. Prokurator posiłkuje się bowiem takimi aktami przy przesłuchaniach. Przede wszystkim jednak pojawia się z taką teczką w sądzie. Innymi słowy, śledczy nie ma prawa zakładać, że okładka akt podręcznych nie będzie przez nikogo oglądana.



