Wśród różnych niepożądanych zjawisk, związanych z tłumieniem wolności słowa, Jakub Maciejewski wymienia cenzurę tzw. Big Techów.
To jest potężny problem, faktycznie. Ludzie sobie nie zdają sprawy, że ta cenzura jest. Gdy zajrzymy do książki PRL-owskiej, w stopce redakcyjnej możemy zobaczyć taki numerek, literkę, który oznaczał kryptonim konkretnego cenzora. Jesteśmy w stanie wyczytać, że coś tam zostało jednak poprawione. A kiedy przeglądamy media społecznościowe, nie wiemy na przykład, że być może, owszem, opublikowano ważną treść, ale ona jest taka, że jej nie zobaczymy. Jest niedostępna – mówi dziennikarz.
Maciejewski podaje również przykład cenzury aktywnej.




