Zwłoki w mieszkaniu księdza. „Wikariusz został zawieszony”. Jest śledztwo policji.
Powyższe słowa, zapisane wytłuszczonym drukiem, nie mają nic wspólnego ze sprawą ks. Michała Olszewskiego. To tytuł weekendowego tekstu jednego z portali, dotyczący sprawy zwłok, znalezionych w mieszkaniu księdza w miejscowości Drobin. Dlaczego zamieszczam te słowa w niniejszym tekście? Klucz jest bardzo prosty: w drobińskiej sprawie mamy do czynienia z błyskawiczną reakcją Kościoła na działania organów ścigania. „Wikariusz został zawieszony”. Został zawieszony, choć w chwili pisania niniejszego tekstu nawet nie został zatrzymany, nie mówiąc już o zarzutach. Tak reaguje kościół w sprawach karnych, tych dotyczących prawa z obszaru profanum, jeżeli gołym okiem widać, że coś może być na rzeczy.
Na zdrowy chłopski rozum wydawałoby się, że jeśli jakiś ksiądz usłyszy zarzuty karne, formalnie bardzo ciężkiego kalibru, a Kościół nie wszczyna wobec niego żadnych czynności z prawa kanonicznego, to należałoby to interpretować tak, że hierarchia nie uznała zarzutów prokuratorskich za wiarygodne. Takiego kapłana Kościół powinien na wszelkie sposoby wspierać. Tak mówi w każdym razie logika. Jednak to nie ona rządzi hierarchią polskiego Kościoła, jeśli chodzi o sprawę księdza Michała Olszewskiego.
Kontrowersyjny areszt ks. Olszewskiego



