Tomasz Deptuch zauważa, że u naszego wschodniego sąsiada jest coraz więcej środowisk, chcących „rzucić rękawice” prezydentowi Łukaszence. Tymczasem w kraju tym działają rosyjskie służby i funkcjonują rosyjskie struktury bezpieczeństwa. Istnieje ryzyko, że za opozycyjnymi kandydatami może stać Kreml. Obecnie bowiem prezydent Białorusi stara się obronić niezależn0ść swojego państwa od Rosji. W tym celu m.in. „posiłkował się pieniędzmi pozyskanymi w trybie natychmiastowym z Chin”. zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Układ Sił” ocenia:
Pewna doza stabilizacji może być korzystniejsza niż próba przewalczenia Łukaszenki przez kandydata, który może być inspirowany przez Moskwę.
Przyznaje, że polskiej polityki na Białorusi nie widać na zewnątrz. Być może działają tam jednak polskie służby, a przynajmniej taką ma nadzieję.
Ponadto Deptuch opowiada o wielkim wycieku ropy w Norylsku na Syberii. Wyciekło 20 000 ton paliwa i przedostało się do wód.





