Radio WNET odwiedziło wczoraj Wojciecha i Elżbietę Pilchów, którzy w swoim niedużym gospodarstwie rolnym produkują żywność tradycyjnymi, nieprzemysłowymi metodami.
Kiedyś naturalnym prawem chłopa było produkowanie żywności. Potem zostało to zawłaszczone przez przemysł. Przy przemysłowej produkcji żywności stosowana jest pasteryzacja. W serowarstwie na drobną skalę nie jest ona potrzebna. Państwo Pilchowie wytwarzają sery z mleka niepasteryzowanego. Jak powiedział Wojciech Pilch, konserwacja i pasteryzacja „robiona jest z myślą o przerzucaniu towaru, o hipermarketach, o sieciach, o dystrybucji”. Natomiast najzdrowszy produkt jest „wyprodukowany tu i zjedzony w najbliższym otoczeniu”.
Przy dużej produkcji, np. w mleczarni, mleko się zlewa, pasteryzuje i standaryzuje. Narzucone są normy, przepisy. Przy dużej produkcji są one koniecznością, wynikają z technologii. Obecnie muszą je spełniać też mali wytwórcy, jak państwo Pilchowie. Przy ich niewielkiej produkcji (roczny obrót to 120 tysięcy złotych) badania laboratoryjne to bardzo znaczący koszt, 4-5 tysięcy złotych. [related id=35468]



![Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2026%2F06%2FAndrij-Sadowy-nazi-gest-.png&w=3840&q=75)
