Czy ta „kluczowa rola”, o której się pisze i mówi po wystąpieniu prezydenta, Pani rola, jak określają to media, to był rzeczywiście taki przełomowy moment dla prezydenta i podjętej przez niego decyzji o zawetowaniu ustaw o SN i KRS?
Myślę, że nie. Prezydent ma własne zdanie, bardzo zdecydowane w tej materii. Podzielam to zdanie niesłychanie silnie. To co zrobił, było konieczne. W takim sensie prezydenta rzeczywiście wspierałam i wspieram. Ale sam pomysł był pomysłem prezydenta, nie moim.
Czy to, że prezydent nie zawetował trzech ustaw, tylko dwie, zaskoczyło Panią?
Nie, wiedzieliśmy, że prezydent zamierza zawrzeć rodzaj kompromisu z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i że tamta ustawa o Ustroju Sądów Powszechnych będzie podpisana. Pan prokurator generalny może już zaczynać robić porządek i od paru dni może już przymierzać się do ewentualnej zmiany prezesów sądów.



