Krzysztof Pasierbiewicz
Afera oksfordzka
Prof. Lech Morawski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego z nadania PiS, wziął udział w konferencji dotyczącej kryzysu konstytucyjnego w Polsce. Odbyła się ona na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Oksfordzie. Prof. Morawski wystąpił w jednym z paneli wraz z innym gościem z Polski – prof. Tomaszem Gizbertem-Studnickim. Pierwszy zaprezentował stanowisko prawników, którzy usprawiedliwiają działania Prawa i Sprawiedliwości wokół Trybunału, drugi – zdanie prawników krytykujących poczynania PiS. Od tego się zaczęło.
Nawet nie próbuję się odnieść do meritum tego sporu, gdyż nie jestem prawnikiem. Wszakże wolno mi napisać, jak widzę zaistniały problem, jako były nauczyciel akademicki z 40-letnim stażem oraz bloger portalu społecznościowego.
Atak na rząd i prezydenta
Zacznę od tego, iż należy sobie powiedzieć jasno, że to, co się obecnie dzieje w Polsce, to nie jest, jak pokrętnie wmawia się Polakom, walka nowej opozycji z błędami nowej władzy, lecz frontalny i bezpardonowy atak na rząd PiS-u i na prezydenta Dudę stymulowany przez lewackie media, do niedawna postkomunistyczny Trybunał Konstytucyjny, a także urażone w swej dumie i bucie uniwersyteckie „elity” podwawelskiego Krakówka i mazowieckiej Warszawki, do których zaczynają dołączać aspirujące do elity satelickie uczelnie w całym kraju.
W tym noszącym znamiona „zamachu stanu” uderzeniu w nowy rząd i nowego prezydenta postanowiono wykorzystać uniwersytety, gdzie pod osłoną uczelnianej autonomii opracowuje się mechanizm „zamachu”, a do realizacji tego „intelektualnego puczu” zdecydowano się także spożytkować etos niezawisłości i niepodważalności orzeczeń starego Trybunału Konstytucyjnego, Komisji Weneckiej, a także międzynarodowy klan opiniotwórczych instytucji prawnych.




