Jan Martini
Kutz i inne kucyki
Ci z nas, którzy żyją dostatecznie długo, pamiętają może wzruszające filmy o Śląsku, których autorem był Kazimierz Kuc. Niezależnie od ogromnej sympatii, jaką cieszą się u nas ludzie mówiący gwarami (Górale, Ślązacy, Kaszubi), nasza wiedza o Śląsku jest ograniczona i fragmentaryczna.
Gorol o Śląsku
Na ogół wiemy, że Śląsk był najbogatszą dzielnicą średniowiecznej Polski i na mocy testamentu Krzywoustego miał być zawsze połączony z dzielnicą senioralną – krakowską. Jednak losy Śląska potoczyły się inaczej, a na połączenie z Polską w wyniku powstań śląskich musieliśmy czekać aż do wieku dwudziestego.
W gwarach śląskich zachowały się echa średniowiecznej polszczyzny, a stosunkowo niedługie panowanie pruskie nad Śląskiem, obok industrializacji i awansu kulturowego, przyniosło brutalną germanizację. Jednak, mimo wysiłków władz pruskich, język polski przetrwał na Górnym Śląsku. I tyle mniej więcej wie o Śląsku przeciętny Polak – „gorol”.
Także świadomość, że odbudowę kraju ze zniszczeń po obu wojnach światowych zawdzięczamy w dużym stopniu Śląskowi, jest chyba (a przynajmniej powinna być) powszechna. Filmy „Perła w koronie” i „Sól ziemi czarnej” K. Kuca ukazywały złożoność Śląska i poszerzały wiedzę o dzielnicy, która była dla reszty Polski niezwykle istotna.




