W niedzielę we Francji odbyła się pierwsza tura wyborów parlamentarnych. Zgodnie ze wcześniejszymi prognozami, wygrała je partia założona przez Emmanuela Macron’a. Jednak, jak mówi Piotr Witt, komentatorzy nie przewidzieli rekordowo małej frekwencji.
– Po raz pierwszy w historii V Republiki ponad połowa nie skorzystała z prawa do głosowania. W Paryżu i okręgu paryskim tylko co czwarty obywatel pofatygował się do urn. Demokracja zacięła się – mówił.
Korespondent Radia Wnet, komentując przyczynę takiego stanu rzeczy, zwrócił uwagę na rozczarowanie decyzjami nowego prezydenta Francji: – Ci, co najbardziej pragnęli zmian, zrozumieli, że wszystko zostało po staremu z młodym prezydentem na okrasę. Liczba rozczarowanych rosła w ciągu ostatniego miesiąca, w miarę jak mglisty program Emmanuela Macrona nabierał kształtów.




