Pierwotnie 94. w rankingu WTA Linette i szósta w tym zestawieniu Switolina miały zmierzyć się na zakończenie sobotnich zmagań na korcie centralnym. Z powodu deszczu, który zaczął padać późnym popołudniem, najpierw spotkanie czekających na poprawę pogody zawodniczek zostało przesunięte na inny obiekt, a następnie przełożone na kolejny dzień. Ostatecznie pierwsza w karierze konfrontacja tych tenisistek odbyła się na korcie im. Suzanne Lenglen, drugim co do wielkości obiekcie French Open.
Zdecydowaną faworytką tego meczu była Ukrainka, która jest najlepszą tenisistką tego sezonu – prowadzi w rankingu „Road to Singapore”. Wygrała w tym roku cztery imprezy: w Tajpej, Dubaju, Stambule i Rzymie, a w całej karierze ma w dorobku osiem tytułów. Turniej w stolicy Włoch był ostatnim sprawdzianem przed paryską rywalizacją.
25-letnia Polka w drugiej fazie zmagań sprawiła niespodziankę, eliminując rozstawioną z „29” Anę Konjuh. Po meczu przyznała jednak, że Chorwatka popełniła bardzo dużo błędów. Poznanianka zapowiadała walkę ze znacznie wyżej notowaną i młodszą o dwa lata Ukrainką i słowa dotrzymała.
O zwycięstwie Switoliny w obu setach przesądziło jedno przełamanie. Urodzona w Odessie zawodniczka od początku starała się narzucić Linette swoje warunki gry i kontrolować przebieg pojedynku. Bardzo cennego, jak się później okazało, „breaka” zanotowała już w trzecim gemie. W końcówce poznanianka popełniła dwa błędy. Linette nie rezygnowała z walki – nieraz popisywała się odważnymi uderzeniami w głąb kortu, które wcześniej były znakiem rozpoznawczym przeciwniczki. Przy stanie 3:5 obroniła piłkę setową, ale kolejnego gema już przegrała.


