Według szefa resortu środowiska, gminy w wielu przypadkach „przerzuciły” na prywatnych właścicieli gruntów odpowiedzialność za utrzymywanie terenów zielonych.
„Mnóstwo lasów oraz terenów zielonych zostało zabudowanych przez miasta, przez co osiągnęły one konkretne korzyści finansowe. Z kolei prywatni właściciele, jeśli mają na swoim terenie drzewa, muszą niejako bezpłatnie świadczyć usługi dla tych, którzy ich nie mają, mimo że je posadzili i wyhodowali. Obecny system kontroli polega de facto na donosicielstwie, bo samorządy nie wiedzą, ile mają drzew. Polega to na tym, że ktoś informuje urzędników o usunięciu drzewa, następnie oni przyjeżdżają i nakładają karę” – powiedział.
Minister ocenił, że samorządy powinny rekompensować prywatnym właścicielom gruntów to, że utrzymują oni na swoim terenie tereny zielone. – Jeżeli na swoim gruncie mamy cenne z punktu widzenia społeczności lokalnej drzewa – chodzi o wartości przyrodnicze czy krajobrazowe – to gmina powinna rekompensować takim właścicielom to, że nie mogą oni w pełni korzystać ze swojej nieruchomości. Mogłoby to być np. obniżenie podatku gruntowego, który by rósł do „normalnej stawki” przy wycięciu drzew – wyjaśnił.
Od początku roku obowiązują zliberalizowane przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych gruntach. Zgodnie z nimi właściciel nieruchomości może bez zezwolenia wyciąć drzewo na swojej działce, bez względu na jego obwód, jeśli nie jest to związane z działalnością gospodarczą. Przepisy te wzbudziły jednak społeczne protesty.



