Ataki północnokoreańskich hakerów odczuwają nie tylko sąsiedzi z Korei Południowej, ale też inne kraje – według ekspertów stoją oni m.in. za kradzieżą ponad 80 milionów dolarów z kont banku centralnego Bangladeszu oraz ubiegłorocznymi atakami na polskie banki. Według danych wywiadowczych, północnokoreańska armia ma już ponad 6 tys. świetnie zorganizowanych „cyberżołnierzy”.
– Koreę Północną w aspekcie militarnym kojarzymy przede wszystkim z próbami broni atomowej. Jednak w ich cieniu intensywnie rozwijane są kompetencje związane z cyberatakami – powiedział Przemysław Krejza, dyrektor ds. badań i rozwoju w laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery.
Najdotkliwiej ataki północnokoreańskich hakerów odczuwa Korea Południowa, jednak ich ofiarą padają firmy i instytucje z całego świata. Wojskowi hakerzy z Korei Północnej zaczynali od stosunkowo prostych działań – ataków mających na celu blokowanie serwerów (DDoS), rozsyłania złośliwego oprogramowania czy kasowania danych.
W 2013 roku skutecznie zaatakowali 50 tys. południowokoreańskich komputerów i serwerów. Na kilka dni sparaliżowali kilka banków i stację telewizyjną. Rok później została zaatakowana wytwórnia Sony Pictures. Północnokoreańskiemu reżimowi nie spodobał się wtedy film pt. „Wywiad ze Słońcem Narodu”. Na skutek błędu hakerów wykryto adres IP agresorów, należący do Korei Północnej.




