W rozmowie z PAP minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego tłumaczył, na czym będą polegać zmiany, które ma wprowadzić nowa ustawa o uczelniach wyższych.
Mam świadomość, że ustawa będzie budzić kontrowersje. Cokolwiek zaproponujemy, i tak trzy czwarte środowiska będzie niezadowolone. Opinie wewnątrz środowiska są bardzo zróżnicowane, w każdej kwestii ściera się kilka–kilkanaście podejść. Jesteśmy otwarci na dialog i krytykę. Będziemy modyfikowali nasze podejście, ale zmiany muszą być naprawdę głębokie i nie możemy z nimi dłużej czekać – twierdzi minister i zapewnia, że jedyną rzeczą, której powinno się bać środowisko naukowe, jest utrzymanie status quo.
Gowin uważa, że dzisiaj gramy w drugiej lidze, podczas gdy w wielu krajach Europy, nie mówiąc o Azji, trwają intensywne prace prowadzące do zreformowania systemów szkolnictwa wyższego: – Jeśli będziemy stali w miejscu – albo nawet szli do przodu w takim tempie, w jakim szliśmy przez ostatnie dwadzieścia kilka lat – to za chwilę spadniemy z drugiej do trzeciej ligi. Nie można do tego dopuścić. Od samego początku, gdy pojawiłem się w tym rządzie, prowadzimy najszersze konsultacje środowiskowe, jakie kiedykolwiek miały miejsce. Wierzę, że te konsultacje przekonały środowisko akademickie do dwóch rzeczy: po pierwsze, że traktujemy ten dialog poważnie, a po drugie – że na serio traktujemy też zapowiedzi głębokich reform.
Dalej szef resortu nauki wyjaśnia, że wszystkie zagadnienia związane ze szkolnictwem wyższym i nauką ministerstwo chce zawrzeć w jednej ustawie: – Dzisiaj wydaje się też przesądzone, że w nowej ustawie przewidziane będzie funkcjonowanie trzech różnych typów uczelni. Obok uczelni dydaktycznych i badawczo-dydaktycznych należałoby wyłonić grupę uczelni badawczych – a więc takich, których zadaniem będzie ściganie się z najlepszymi europejskimi ośrodkami akademickimi i podniesienie pozycji polskich uczelni w rankingach.




