Dadin został wypuszczony po kilku dniach oczekiwania. Formalnie warunkiem jego zwolnienia było dostarczenie dokumentów z sądu do administracji kolonii karnej. Gdy w niedzielę rano do kolonii w Kraju Ałtajskim przyjechał samochód wiozący dokumenty, stało się jasne, że opozycjonista wyjdzie na wolność. W miejscowości Rubcowsk czekała na niego rodzina – żona Anastasija Zotowa i siostra, a także działacze opozycyjnej partii Jabłoko i grupa dziennikarzy.
Dadin powiedział po zwolnieniu, że „przeżył dzięki poparciu wszystkich uczciwych ludzi” i wyraził przekonanie, że w Rosji istnieje społeczeństwo obywatelskie. – Będę dalej walczył z kłamliwym reżimem, aby przestrzegane były prawa człowieka – zapowiedział.
Zotowa informowała wcześniej, że rozważa wyjazd z mężem z Rosji, ponieważ obawia się, że znów zostanie on aresztowany. Dadin powiedział w niedzielę, że oboje będą jeszcze o tym dyskutować. Zastrzegł, że na razie przez najbliższych kilka miesięcy chciałby odpocząć. Dodał jednak: – Jeśli nie będę dalej uczestniczył, nie będę szanował sam siebie.
– Jestem gotów oddać życie, aby w Rosji nie wróciły czasy represji Stalina – powiedział opozycjonista dziennikarzom.


