Od eksperymentalnych brzmień, przez rockową surowość, aż po subtelne poezje dźwięku – każdy z tych albumów ma w sobie coś niepowtarzalnego. To nie są tylko płyty do odtwarzania w tle, lecz historie, które opowiadają artyści świadomi swojej wizji. W tym zestawieniu pokazuję te, które poruszyły mnie najbardziej, które miały odwagę eksperymentować, łączyć gatunki i emocje. Znajdziecie tu zarówno debiuty dojrzałe, jak i powroty do formy po latach ciszy. Każda płyta ma swój niepowtarzalny skład twórczy, swoich bohaterów, a czasem gościnne dźwięki, które dodają całości smaku.
Dla tych, którzy nie znają tych wydawnictw, dodam od sievie, że warto je odkrywać uważnie, bo to małe, muzyczne światy, pełne detali, które rosną w nas przy każdym odsłuchu. Te albumy pokazują, że dobra polska muzyka wymaga nie tylko talentu, ale też wrażliwości, precyzji i odwagi w wyborach artystycznych. Zapraszam do podróży przez dźwięki roku, które zostają w sercu na długo. Przed nami prezentacja miejs od 20. do 12.
Tomasz Wybranowski
Tutaj do wysłuchania program z opowieściami o tych albumach:

„Gabinet doktora Caligari” Roberta Wiene to film, który od niemal stu lat fascynuje niepokojem, kruchością rzeczywistości i zdeformowaną ekspresjonistyczną wizją świata. Czerwie podchodzi do tego dzieła nie jako ilustrator, lecz jako partner w dialogu dźwięku z obrazem. Ich muzyka nie podąża ślepo za kadrami – czasem wyprzedza akcję, czasem opóźnia reakcję, budując napięcie, które wymaga pełnej uwagi widza.
Zespół – Wojtek Zaborowski, Maciek Kudłacik, Mirek Ładoś i Piotrek Bogunia – korzysta z bogatego instrumentarium: perkusji, instrumentów etnicznych, akordeonu, mandoliny, gitary, basu i syntezatorów. To pozwala budować wielowarstwową narrację, w której folkujące rytmy, surowe brzmienia perkusjonaliów i nagłe zmiany dynamiki potęgują klaustrofobię i grozę filmu.
Cisza staje się tu równorzędnym środkiem wyrazu wobec dźwięku, a relacja między ruchem a bezruchem obrazu i muzyki tworzy emocjonalny kontrapunkt.
Czerwie operują świadomością doświadczenia – dwie dekady koncertów z kinem niemym uczyniły z nich mistrzów precyzji, wyczucia i efektu dramatycznego. Muzyka balansuje między surowością a hipnotyczną melodyką, wciągając słuchacza w świat filmu. Styl zespołu jest eksperymentalny, ale konsekwentny – łączy folk, etno i elementy absurdu w spójną, ekspresjonistyczną całość. Wartością nadrzędną jest odwaga i świadomość artystyczna, która sprawia, że każdy dźwięk jest znaczący.
Relacje dźwięku z obrazem są świadomie niejednoznaczne, co pozwala na wielość interpretacji i głębsze doświadczenie emocjonalne. Seans z CZERWIAMI to spotkanie filmu sprzed wieku z wrażliwością współczesnych muzyków, którzy rozumieją, że największy niepokój rodzi się z przesunięcia akcentów, a nie z dosłowności. Ten koncert nie jest nostalgicznym hołdem, lecz żywym wydarzeniem artystycznym.
To dowód, że odwaga formalna i świadome ryzyko prowadzą do sztuki żywej, prawdziwej i absolutnie właściwej w swoim wyborze.

Jacko Brango, czyli Szymon Paduszyński z Wrocławia, udowadnia na debiutanckim albumie, że muzyczna szczerość i precyzja mogą iść w parze z buntowniczym duchem rocka. „Za dużo gitar” to trzynastoutworowa podróż, w której gitarowe szaleństwo zderza się z melodyjnymi, popowymi momentami. W poczcie gości – Krzysztof Zalewski, Natalia Szroeder, Jamal, Neony i Radek Baranowski, którzy dodają płycie różnorodności, co udowadnia, że Jacko Brango, w niczym nie ustępuje gwiazdom zaproszonym do projektu i jest sercem całości.
Najważniejsze utwory to m.in. „Inaczej nie umiem”, który otwiera album z mocnym, żywiołowym riffem, „Pod powierzchnią”, wpadający w głowę od pierwszego odsłuchu, „Odpadną nam usta” – oszczędny, nastrojowy numer, oraz „Jak naprawić głowę” – przejmująco szczery i emocjonalny. Każda piosenka ma w sobie siłę autentyczności i technicznej precyzją, której w muzyce Jacko Brango nie brakuje.
Styl artysty łączy techniczny umysł inżyniera z wrażliwością muzyczną – gitarowe riffy nie są jedynie ozdobą, lecz nośnikiem emocji.
Album jest żywy, surowy, a jednocześnie melodyjny. Teksty balansują między autoironią, osobistą narracją a emocjonalną szczerością, co sprawia, że piosenki trafiają bezpośrednio do słuchacza. Wartością jest autentyczność – każdy utwór brzmi jak zapis prawdziwego doświadczenia.
Album pokazuje, że rock, alternatywa i pop mogą tworzyć organiczną całość, jeśli stoi za tym pasja i konsekwencja. Brango nie kalkuluje, nie udaje – jego muzyka brzmi jak on sam. Każda piosenka ma swój ciężar i charakter, tworząc spójną narrację.
Album „Za dużo gitar” potwierdza, że szczerość, dobre piosenki i właściwi ludzie wokół to wciąż najlepsza recepta na udany debiut.

Debiutancki album toruńskiego duetu AlphaBet – Piotra Skrzypczyka i Krzysztofa Janiszewskiego to hinotyczny i zmysłowo – tajemniczy świat dźwięku. Piotra skrzypce syntezatorowe i Krzysztofa wokalizy z brzmnieniem thereminu i piły śpiewającaej wnoszą unikalny charakter, który łączy wrażliwość z eksperymentalnym ryzykiem.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z duetem AplphaBet:
Już singiel „CHI” pokazuje wyjątkową atmosferę albumu: przestrzeń, subtelność i emocje zacierają granice między słuchaczem a dźwiękiem. Inspiracje Brianem Eno czy Stevenem Wilsonem są słyszalne, lecz AlphaBet tworzy własny, rozpoznawalny język brzmienia. Styl jest cierpliwy i refleksyjny, a każdy utwór oddycha własnym rytmem. Wartością jest konsekwencja, subtelność i świadomość pracy nad detalem.
Instrumentarium jest eksperymentalne, ale nigdy nie przesłania głębi muzycznej narracji.
Cisza i minimalizm mają tu równorzędną rolę co dźwięk, tworząc przestrzeń do interpretacji. Album nie jest łatwy, ale nagradza cierpliwego słuchacza bogactwem detali. Wartością jest umiejętność słuchania i bycia słuchanym – dźwięki żyją własnym życiem.
„Tags” pokazuje, że konsekwencja i wiara w atmosferę zamiast hitów to wybór słuszny i artystycznie wygrany. To album światowego formatu w ambientowej szkatule.

FUSY powstały z nadmiaru twórczej energii i uformowały własną tożsamość już na wczesnym etapie. EP-ka „Anioły” jest rezultatem dojrzałej pracy studyjnej i koncertowej, a do zespołu dołączył wokalista, który nadał muzyce sens i kierunek. Grupę tworzą: Marcin Cłapa (wokal), Michał Kramarczyk (gitara, wokal), Przemysław Przybylak (bas) i Paweł Marcyniuk (perkusja).
Tutaj do wysłuchabiua rozmowa z Marcinem Cłapą:
Muzycznie FUSY poruszają się w klimatach post-punku, cold wave’u, indie i współczesnej alternatywy. Gitary są chłodne, rytmika zdecydowana, a wokal buduje emocjonalny ciężar utworów. Styl zespołu łączy historię gatunków z własną świeżością – bez kalki, bez nadęcia. Wartością jest wspólnota, energia i konsekwencja artystyczna.
EP-ka prezentuje utwory zarówno melodyjne, jak i surowe, zachowując spójność i charakter. Koncertowa witalność zespołu udowadnia, że to muzyka żywa i prawdziwa. Najważniejsze piosenki, takie jak „Anioły” i kolejne numery demo, pokazują balans między chłodnym post-punkiem a emocjonalną narracją. Wartością jest autentyczność, a każdy członek zespołu wnosi niepowtarzalny wkład w brzmienie.
To materiał, który udowadnia, że postawienie na brzmieniową tożsamość i energię zespołu zawsze procentuje.
Po pięciu latach oczekiwania Mela Koteluk wraca albumem „Harmonia”, który jest czymś więcej niż muzyką – to przestrzeń do refleksji, zatrzymania i emocjonalnego oddychania. Już pierwsze dźwięki wprowadzają w świat, w którym lekkość splata się z refleksją, a prostota staje się poezją dźwięku.
Album jest pełen subtelnych kontrastów – melodyjnych, niemal pop-rockowych momentów i minimalizmu, który pozwala słuchaczowi na zatrzymanie się w każdej frazie. Gościnny udział Ralpha Kamińskiego w „Zobaczyć Ciebie” pokazuje, jak dialog głosów może tworzyć emocję większą niż melodia.
Warto wyróżnić utwory: „Spokój” – lekki, zwiewny, niczym poranny wiatr; „Marzenia” – nostalgiczną, pełną nadziei refleksję; „Miłość” – ciepłą i bliską; „Przemijanie” – subtelnie refleksyjną; „Arytmetyka” i „Staccato” – przypominające o równowadze między emocjami, naturą i technologią. Skład produkcyjny i muzyczny tworzy spójny krajobraz dźwiękowy – instrumentarium od smyczków po subtelne syntezatory buduje kontekst emocjonalny.
Styl Meli Koteluk to mieszanka popu, pop-rocka i subtelnej poezji dźwięku, z dużą dozą przestrzeni i wyciszenia.
Album nie spieszy się – każda kompozycja rozwija się powoli, pozwalając odkrywać nowe niuanse przy kolejnych odsłuchach. Głos Meli hipnotyzuje, prowadzi słuchacza przez emocje i wspomnienia, a aranżacje pozostają oszczędne, lecz bogate. „Harmonia” ukazuje artystkę świadomą swojego warsztatu i wyborów estetycznych, dla której każda nuta jest znacząca.
Wartością nadrzędną jest autentyczność i szacunek do słuchacza. Album uczy, że wewnętrzna równowaga nie polega na ciszy bez dźwięku, lecz na życiu w rytmie serca.
„Harmonia” potwierdza, że cisza, umiar i właściwe decyzje artystyczne potrafią brzmieć mocniej niż hałas.

Ila Urban na albumie „IV rano” pokazuje, że niepewność stylistyczna i świadome zawieszenie w półmroku mogą być wartościową drogą twórczą. Płyta nie domyka wszystkiego, lecz otwiera przestrzeń dla interpretacji i refleksji, co nadaje jej autentyczności. Jej głos bywa eteryczny i wysoki, innym razem ziemski, niemal surowy. To świadome operowanie delikatnością, nie brak umiejętności.
Utwory „Raj”, „Reklamówka” czy „Dzieci” tworzą wspólną oś emocjonalną, pokazując niepokój współczesności i kruchość relacji.
Tutaj do wysluchania rozmowa z Ilą Urban:
Styl płyty jest zróżnicowany, balansuje między elektroniką, subtelnymi dźwiękami Andrzeja Figgera, a wokalem, który wciąga i prowokuje do introspekcji. Wartościowe są zarówno minimalistyczne aranżacje, jak i dynamiczne fragmenty, które wprowadzają napięcie i kontrast. Album zachowuje spójność dzięki wyraźnej wizji artystycznej Urban i wspólnym celom zespołu produkcyjnego.
„IV Rano” – album w nieoczywistych barwach
„IV Rano” to muzyczna mozaika, w której spotykają się trip-hopowe rytmy, synth popowe melodie i subtelne elektroniczne brzmienia. Inspiracje? Massive Attack, Portishead, jazz, a także klasyczne wpływy, które artystka umiejętnie splata w jedną, unikatową narrację. Pierwszy singiel promujący album, „Reklamówka”, to dowód na to, że ILA URBAN potrafi tworzyć muzykę, która hipnotyzuje, skłania do refleksji, ale i nie pozwala przejść obojętnie.
Płyta „IV Rano” opowiada o nocnych rozmyślaniach, momentach przełomowych i uczuciach, które intensyfikują się o wczesnych godzinach porannych. ILA URBAN nie ogranicza się do prostych melodii. Każdy utwór jest osobnym światem, w którym melancholia przeplata się z nadzieją, a tajemnicza elektronika podkreśla emocjonalną głębię.Najważniejsze utwory: „IV rano” – wciągający swoją powściągliwością; „Wilczyca” – intymny i wielowymiarowy; „Raj” – subtelny, ale mocny emocjonalnie. Album nie jest do odhaczenia ani do jednorazowego odsłuchu – jest projektowany na powroty, szczególnie nocą. Styl i estetyka płyty pokazują odwagę artystki w poszukiwaniu własnego języka muzycznego. Wartością nadrzędną jest autentyczność i intymność przekazu.
To płyta, która pokazuje, że wrażliwość i świadomy minimalizm są dziś jednymi z najtrafniejszych muzycznych wyborów.
Debiut BRK, czyli Bartosza Kochanka, ukazuje, że prawdziwa muzyka przychodzi wtedy, gdy artysta jest gotowy – niezależnie od wieku. „Barry Black” to owoc ponad dwudziestoletniego doświadczenia, w tym pracy dla innych artystów, setek koncertów i nocnych sesji w studiu. BRK śpiewa z ciepłem, gęstością i pewnością – jego głos staje się centralnym punktem albumu, a produkcja wspierająca, lecz nie dominująca.
Album składa się z 15 utworów, a gościnie pojawiają się Igo, Vito Bambino i Jarecki, dodając smaku i kontekstu, lecz nie zabierając miejsca głównemu bohaterowi.
Styl płyty BRK „Barry Black” jest rozkosznie i cudnie soulowy, intymny i spokojny, z wyraźnym nurtem opowieści osobistej – o miłości, zmęczeniu, nadziei i codzienności. Wartością jest szczerość, brak kalkulacji i autentyczna obecność artysty. Utwory jak „Jesteś mi łzą” pokazują wolne tempo, naturalny oddech muzyki i emocjonalną bliskość słuchacza. Soul, roztańczony funk i piękne melodie sprawiają, że w połączeniu z głosem BRK tworzy to muzyczne małe cudeńko!
BRK buduje album konsekwentnie, z myślą o emocjach i prawdziwej narracji, nie o modnych trendach. Skład produkcyjny jest dyskretny, lecz kluczowy – tworzy przestrzeń dla głosu i melodii. Album jest przykładem, że muzyka nie potrzebuje pośpiechu ani sztuczności. Wartością nadrzędną jest autentyczność i dojrzałość artystyczna.
Album „Barry Black” jest dowodem, że dobry moment i dojrzałość artystyczna są często ważniejsze niż metryka. Bo – Mordo@! – nigdy nie jest za późno!!! Dzięki Bartoszu!
Bartas Szymoniak wraca z piątym solowym albumem „Znaki szczególne”, który jest przykładem dojrzałości i konsekwencji artystycznej. Album nie szuka fajerwerków ani chwilowych trendów, lecz tworzy przestrzeń dla uważnego słuchania i refleksji. Produkcja, oparta na duecie Bartas Szymoniak – Michał Parzymięso, jest oszczędna, selektywna, pozostawiając miejsce dla oddechu i ciszy, które w dzisiejszej muzyce są deficytowe. Beatbox, znak rozpoznawczy Bartasa, pełni funkcję narracyjną, nie popisową, wpisując się w opowieść albumu.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bartasem Szymoniakiem:
„Znaki szczególne” to płyta, w której muzyka i słowo idą w parze – Bartas sięga po klasykę polskiej poezji, m.in. Adama Asnyka, bez patosu i sztywnej formy, wprowadzając ją w emocjonalny, współczesny obieg. Utwory takie jak „Przeznaczenie”, z rockowo-alternatywnym pulsem, czy „Zanim odejdziesz” – melodyjne i liryczne, pokazują różnorodność nastrojów. Gościnie pojawiają się Dorota Gardias w „Wszystko i nic” oraz Kornelia Czerwiec, młody, świeży głos, który nie jest dodatkiem, lecz pełnoprawnym elementem narracji.
Album zachwyca stylem: subtelne syntezatory, oszczędne gitary i selektywny miks tworzą spójną przestrzeń, w której każdy element ma znaczenie. Produkcja Michała Parzymięso jest partnerska i transparentna, prowadzi muzykę, a nie zagłusza jej sensu. „Znaki szczególne” to płyta, która działa w całości, a nie tylko w pojedynczych utworach, odkrywając półtony, napięcia i sensy przy każdym odsłuchu. Wartością jest głęboka ludzka barwa, autentyczność i spokój w narracji. Pieśń „Zanim odejdziesz” to perła najjaśniej święcaca w całym naszyjniku metafor i melodii.
Styl albumu jest cichy, niemal kontemplacyny, ale magnetyzujący. Wciąga w subtelny labirynt opowieść o życiu, relacjach i przemijaniu. Album nie daje tylko wrażenia harmonii i konsekwencji, bo po prostu taki jest! Bartas nie epatuje nowością dla efektu, lecz buduje trwały ślad w słuchaczu. Szymoniak i Parzymięso pokazują, że duet dobrze dobranych ludzi może stworzyć pełnowartościową przestrzeń.
Najważniejsze utwory zachowują równowagę między emocją a formą, a gościnne partie głosów dodają głębi. Album udowadnia, że piosenka, jeśli niesie prawdę, wciąż potrafi unieść ciężar emocji.
Bartas Szymoniak potwierdza, że konsekwencja i zaufanie do słowa poetyckiego i ucho do niebanalnych, kryształowo pięknych melodii prowadzą do muzyki naprawdę znaczącej.

Sanah w projekcie „Dwoje ludzieńków” udowadnia, że poezja może żyć poza gablotą szkolnej klasyki i odnaleźć swoje miejsce w sercach młodego pokolenia. Album to emocjonalny kanon polskiej poezji XIX i XX wieku – od Mickiewicza i Asnyka, przez Baczyńskiego i Ginczankę, po kobiece głosy Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Poświatowskiej, Konopnickiej oraz Miłosza i Różewicza. Każdy utwór buduje emocjonalne doświadczenie, a nie akademicką analizę.
Aranżacje, od smyczków po chóry i ornamentacje Zespołu Piesni i Tańca Mazowsze, niosą tekst, stawiając słowo w centrum uwagi, a produkcja Arka Kopery i Marka Dziedzica pilnuje przejrzystości i wyrazistości.
Poezja w polskiej szkole funkcjonuje dziś w stanie napięcia. Z jednej strony stanowi fundament kultury narodowej, z drugiej zaśdla wielu uczniów jest obszarem przymusu, testu i niezrozumienia. Kanon literacki, zamiast być zaproszeniem do dialogu z przeszłością, bywa odbierany jako martwy zbiór nazwisk i epok. Na tym tle projekt Dwoje Ludzieńków autorstwa Sanah jawi się jako zjawisko nie tyle muzyczne, co kulturowe: próba przywrócenia poezji jej pierwotnej funkcji
bycia doświadczeniem żywym, wspólnym i emocjonalnym.
Porównanie projektu sanah ze szkolnym kanonem poezji nie polega na prostym przeciwstawieniu „popu” i „wysokiej kultury”. Przeciwnie – ujawnia ono zasadnicze pytanie o to, jak poezja istnieje w świadomości odbiorców:
jako obowiązek interpretacyjny czy jako forma spotkania z językiem i drugim człowiekiem.
Dobór wykonawców tworzy most między pokoleniami: Michał Bajor, Anna Maria Jopek, Katarzyna Nosowska, Alicja Majewska, Krzysztof Zalewski, Kuba Badach, Grzegorz Skawiński – ich głosy łączą doświadczenie z emocją, pokazując, że poezja może być wspólna i dostępna. Projekt jest przemyślany – muzyka nie upraszcza wierszy, lecz pozwala im oddychać, przywracając ich pełnię znaczeń i emocji. Styl albumu balansuje między klasyką, subtelnością aranżacyjną i nowoczesnym popowym podejściem, czyniąc każdy utwór żywym i aktualnym.
Projekt „Dwoje Ludzieńków” działa w zupełnie inny sposób. Sanah nie porządkuje poezji według epok ani nie tłumaczy jej znaczeń. Ona ją czyta głosem emocji. tej prawdziwej i szczerej i muzyki, która jest tylko owiewką. Poezja wraca na wydawnictwie „Dwoje ludzieńków” do swojej pierwotnej formy, aby nazwać to, co w człowieku drży bez imienia, i zatrzymać chwilę, zanim rozpadnie się w ciszę.
Poezja zawsze powinna iść pod prąd codzienności, dotykać prawdy nie wprost i zostawiać w czytelniku – słuchaczu ślad jak światło po zamkniętych oczach. I to pani Zuzanna – sanah czyni najpiękniej w anturażu polifonii głosów zaproszonych gości.
Dobór autorów – od Mickiewicza i Asnyka, przez Leśmiana, Miłosza i Różewicza, po Ginczankę, Pawlikowską-Jasnorzewską i Poświatowską – tworzy alternatywny kanon: nie szkolny, lecz egzystencjalny.
To kanon doświadczeń: miłości, śmierci, wojny, cielesności, przemijania i refleksji. Co istotne, projekt mocno eksponuje poetki, przywracając równowagę w tradycji, która w edukacji bywa zdominowana przez męskie nazwiska.
Album pokazuje, że sanah potrafi nie tylko interpretować, lecz także przywracać poezję w pełni młodym słuchaczom, czyniąc ją bliską i emocjonalną. Skład twórczy, aranżacje i instrumentarium zostały dobrane z szacunkiem do literatury, pozwalając muzyce budować mosty między pokoleniami. Wartością nadrzędną jest edukacyjna siła emocji, obecność słowa i wspólne przeżywanie kultury. „Dwoje ludzieńków” nie jest projektem „odhaczonym”!
To wielki akt przywracania poezji ludziom. Styl i estetyka pokazują, że połączenie popowej wrażliwości Sanah z klasyką literatury tworzy dzieło aktualne, głębokie i piękne. Każdy utwór zachowuje równowagę między melodią a tekstem, a gościnne głosy dodają emocjonalnego kontekstu i różnorodności. Album inspiruje do odkrywania poezji na nowo, pokazując jej uniwersalność i siłę w dotarciu do młodego słuchacza.
To projekt, który jednoznacznie pokazuje, że dobre pomysły, właściwi twórcy i szacunek do treści tworzą kulturę wysoką w najlepszym sensie.
C.D.N.
Tomasz Wybranowski
Audycja prezentuje polską scenę muzyczną, zarówno w wydaniu współczesnym, jak i klasycznym. Tomasz Wybranowski zaprasza do programu zarówno debiutantów, jak i uznane gwiazdy, zarówno z Polski, jak i zagranicy. To przegląd nowych albumów, wydarzeń muzycznych oraz wywiadów z artystami, łączący recenzje i analizy z pasją do muzyki. Słuchacze mogą odkrywać zarówno popularne hity, jak i

Jedenaście edycji to już nie proste zestawienie. To kronika naszej polskiej i radiowej muzycznej wrażliwości. Od dekady w Radiu Wnet staramy się układać mapę...
Prowadzący:

To już dziesięć lat minęło i jedenaście edycji naszego zestawienia, a my wciąż słuchamy tak samo: uważnie, bez pośpiechu i bez tabel. Radio Wnet od 2015 roku...
Prowadzący:


Dubliński kwartet przez ponad czterdzieści lat swojego istnienia wpisał się złotymi zgłoskami w historii światowej muzyki rockowej. Godne podkreślenia jest t...
Prowadzący: