Komisja Europejska szykuje głęboką reformę systemu handlu emisjami (ETS) na lata 2030–2040. Bruksela chce, aby 30 proc. wpływów z aukcji uprawnień do emisji CO2 trafiało bezpośrednio do budżetu Unii Europejskiej. Wśród propozycji znajduje się także rozszerzenie systemu na nowe sektory.
Bruksela sięga po pieniądze
Planowane zmiany to fundamentalna zmiana w finansowaniu Unii Europejskiej oraz budżetów krajowych. Dotychczas środki z aukcji uprawnień w większości wspierały krajowe transformacje energetyczne.
– To są zapowiedzi jak na razie medialne. Kluczem jest to, co rząd zrobi w sferze faktycznej – podkreślił w Poranku Wnet europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Przekierowanie miliardów euro prosto do Brukseli oznacza znaczny ubytek w dochodach polskiego budżetu państwa.





