Powrót Pitbulla
Warszawski koncert był częścią trasy „I’m back” (tłum. jestem z powrotem), z którą Pitbull wrócił na największe światowe sceny. Jego najpopularniejsze piosenki powstały kilkanaście lat temu, ale wciąż robią furorę. Na Narodowym bawili zarówno starsi fani, jak i młodsi, którzy na nowo odkrywają muzykę Pitbulla.
Deszcz nie zatrzymał wielkiej imprezy
Czwartkowy wieczór w Warszawie upłynął pod znakiem intensywnego deszczu. Dach stadionu był otwarty, z powodów bezpieczeństwa, więc zaczęły tworzyć się ogromne kałuże, a woda zalegała nawet na wysuniętym wybiegu sceny. Mimo tego publiczność nie śmiała rezygnować z zabawy. W pelerynach przeciwdeszczowych, kurtkach, a nawet kaloszach fani przez cały koncert tańczyli i śpiewali wszystkie utwory.
Pitbull docenił zaangażowanie fanów wielokrotnie dziękując im za przybycie. Zwracał się po polsku, wznosił toast słowami „na zdrowie” i podkreślał, że pogoda nie może im przeszkodzić w tym wyjątkowym wyborze.
Największe hity artysty
Artysta przede wszystkim zagrał największe hity. Rozpoczął koncert od piosenki „Don’t stop the party” zaczynając półtoragodzinną imprezę. Publiczność natychmiast zaczęła się bawić. Fani usłyszeli również „International love”, „Rain over me”, „Fireball” oraz finałowe „Give Me Everything”.





