Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

Niemcy zamykają usta dziennikarzom? Gorąca debata o jawności władzy

Czy państwo może skutecznie kontrolować samo siebie, jeśli ograniczy dostęp do dokumentów publicznych? W Niemczech wybuchła gorąca dyskusja wokół planowanych zmian w przepisach dotyczących prawa do informacji. Rząd przekonuje, że chodzi o ochronę urzędników przed falą internetowego hejtu. Krytycy odpowiadają krótko: to może być jeden z największych ciosów w przejrzystość życia publicznego od lat – pisze Aleksandra Fedorska.
Niemcy zamykają usta dziennikarzom? Gorąca debata o jawności władzy

Niemcy – anonimizacja zamiast jawności

Jak opisuje niemiecki tygodnik „Stern”, przygotowywana reforma ma umożliwić szersze anonimizowanie dokumentów udostępnianych obywatelom. Z odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji mogłyby znikać imiona, nazwiska oraz inne dane pozwalające zidentyfikować urzędników uczestniczących w procesie podejmowania decyzji.

Według zwolenników zmian to konieczny krok, który uchroni pracowników administracji przed agresją i nękaniem w sieci. Coraz częściej mają oni stawać się celem ataków po publikacji dokumentów dotyczących kontrowersyjnych decyzji.

Eksperci zajmujący się transparentnością ostrzegają jednak, że anonimowość urzędników utrudni społeczną kontrolę nad funkcjonowaniem państwa. Obywatel powinien mieć możliwość sprawdzenia, kto odpowiada za przygotowanie konkretnych rozstrzygnięć – zwłaszcza gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze lub kluczowe umowy.

Jeszcze większe emocje budzi ewentualne ograniczenie kręgu podmiotów uprawnionych do składania wniosków. W myśl rozważanych rozwiązań utrudniony dostęp do danych mogą mieć redakcje oraz organizacje pozarządowe. To właśnie one od lat najaktywniej korzystają z niemieckiego prawa do informacji, ujawniając dokumenty dotyczące m.in. polityki klimatycznej, wydatków publicznych czy funkcjonowania administracji.

Tysiące wniosków bez pełnej odpowiedzi

Statystyki pokazują, że problem z dostępem do wiedzy istnieje już teraz. Tylko w ubiegłym roku do federalnych ministerstw wpłynęło blisko 6 tys. wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Ponad 1000 z nich zakończyło się odmową lub odpowiedzią niepełną, a około 500 przypadków dotyczyło jedynie częściowego udostępnienia materiałów.

Krytycy projektu ostrzegają, że nowe przepisy dają urzędnikom do ręki kolejne narzędzia do mnożenia odmów, co osłabi rolę niezależnych mediów i organizacji strażniczych (watchdogów).

Polityczny kontekst i granice kontroli

Sprawa ma również mocny wymiar polityczny. Jesienią w kilku krajach związkowych odbędą się wybory regionalne, a walka o poparcie wyborców staje się coraz bardziej zacięta. W ostatnich miesiącach kanclerz Friedrich Merz wielokrotnie zwracał uwagę na problem dezinformacji w mediach społecznościowych, apelując o korzystanie z wiarygodnych źródeł.

Przeciwnicy reformy zauważają jednak pewną sprzeczność: trudno budować zaufanie do rzetelnych mediów, jednocześnie ograniczając im dostęp do dokumentów państwowych. Ich zdaniem przejrzystość działania administracji pozostaje jednym z głównych fundamentów demokratycznego państwa prawa.

Przeczytaj więcej

Polska może odzyskać pozycję lidera regionu? Eksperci wskazują, co powinno być priorytetem
Polska może odzyskać pozycję lidera regionu? Eksperci wskazują, co powinno być priorytetem
Skandal wokół Nigela Farage’a i pojedynczy pojedynki z „człowiekiem-koszem”
Skandal wokół Nigela Farage’a i pojedynczy pojedynki z „człowiekiem-koszem”
Spór o SAFE trwa. Gra toczy się o miliardy euro
Spór o SAFE trwa. Gra toczy się o miliardy euro