Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Prof. Szymanowski: Węgrzy uwierzyli w obietnice Magyara. „Na razie nie ma żadnych rozliczeń”

Peter Magyar przekonał Węgrów obietnicami rozliczenia poprzedniej władzy, jednak po pierwszych miesiącach rządów nie widać realizacji tych zapowiedzi – ocenił prof. Maciej Szymanowski. Dyplomata i hungarysta zwrócił uwagę, że mimo głośnych deklaracji nie pojawiły się dotąd sprawy sądowe ani działania, które potwierdzałyby zapowiadane odzyskiwanie majątku po rządach Viktora Orbána.
Prof. Szymanowski: Węgrzy uwierzyli w obietnice Magyara. „Na razie nie ma żadnych rozliczeń”

Prof. Maciej Szymanowski, fot. Konrad Tomaszewski/Radio Wnet

Rozliczenia były jednym z głównych haseł kampanii

Jednym z najważniejszych elementów kampanii Petera Magyara były zapowiedzi rozliczenia poprzednich rządów i odzyskania majątku, który – według nowej władzy – miał zostać wyprowadzony za czasów Viktora Orbána. Prof. Maciej Szymanowski przypomniał, że podobne hasła pojawiały się wcześniej również w Polsce i odegrały istotną rolę podczas kampanii wyborczych.

Jego zdaniem wielu Węgrów uwierzyło w takie obietnice i właśnie dlatego zdecydowało się poprzeć zmianę władzy.

– Na pewno się dali uwieść. Oczekiwali, podobnie jak kiedyś Polacy, wielkich rozliczeń. Natomiast do tej pory nie ma żadnej sprawy w sądzie, żaden prokurator nie wystąpił w sprawie zwrotu jakiegokolwiek majątku – powiedział prof. Maciej Szymanowski.

Zmiana nastąpiła, ale społeczeństwo czeka na efekty

Zdaniem profesora pierwsze miesiące nowych rządów nie przyniosły jeszcze działań, które były zapowiadane podczas kampanii. Zwrócił uwagę, że obecnie znacznie więcej mówi się o zmianach organizacyjnych czy symbolicznych niż o konkretnych rozliczeniach poprzedniej ekipy.

Węgry zmieniają kurs. Euro, migracja i nowe otwarcie z UE
Węgry zmieniają kurs. Euro, migracja i nowe otwarcie z UE

Peter Magyar jeszcze formalnie nie objął funkcji premiera, ale już wysyła jasny sygnał: Węgry kończą wieloletni konflikt…

Jednocześnie podkreślił, że Węgrzy rzeczywiście oczekiwali zmiany i liczyli na przyspieszenie rozwoju kraju.

– Węgrzy chcieli zmiany. Chcieli wyjść z pułapki średniego rozwoju i ruszyć do przodu. Dlatego zdecydowali tak, jak zdecydowali. O tym, jakie będą konsekwencje tej decyzji, dowiemy się dopiero za jakiś czas – powiedział prof. Maciej Szymanowski.

Największym problemem mieszkania i zarobki

Profesor zwrócił uwagę, że dla wielu mieszkańców Węgier znacznie ważniejsze od politycznych sporów są codzienne problemy ekonomiczne. Szczególnie dotyczy to młodych ludzi, którzy coraz częściej mają trudności z zakupem własnego mieszkania i oczekują poprawy poziomu życia.

Jak zaznaczył, Węgrzy wciąż zarabiają mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej, a różnice te są szczególnie odczuwalne przez młodsze pokolenie.

– Młodsze pokolenie ma ogromne problemy z zakupem mieszkania i w dalszym ciągu zarabia zdecydowanie mniej niż ich odpowiednicy w Austrii czy Niemczech. Chcieliby żyć na takim poziomie jak na Zachodzie i to jest dziś jedno z ich największych wyzwań – powiedział prof. Maciej Szymanowski.

Próba odwołania prezydenta to „teatr cieni”

Odnosząc się do pojawiających się informacji o próbie odwołania prezydenta Węgier, profesor ocenił, że temat nie ma obecnie większego znaczenia politycznego. Przypomniał, że zgodnie z obowiązującym prawem głowa państwa może zostać odwołana jedynie w ściśle określonych przypadkach, a żaden z nich nie zachodzi.

– Nie powinniśmy ulegać temu teatrowi cieni. Na Węgrzech nie da się odwołać prezydenta bez spełnienia konstytucyjnych przesłanek, a z żadną z nich nie mamy dziś do czynienia – powiedział prof. Maciej Szymanowski.

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Brakuje leków, wody i paliwa. Caritas o dramatycznej sytuacji w Gazie
Brakuje leków, wody i paliwa. Caritas o dramatycznej sytuacji w Gazie
Jasina o słowach polskiego dyplomaty na Wołyniu: nie można symetryzować
Jasina o słowach polskiego dyplomaty na Wołyniu: nie można symetryzować
Romanowska: To rodziny wołyńskie wywalczyły ekshumacje, a nie politycy
Romanowska: To rodziny wołyńskie wywalczyły ekshumacje, a nie politycy