Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Polejowski: Ukraina buduje kult UPA. „To nie powinno mieć miejsca w cywilizowanym świecie”

Spór o pamięć historyczną między Polską a Ukrainą znów przybrał na sile. Powodem są kolejne decyzje dotyczące upamiętniania dowódców UPA, które – jak ocenia dr hab. Karol Polejowski – uderzają w możliwość uczciwego dialogu. Historyk wskazuje, że upamiętniono nawet jednostkę, która odpowiada za mordy na Żydach.
Polejowski: Ukraina buduje kult UPA. „To nie powinno mieć miejsca w cywilizowanym świecie”

Karol Polejowski/ fot. Wnet

Szuchewycz nie powinien być bohaterem

Karol Polejowski nie pozostawia wątpliwości, jak ocenia decyzje podejmowane na Ukrainie dotyczące upamiętniania Romana Szuchewycza i środowisk związanych z Ukraińską Powstańczą Armią. W rozmowie na antenie Radia Wnet wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej podkreślił, że jest to konsekwencja prowadzonej od lat polityki historycznej.

– Jest negatywna, to oczywiste – mówi Karol Polejowski, odnosząc się do swojej oceny decyzji o honorowaniu Szuchewycza.

Jego zdaniem na Ukrainie od dłuższego czasu podejmowane są działania zmierzające do zmiany społecznego odbioru UPA i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

– Pojawia się ostatnio bardzo dużo informacji na temat tego, w jaki sposób gloryfikowani są zbrodniarze z Ukraińskiej Powstańczej Armii, w jaki sposób próbuje się wybielić samą Ukraińską Powstańczą Armię i Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, próbując zdjąć z tych struktur odium zbrodniarzy – podkreśla Karol Polejowski.

Polejowski: Ukraina sięga także po symbole związane z mordami na Żydach

Karol Polejowski zwraca uwagę, że kontrowersje nie ograniczają się wyłącznie do upamiętniania Romana Szuchewycza. Jak podkreśla, Ukraina odwołuje się również do tradycji formacji wojskowych, które uczestniczyły w zbrodniach na ludności żydowskiej.

– Strona ukraińska, niektóre jednostki przyjmują nazwy historyczne tych jednostek, które funkcjonowały w pierwszej połowie lat 40. u boku Niemiec. Jest jednostka armii ukraińskiej, która przyjęła nazwę Nachtigal, nawiązując wprost do batalionu, który 30 czerwca 1941 roku wszedł do Lwowa, a już 1 lipca brał udział w mordowaniu ludności żydowskiej – mówi Karol Polejowski.

Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci

– Pięćdziesiąt pięć tysięcy naszych rodaków wciąż nie doczekało się chrześcijańskiego pochówku – alarmuje dr Leon Popek …

„To element ukraińskiej polityki historycznej”

Według wiceprezesa IPN pojedyncze decyzje dotyczące nazw jednostek wojskowych czy patronów nie są przypadkowe. Stanowią część szerszej strategii budowania współczesnej tożsamości państwowej Ukrainy.

– Ich nadanie nazwy jednej z jednostek bohaterów UPA jest pewnym elementem całego ciągu czegoś, co śmiało można nazwać realizacją ukraińskiej polityki historycznej, gdzie władze przyjęły, że fundamentem współczesnej świadomości Ukrainy będzie właśnie kult UPA i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – ocenia Karol Polejowski.

Jego zdaniem taki kierunek budzi poważne zastrzeżenia z perspektywy polskiej pamięci historycznej oraz udokumentowanych badań dotyczących zbrodni wołyńskiej.

„W normalnym świecie nie byłby patronem”

Najostrzejsze słowa padły pod adresem samego Romana Szuchewycza. Polejowski zaznacza, że jego odpowiedzialność za zbrodnie na Polakach wyklucza możliwość publicznego honorowania tej postaci.

– Jeśli chodzi o samego Romana Szuchewycza, to jest postać, która w normalnym cywilizowanym świecie nigdy nie mogłaby znaleźć się na żadnym pomniku, żadna ulica nie mogłaby nosić jego nazwy. To jest człowiek, który odpowiada wprost za dokonanie ludobójstwa Polaków, przede wszystkim na terenie Małopolski Wschodniej – mówi Karol Polejowski.

Spór historyków wciąż trwa

Polejowski zwraca uwagę, że dialog pomiędzy częścią polskich i ukraińskich historyków nadal pozostaje bardzo trudny. Choć – jak zaznacza – na Ukrainie są badacze gotowi do uczciwej dyskusji, nie oni kształtują dominującą narrację.

Wiceprezes IPN wskazuje, że podczas wspólnej konferencji polskich i ukraińskich historyków spotkał się z jednoznacznym odrzucaniem polskich ustaleń dotyczących przebiegu zbrodni wołyńskiej. Jego zdaniem znaczący wpływ na ukraińską historiografię nadal mają środowiska reprezentowane m.in. przez Wołodymyra Wiatrowycza.

Dokumenty są dostępne także po ukraińsku

Polejowski odniósł się również do argumentu, że publikacje Instytutu Pamięci Narodowej były dotąd dostępne głównie po polsku. Jak podkreślił, ten problem został rozwiązany.

– Podjąłem decyzję o przetłumaczeniu dwóch pierwszych tomów dokumentów zbrodni wołyńskiej na język ukraiński. One są dostępne w internecie. Strona ukraińska je otrzymała, więc ten argument akurat odpada – mówi Karol Polejowski.

Jednocześnie przyznaje, że nie dostrzega, aby publikacja tych materiałów doprowadziła do zmiany stanowiska dominującej części ukraińskiego środowiska historycznego.

Mimo ostrej krytyki polityki pamięci prowadzonej przez Ukrainę wiceprezes IPN podkreśla, że nie chciałby, aby prowadziło to do trwałego pogłębiania podziałów między oboma narodami. Jego zdaniem kwestie historyczne i administracyjne – w tym prowadzenie ekshumacji ofiar – powinny być rozdzielone, a proces poszukiwań i godnego pochówku zamordowanych powinien przebiegać niezależnie od trwających sporów interpretacyjnych.

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Michał Dworczyk: Ukraina stawia dziś na Berlin. Polska przestała być dla Kijowa kluczowym partnerem
Michał Dworczyk: Ukraina stawia dziś na Berlin. Polska przestała być dla Kijowa kluczowym partnerem
„Krajobraz jak po wybuchu bomby”. Słynne jezioro zniknęło, lokalne biznesy toną
„Krajobraz jak po wybuchu bomby”. Słynne jezioro zniknęło, lokalne biznesy toną
Obajtek o proteście w Solino: rząd nie reaguje, pracownicy prowadzą głodówkę
Obajtek o proteście w Solino: rząd nie reaguje, pracownicy prowadzą głodówkę