Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Czarnecki: Ukraina musi poczekać na Unię. To kwestia historii i interesów gospodarczych

Rezolucja Parlamentu Europejskiego dotycząca integracji Ukrainy z Unią Europejską wywołuje poważne spory. Zdaniem byłego europosła Ryszarda Czarneckiego ten dokument może mieć istotne znaczenie dla przyszłych relacji UE-Ukraina.
Czarnecki: Ukraina musi poczekać na Unię. To kwestia historii i interesów gospodarczych

Ryszard Czarnecki / fot. X_nexom

W rozmowie Czarnecki ocenił, że najważniejszym elementem przyjętej rezolucji jest przypomnienie kwestii zbrodni popełnionych na Polakach podczas II wojny światowej. Jak podkreślił, wielu zachodnioeuropejskich polityków dotąd nie znało lub nie chciało znać tej części historii. Według byłego europosła dokument po raz pierwszy w tak wyraźny sposób łączy proces integracji Ukrainy z koniecznością zmierzenia się z trudnymi wydarzeniami historycznymi.

Jego zdaniem może to wpłynąć na tempo negocjacji akcesyjnych. Zaznaczył, że rezolucja nie jest dokumentem idealnym, a część środowisk politycznych oczekiwała mocniejszego potępienia działań władz ukraińskich oraz bardziej jednoznacznego odniesienia do zbrodni popełnionych na Polakach. Mimo to uznał, że sam fakt wpisania tej kwestii do debaty o integracji europejskiej Ukrainy jest wydarzeniem przełomowym.

To ważny krok w przywracaniu pamięci o ludobójstwie. Do tej pory rezolucje dotyczące Ukrainy miały głównie charakter jednoznacznie wspierający. Tym razem pojawił się element krytyczny.

– mówi były europoseł.

Akcesja Ukrainy może być długim procesem

Według Czarneckiego droga Ukrainy do Unii Europejskiej będzie bardzo długa, niezależnie od obecnych sporów politycznych. Wskazuje, że przeszkody mają przede wszystkim charakter gospodarczy i instytucjonalny. Zwrócił uwagę, że przez ostatnie lata zdecydowana większość unijnych dokumentów dotyczących Ukrainy miała charakter jednoznacznie wspierający. Rezolucje koncentrowały się na pomocy militarnej, finansowej i politycznej oraz podkreślały konieczność przyspieszenia procesu integracji z Unią Europejską. Tym razem pojawił się element, którego wcześniej brakowało.

Zdaniem Czarneckiego dla wielu zachodnich polityków temat ten pozostaje mało znany. W jego opinii część eurodeputowanych nie miała świadomości skali tych wydarzeń, a inni przez lata nie przywiązywali do nich większej wagi. Jak zaznaczył, od tej pory kwestia pamięci historycznej może stać się jednym z elementów oceniania gotowości Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej.

Integracja z Unią to kwestia wielu lat

Ryszard Czarnecki przekonuje, że niezależnie od obecnych deklaracji politycznych Ukraina nie ma szans na szybkie członkostwo integracyjne.

Zełenski wie, że to jest bardzo drugi proces. I on się zakończy wtedy, kiedy on będzie dawno już na emeryturze politycznej. Niemcy nie załatwią Ukrainie wejścia w ciągu kilku lat, to jest proces co najmniej kilkunastoletni – mówi.

Wskazuje na ogromne wyzwania gospodarcze, które wiązałyby się z przyjęciem tak dużego państwa do Unii Europejskiej. Były europoseł zwraca uwagę, że Ukraina dysponuje jednym z największych sektorów rolnych w Europie. Wejście takiego kraju do wspólnej polityki rolnej oznaczałoby konieczność znacznego przebudowania obecnego systemu dopłat oraz podziału funduszy unijnych.

Podkreśla, że zupełnie inaczej wygląda proces akcesyjny niewielkich państw, takich jak Czarnogóra, a inaczej tak liczebnego kraju i posiadającego potencjał produkcji rolnej. Polityk także uważa, że obecne napięcia wokół pamięci historycznej mogą być wykorzystywane również w ukraińskiej polityce wewnętrznej jako element mobilizacji opinii publicznej.

Spór z Polską i regionem

Czarnecki nie podziela opinii, że po zakończeniu wojny relacje polsko-ukraińskie będą opierały się wyłącznie na partnerstwie. Jego zdaniem oba państwa będą naturalnymi konkurentami w Europie Środkowo-Wschodniej. Dotyczy to zarówno kwestii gospodarczych, jak i pozycji politycznej w regionie. Przywołał wypowiedzi byłego doradcy prezydenta Ukrainy Ołeksija Arestowycza, który mówił o przyszłej rywalizacji Polski i Ukrainy o rolę lidera tej części Europy. Według Czarneckiego taki sposób myślenia jest obecny w części ukraińskich elit politycznych niezależnie od ich bieżących podziałów partyjnych.

To, co powiedział pan Arestowycz, który był doradcą kancelarii prezydenta Zełenskiego, że Ukraina jest rywalem dla Polski, Polska jest dla nas konkurentem, będzie walka między Ukrainą a Polską o to, kto ma być liderem w naszym regionie Europy i Ukraina tę walkę wygra. To są słowa Arestowycza, które oddają ducha, atmosferę, która panuje w elitach ukraińskich, obojętnie od tego, jakie tam są barwy tych elit – zaznacza gość Odysei Wyborczej.

Wsparcie państw bałtyckich

Polityk odniósł się także do zachowania Litwy, Łotwy i Estonii podczas głosowań w Parlamencie Europejskim. Jego zdaniem to Litwa zbyt konsekwentnie wspiera stanowisko Ukrainy nawet w sytuacjach, gdy oznacza to konflikt z polskimi oczekiwaniami. Jako przykład podał wcześniejsze głosowanie dotyczące przyznania Nagrody im. Sacharowa Andrzejowi Poczobutowi.

Litwini, a konkretnie, pani Rasa Juknevičienė- była minister obrony Litwy z Europejskiej Partii Ludowej, w ostatniej chwili wymyśliła taką aktywistkę z Gruzji, która ostatecznie dostała ex-aequo nagrodę razem z Andrzejem Poczobutem po to tylko, żeby umniejszyć Polakom. To jest to ta stała strategia Litwy.

– mówi.

Mimo krytycznej oceny zaznaczył jednak, że Polska nie powinna rezygnować ze współpracy z państwami bałtyckimi ani z rozwijania inicjatyw regionalnych, takich jak Grupa Wyszehradzka czy Trójmorze. Powinna natomiast prowadzić politykę na dwóch poziomach. Warszawa nie może ograniczać swojej aktywności wyłącznie do Europy Środkowej. Polska powinna równocześnie wzmacniać współpracę regionalną oraz prowadzić aktywną politykę wobec największych stolic europejskich, przede wszystkim Berlina i Paryża. Czarnecki uważa, że Warszawa powinna wykorzystywać swój potencjał demograficzny i gospodarczy do budowania pozycji jednego z głównych graczy we Wspólnocie, nie rezygnując jednocześnie z rozwijania partnerstw w Europie Środkowo-Wschodniej.

Musimy inwestować w region, musimy grać z tymi państwami, ale nie jesteśmy w tej samej lidze co kraje, które mają 2, 5, 39 milionów ludzi. My mamy prawie 40 milionów obywateli, w związku z tym nasza polityka tu musi być taka trochę zmienna.

Nie ma w interesie Polski szybkiej akcesji Ukrainy

Na zakończenie rozmowy Czarnecki przedstawił swoją ocenę dotyczącą przyszłości rozszerzenia Unii Europejskiej. Jego zdaniem wraz z upływem czasu będzie rosła liczba państw sceptycznie nastawionych do szybkiego przyjęcia Ukrainy. Wskazał przede wszystkim kraje Europy Południowej, takie jak Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Grecja, których sektor rolny mógłby odczuć skutki wejścia Ukrainy na wspólny rynek.

Im dalej w las, tym będzie tych drzew nieprzyjaznych dla Ukrainy więcej. Polska jest jednym z dwóch najbardziej rolniczych krajów Europy obok Grecji, gdy chodzi o procent osób zatrudnionych w rolnictwie i uwaga, jednym z dwóch krajów obok Austrii o najniższej, średniej wieku rolników. A więc tutaj Polacy widzą wszystko w rolnictwie. My musimy grać z krajami rolniczymi.

Były europoseł stwierdził również, że z punktu widzenia polskich interesów korzystniejsze byłoby utrzymanie Ukrainy przez dłuższy czas na etapie negocjacji akcesyjnych niż szybkie członkostwo we Wspólnocie. W jego ocenie oznaczałoby to mniejszą konkurencję o środki z budżetu Unii Europejskiej, zwłaszcza w ramach wspólnej polityki rolnej, a także ograniczenie rywalizacji politycznej o wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej.

W naszym interesie jest odwlekanie wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, bo wtedy tym bardziej będzie dla nas konkurentem, nie tylko gdy chodzi o kwestie finansowe, ale ogólnie konkurentem w wymiarze geopolitycznym.

Przeczytaj więcej

Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Michał Dworczyk: Ukraina stawia dziś na Berlin. Polska przestała być dla Kijowa kluczowym partnerem
Michał Dworczyk: Ukraina stawia dziś na Berlin. Polska przestała być dla Kijowa kluczowym partnerem