Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Katastrofa w Pilchowicach. Służby zawiodły? „Normy przekroczono o tysiące procent”

„To tak, jakby palił się dom, a strażacy obiecali przyjechać dopiero jutro” – alarmuje Marek Dral z portalu Lwówecki.info. Po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego przez spółkę Tauron, rzeka Bóbr spłynęła toksycznym szlamem. Choć normy zanieczyszczeń przekroczono o gigantyczne 12 500 proc., reakcja państwowych instytucji nadeszła dopiero po kilku dniach.
Katastrofa w Pilchowicach. Służby zawiodły? „Normy przekroczono o tysiące procent”

Zapora w Pilchowicach fot. Redakcja Radia Wnet

Śmiertelny szlam w rzece

Modernizacja zabytkowej zapory wodnej w Pilchowicach miała być rutynowym, bezpiecznym zabiegiem inżynieryjnym. Zamiast tego malownicza Dolina Bobru przeżywa właśnie niewyobrażalny dramat. Spuszczenie wody z jeziora przez spółkę Tauron Ekoenergia doprowadziło do uwolnienia setek ton toksycznego, zalegającego od ponad pół wieku mułu dennego.

Skala skażenia przeraża nawet doświadczonych badaczy. Oficjalne pozwolenie dla inwestora dopuszczało zrzut zanieczyszczeń na poziomie 80 mg na litr wody. Tymczasem pierwsze oficjalne badania wykazały stężenie sięgające aż 10 000 mg na litr. Norma została przekroczona o niewiarygodne 12 500 procent, a rzeka Bóbr zamieniła się w gęsty, śmierdzący szlam.

– To nie jest katastrofa spowodowana przez siły natury i to z całą stanowczością należy podkreślić. To wszystko działo się pod nadzorem, za pełnym pozwoleniem Tauron Ekoenergii i pod kontrolą wszystkich podległych służb – zaznaczył Marek Dral z lokalnego portalu Lwówecki.info.

Katastrofa w Pilchowicach. Służby zawiodły? „Normy przekroczono o tysiące procent”
08.07.2026
21 min
Katastrofa w Pilchowicach. Służby zawiodły? „Normy przekroczono o tysiące procent”

Prowadzący:

Paraliż państwowych służb

Największe oburzenie budzi jednak postawa instytucji, które powołano do ochrony środowiska i bezpieczeństwa obywateli. Pierwsze dramatyczne alarmy ze strony wędkarzy i lokalnej społeczności pojawiły się już 25 czerwca. Przez cztery kluczowe dni urzędnicy ignorowali doniesienia o setkach tysięcy ryb duszących się w błotnistej mazi.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) pobrał pierwsze próbki wody dopiero 30 czerwca. Wojewódzki sztab kryzysowy zebrał się jeszcze później – dopiero 1 lipca. Lokalne media bezlitośnie punktują ten paraliż decyzyjny.

– To wygląda w ten sposób, jakby palił się pani dom, zadzwoniłaby pani na straż pożarną, a strażacy by powiedzieli: „no tak, dobrze, pakujemy się, jutro u pani będziemy, zobaczymy, jak sytuacja wygląda” – porównał obrazowo Marek Dral.

Trująca rtęć i chaos

Gdy machina urzędnicza w końcu ruszyła, zamiast rzetelnej informacji mieszkańcy otrzymali falę sprzecznych komunikatów. WIOŚ wykrył w badaniach obecność niebezpiecznej rtęci. Chwilę później Sanepid wydał oświadczenie, które zszokowało mieszkańców Dolnego Śląska.

– Pojawiła się informacja, że rtęć w wodzie jest, ale nie szkodzi ludziom. Także płynęły mocno sprzeczne komunikaty. Nikt nad tym za bardzo nie panował – dodał Marek Dral.

Do dziś mieszkańcy i właściciele lokalnych agroturystyk nie wiedzą, na czym stoją. Choć woda w rzece wizualnie się poprawiła, wciąż obowiązuje całkowity zakaz zbliżania się do koryta. Codzienne komunikaty wojewody o stanie rzeki są – zdaniem ekspertów i mieszkańców – kuriozalnie uproszczone i nie badają najgroźniejszych osadów dennych.

Katastrofa ekologiczna na Bobrze. Była wiceminister wskazuje możliwe zaniedbania
Katastrofa ekologiczna na Bobrze. Była wiceminister wskazuje możliwe zaniedbania

Katastrofa ekologiczna na Bobrze wciąż budzi wiele pytań. Posłanka PiS Małgorzata Golińska po kontroli poselskiej w Mini…

Żądanie natychmiastowych dymisji

Dla zdewastowanego regionu, który dopiero co podnosił się po pandemii oraz dramatycznej powodzi z 2024 roku, ten cios może okazać się śmiertelny. Przedsiębiorcy turystyczni i organizatorzy spływów kajakowych zostali bez środków do życia w środku sezonu wakacyjnego. Wściekli mieszkańcy nie zamierzają milczeć i wprost wskazują winnych.

– Pierwszym działaniem na przyszłość powinno być odwołanie prezesa Tauronu i odwołanie pani wojewody. Osoby, które przyglądały się tej katastrofie, pokazały swoją niekompetencję – podsumował Marek Dral.

Katastrofa ekologiczna w Pilchowicach pokazała, że system ochrony środowiska w Polsce w starciu z wielką korporacją okazał się bezradny. Mieszkańcy Doliny Bobru zostali sami na placu boju, ratując umierającą rzekę własnymi rękami.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Błaszczak ostro o przekazaniu pocisków Patriot Ukrainie. „To jest jeden wielki skandal”
Błaszczak ostro o przekazaniu pocisków Patriot Ukrainie. „To jest jeden wielki skandal”
Mariusz Moszowski: Nie wyobrażam sobie uchylania setek tysięcy decyzji procesowych nominatów Dariusza Korneluka
Mariusz Moszowski: Nie wyobrażam sobie uchylania setek tysięcy decyzji procesowych nominatów Dariusza Korneluka
Prokuratura uczyniła Leszka Kraskowskiego bezdomnym?
Prokuratura uczyniła Leszka Kraskowskiego bezdomnym?