Czerwiec 1976 roku trwale zapisał się w historii Polski jako moment, w którym robotnicy głośno powiedzieli „dość”. Decyzja komunistycznych władz o nagłych, drastycznych podwyżkach cen żywności wywołała natychmiastową falę strajków. Ludzie zostali postawieni pod ścianą.
– Ludziom po prostu przestało wystarczać na zapewnienie podstawowych potrzeb, to była sytuacja nie do zaakceptowania – wspomina Ewa Tomaszewska, działaczka opozycji demokratycznej w PRL.
Praca na pełnym etacie przestała gwarantować przeżycie do pierwszego. Kolejki po podstawowe produkty zajmowały gospodyniom domowym nawet po 3-4 godziny dziennie. Wybuch buntu był tak naprawdę aktem czystej rozpaczy robotników, którzy musieli walczyć o elementarną godność.
Zemsta na całym mieście
Największą cenę za sprzeciw wobec systemu zapłacił Radom. Komunistyczny aparat represji nazwał protestujących „warchołami” i rozpoczął systemowe niszczenie miasta. Ofiarami zemsty padali nawet ludzie, którzy z samymi zamieszkami nie mieli nic wspólnego.





![Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2026%2F06%2FAndrij-Sadowy-nazi-gest-.png&w=3840&q=75)