Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Bunt w warszawskiej spółdzielni Torwar. Jan Śpiewak: „Politycy KO weszli w każdą szczelinę”

Mieszkańcy spółdzielni SBM Torwar w samym centrum Warszawy odwołali zarząd powiązany z politykami Platformy Obywatelskiej. Jan Śpiewak bezlitośnie punktuje dwudziestoletnie rządy partii w stolicy i pyta o całkowity paraliż polskich sądów, w których najprostsze procesy korupcyjne ciągną się latami.
Bunt w warszawskiej spółdzielni Torwar. Jan Śpiewak: „Politycy KO weszli w każdą szczelinę”

Jan Śpiewak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Bunt w warszawskiej spółdzielni mieszkaniowej Torwar stał się punktem wyjścia do porażającej diagnozy stanu polskiego państwa. Znany aktywista i socjolog, dr Jan Śpiewak, w rozmowie na antenie Radia Wnet ujawnił kulisy lokalnych układów, bezradności wymiaru sprawiedliwości oraz brutalnej rzeczywistości, z jaką mierzą się sygnaliści w Polsce. Jego zdaniem, skala patologii i powszechna zgoda na nepotyzm spychają Polskę w kierunku standardów z czasów przedrozbiorowych.

Afera w spółdzielni Torwar

Wszystko zaczęło się od nagłego zrywu mieszkańców Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej Torwar w samym sercu Warszawy. Spółdzielcy zdecydowali o natychmiastowym odwołaniu dotychczasowego zarządu, oskarżając go o działanie na szkodę wycenianego na miliony majątku.

– Mieszkania w nowych budynkach, zdaniem mieszkańców, były rozdawane po kluczu znajomościowym, a rodzina prezesa ma tam wiele lokali. Jednocześnie zarząd nie potrafił zadbać o starsze budynki – wyjaśnił Jan Śpiewak.

Aktywista zwraca uwagę, że wokół bogatej spółdzielni od dłuższego czasu kręcą się prominentni politycy Platformy Obywatelskiej. W radzie nadzorczej zasiada dwóch działaczy tej partii, a przewodniczącym zebrania miał zostać były senator Aleksander Pociej. Śpiewak uważa to za jaskrawy przykład zawłaszczania miasta przez partię rządzącą stolicą od dwóch dekad.

– Platforma rządzi Warszawą już od 20 lat, a każda władza po takim czasie potwornie się deprawuje. Poziom przejęcia stolicy przez interesy partyjne jest nieprawdopodobny – ocenił gość Radia Wnet.

Sygnaliści w matni układu

Sprawa Torwaru oraz głośny w ostatnich tygodniach przypadek dr. Emila Jędrzejewskiego ze Szpitala Południowego pokazują, że osoby ujawniające patologie w strukturach publicznych natychmiast stają się celem brutalnych ataków. Machina systemowa potrafi błyskawicznie zniszczyć każdego, kto odważy się przerwać milczenie.

– W Polsce procedury chroniące osoby zgłaszające nieprawidłowości są czymś całkowicie wirtualnym. Powszechnie panuje u nas wschodnie myślenie, że brudy pierze się we własnym domu, a człowieka mówiącego prawdę łatwo zdezawuować, nazywając go donosicielem czy konfidentem – tłumaczył aktywista.

Jan Śpiewak doskonale zna ten mechanizm z własnego doświadczenia. Za nagłośnienie afery reprywatyzacyjnej w Warszawie zapłacił ogromną cenę osobistą i finansową.

– Byłem ciągany po sądach, w pewnych momentach co tydzień miałem rozprawę. Próbowano zrobić ze mnie wariata, przestępcę i człowieka nieodpowiedzialnego. Kary i grzywny, które na mnie nałożono, spokojnie przekroczyły 100 tysięcy złotych – wylicza publicysta.

Sądy i prokuratura sparaliżowane

Dlaczego walka z układami w Polsce jest tak trudna? Śpiewak wskazuje na całkowity paraliż i zapaść polskiego wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura oraz sądy przestały skutecznie ścigać przestępstwa na szczytach władzy, co daje lokalnym kacykom poczucie absolutnej bezkarności.

– Po wielkiej aferze reprywatyzacyjnej poza mną nikt nie został skazany. Sprawa byłego burmistrza dzielnicy Włochy, którego złapano na gorącym uczynku z gotówką z łapówki, w pierwszej instancji ciągnie się już 8 lat – punktował Śpiewak.

Sytuację pogarsza głęboka polaryzacja polityczna w kraju. Walka „dwóch zwaśnionych plemion” sprawia, że wyborcy przymykają oko na nadużycia „swoich” polityków z obawy przed dojściem do władzy przeciwników. W ten sposób odpowiedzialność polityczna, będąca fundamentem demokracji, przestała w Polsce funkcjonować.

Demoralizacja polskich samorządów

Zdaniem aktywisty, największa i najbardziej bezkarna korupcja w samorządach kwitnie poza zasięgiem kamer ogólnokrajowych mediów. Jako przykład podaje Częstochowę, gdzie po zatrzymaniu kluczowych urzędników pod zarzutami korupcyjnymi, rada miasta bez problemu udzieliła prezydentowi absolutorium.

– Poziom demoralizacji jest gigantyczny. Czuję się, jakby to były czasy przedrozbiorowe. Państwo jest tak słabe, a jego instytucje tak przejęte przez grupy interesów, że przypomina to XVII czy XVIII wiek – ostrzega Jan Śpiewak.

Publicysta uważa, że winę za ten stan rzeczy ponosi również samo społeczeństwo, które oswoiło i zaakceptowało drobną, codzienną korupcję.

– Kupowanie prywatnych wizyt u lekarzy tylko po to, by załatwić sobie wcześniejszy termin na NFZ, to zwykła korupcja, na którą wszyscy się zgadzamy. Skoro akceptujemy takie patologie w codziennym życiu, to nie dziwmy się potem, że politycy bezkarnie kradną – podsumował dr Jan Śpiewak.

Przeczytaj więcej

Polskie skarby narodowe niszczeją na Ukrainie. Kijów nie chce ich oddać
Polskie skarby narodowe niszczeją na Ukrainie. Kijów nie chce ich oddać
Szokujące słowa byłego szefa NFZ: Szpitale doprowadza się do upadku, a potem żąda dotacji
Szokujące słowa byłego szefa NFZ: Szpitale doprowadza się do upadku, a potem żąda dotacji
Andrzej Sośnierz ostro o medykach: „Część lekarskiego środowiska zachowuje się jak gangsterzy”
Andrzej Sośnierz ostro o medykach: „Część lekarskiego środowiska zachowuje się jak gangsterzy”