Urzędniczy teatr w ratuszu
Ostatnia sesja Rady Warszawy przejdzie do historii jako jeden z najbardziej kuriozalnych spektakli w stołecznym samorządzie. Radni oraz mieszkańcy, którzy pojawili się w ratuszu, aby usłyszeć wyjaśnienia w sprawie afery w Szpitalu Południowym, musieli zmierzyć się z wyjątkową taktyką urzędników. Zamieszanie wokół placówki wybuchło po wstrząsającym materiale ujawnionym przez media.
– Te wystąpienia pani prezydent Kaznowskiej, pana prezydenta Męciny, one były przede wszystkim po to właśnie, żeby znudzić media, żeby media poszły do domu, żeby mieszkańcy poszli do domu, żeby to się tak nie rozniosło – relacjonuje Martyna Jałoszyńska, radna miasta stołecznego Warszawy z Lewicy.
Urzędnicy przez wiele godzin celowo przedłużali procedury, czytając ze sceny wewnętrzne regulaminy i rozporządzenia. W efekcie mieszkańcy stolicy, którzy przyszli na sesję o godzinie 10:00 rano, zostali dopuszczeni do głosu dopiero po godzinie 17:00. Wielu z nich, skrajnie zmęczonych wielogodzinnym oczekiwaniem, wcześniej opuściło budynek.
– Wiceprezydentka przez prawie godzinę czytała właśnie regulaminy, informowała nas o tym, jak wygląda triaż na SOR-ze, jakimi kolorami oznacza się pacjentów – dodaje Martyna Jałoszyńska.
![Rada Warszawy i polityczny teatr. Radna ujawnia: „Chcieli znudzić media i mieszkańców” [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2026%2F06%2FRada.jpg&w=1920&q=75)





