Jawna niesprawiedliwość
Żyjemy w świecie, rządzonym przez kapitalizm i wartość pieniądza. Daje nam to podstawową możliwość kupowania tego, co chcemy, jeśli ktoś zgodzi się dany produkt sprzedać. Trzeba mieć świadomość, że niestety nie wszystkie grupy żyją w tej samej, nastawionej na konsumenta, rzeczywistości. Gracz może kupić grę, która jest klasykiem gatunku, ma już swoje lata, ale nadal wierna grupa entuzjastów zapełnia serwery. Któregoś dnia gra uznawana jest za nieopłacalną i serwery znikają, czasem bez uprzedzenia. Osoby, które wydały swoje, własne pieniądze na takie dobro wirtualne zostają z niczym, nie licząc straconych pieniędzy, bo oczywiście zwroty ceny gry w takiej sytuacji nie obowiązują. To tak jakby firma AGD po 3. latach postanowiła przyjechać do każdego domu z telewizorem uznanym za „stary” i bez pytania zabierała te wszystkie modele po to, żeby je wyrzucić.

Po ogromnym zainteresowaniu, jakie wywołała pierwsza część mojej rozmowy z Wojciechem Konikiewiczem na antenie Radia Wne…
KE ograniczana przez prawa czy korporacje?
Komisja Europejska odrzuciła petycje, twierdząc, że na ten moment nie mają możliwości, żeby pomóc w ten sposób graczom. Pomimo prawie 1,3 miliona podpisów UE podkreśla, że zgodnie z prawami autorskimi i własnością intelektualną, wydawcy mają wyłączność w kwestii zarządzania swoimi tytułami. O dziwo inicjator Ross Scott i inni odpowiedzialni przyjęli informacje o odmowie bardzo spokojnie, czego nie da się powiedzieć o ogólne społeczności graczy.
Wiele osób było oburzonych, że płacąc pełną cenę, kupuje się tylko licencje na czas tak długi, jaki wydawca uzna za odpowiedni. Pojawiały się głosy wskazujące na spotkanie urzędników unijnych z szefem Ubisoftu, Yvesem Guillemotem, sugerujące czyje interesy są bardziej brane pod uwagę.
Co dalej?
Plan awaryjny był, na szczęście, przygotowywany od miesięcy. Teraz ruch całą swoją siłą ma przenieść się do Parlamentu Europejskiego. Sam Scott oraz inni koordynatorzy akcji mają nadzieję na wykorzystanie aktualnych obrad nad Aktem Sprawiedliwości Cyfrowej (Digital Fairness Act). Tam właśnie, razem z przychylnymi europosłami, mają nadzieję na wprowadzanie poprawek mających na celu ochronę zakupionych dóbr cyfrowych.
Trzeba też pamiętać, że próba ratowania „umierających” gier jest podejmowana jednocześnie w wielu krajach, w Niemczech, Francji czy Polsce, gdzie już wcześniej inicjatywa zyskała przychylność rządu. W PE rozpocznie się kolejny etap walki z niesprawiedliwością, choć droga do celu jest jeszcze długa.




