Wojna Ukrainy to nasza wojna
Sytuacja na wschodniej granicy wymaga od nas chłodnej kalkulacji, a nie kierowania się wyłącznie emocjami. Choć historyczne spory wciąż kładą się cieniem na wzajemnych stosunkach, stawką trwającego konfliktu jest bezpieczeństwo samej Polski. Bronisław Wildstein przypomina, że ewentualny upadek Kijowa przyniesie katastrofalne skutki dla Warszawy.
– Jeśli Ukraina utraci niepodległość, to będziemy mieli imperialną Rosję na swojej granicy – ostrzegł Bronisław Wildstein.
Publicysta przypomina publiczne deklaracje Władimira Putina, który wprost dąży do odbudowania strefy wpływów z czasów Związku Sowieckiego. Oznacza to, że Kreml rości sobie prawo do dyktowania Polsce polityki bezpieczeństwa i de facto odebrania nam suwerenności. W tym kontekście obrona ukraińskiej niepodległości leży w najgłębszym interesie Rzeczypospolitej.
Prawda o Wołyniu nie istnieje
Największą barierą w porozumieniu obu narodów pozostaje skrajnie odmienna pamięć historyczna. Podczas gdy Polacy domagają się rozliczenia ludobójstwa na Wołyniu, ukraińskie społeczeństwo żyje w zupełnie innej narracji. Dla nich, jak mówi Wildstein, formacje takie jak UPA to wyłącznie symbole oporu przeciwko sowieckiej okupacji po II wojnie światowej.







