Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Kanadyjski kapitał kontra złoża miedzi. Nowa Sól w centrum globalnej wojny o surowce

Złoża miedzi Nowa Sól rozpalają wyobraźnię inwestorów na całym świecie. Pod ziemią kryją się nie tylko gigantyczne pokłady czerwonego metalu, ale też srebro, złoto oraz niezwykle cenny lit. Były prezes KGHM studzi jednak emocje i obnaża brutalną prawdę o kosztach, które mogą sięgnąć nawet 50 mld zł.
Kanadyjski kapitał kontra złoża miedzi. Nowa Sól w centrum globalnej wojny o surowce

fot. AI generated

Złoża miedzi Nowa Sól to obecnie jeden z najbardziej gorących tematów na gospodarczej mapie Polski. Kanadyjska firma, która zabezpieczyła koncesje na tym terenie, wchodzi na giełdę i szuka kapitału na budowę nowej kopalni. Temat budzi jednak potężne kontrowersje – krytycy pytają, dlaczego tak strategiczne polskie surowce trafiają w ręce zagranicznego kapitału.

Głos w tej sprawie zabrał były prezes KGHM i Gaz-Systemu, Marcin Chludziński. W rozmowie na antenie Radia Wnet ekspert wyjaśnił, jak skomplikowana i ryzykowna jest walka o bogactwa ukryte głęboko pod ziemią.

Piekielne warunki pod ziemią

Dotarcie do bogatych złóż w rejonie Nowej Soli wymaga zejścia na głębokość aż 2000 m. To znacznie głębiej, niż obecnie operuje polski gigant miedziowy. Na tej głębokości kluczową barierą staje się fizyka, a dokładniej tak zwany gradient geotermiczny.

„Temperatura pod ziemią przyrasta przy każdych stu metrach w głąb o około trzy stopnie”

– wyjaśnia były prezes KGHM Marcin Chludziński.

Przy głębokości dwóch kilometrów oznacza to temperatury rzędu 65-70 °C. W takich warunkach praca człowieka bez ekstremalnie kosztownych systemów klimatyzacji jest całkowicie niemożliwa.

Polskie prawo pozwala na pracę ludzi pod ziemią w temperaturze do 28 °C. Schłodzenie powietrza z 70 °C wymaga gigantycznych nakładów energii elektrycznej. To drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność całego przedsięwzięcia.

Miasto wielkości Warszawy

Wielu ludzi wyobraża sobie górnictwo w sposób tradycyjny i przestarzały. Tymczasem nowoczesna kopalnia miedzi to potężne, samowystarczalne podziemne miasto. Obszar chodników i tuneli eksploatowanych przez KGHM odpowiada powierzchni aglomeracji warszawskiej.

„Pod ziemią musimy mieć drogi, instalacje elektryczne, systemy łączności, a także potężne zakłady remontowe”

– wylicza Marcin Chludziński.

Były szef miedziowego giganta zaznacza, że podziemna infrastruktura wymaga ogromnych nakładów. Maszyny ważące po kilkanaście ton naprawia się w podziemnych boksach, ponieważ ich transport na powierzchnię byłby logistycznym koszmarem.

Do tego dochodzi walka z żywiołem wody. Podziemne korytarze muszą być nieustannie odwadniane, a woda wypompowywana na powierzchnię. Z tego powodu budowa nowej, samodzielnej kopalni w rejonie Nowej Soli to wydatek, który może zwalić z nóg nawet największych graczy.

„Budowa nowej kopalni w tej chwili, biorąc pod uwagę temperaturę i głębokość, to są pieniądze rzędu 40 do 50 miliardów złotych i to lekko licząc”

– szacuje były prezes KGHM.

Marcin Chludziński wskazuje, że sam koszt szybu transportowego na głębokość 2000 m wynosi około 7 mld zł. Aby uzyskać z urobku czysty surowiec, trzeba wykonać gigantyczną pracę logistyczną. Przy średniej zawartości miedzi rzędu 1,5% w rudzie, każda tona urobku daje zaledwie 15 kg czerwonego metalu. Oznacza to, że wyprodukowanie jednej tony miedzi wymaga wydobycia i przetworzenia aż 65 t podziemnej skały.

Wyścig po złoto i lit

Dlaczego Kanadyjczycy decydują się na tak kosztowną i ryzykowną grę? Odpowiedź kryje się w unikalnym składzie geologicznym złóż pod Nową Solą. Miedzi towarzyszy tam ogromna ilość srebra oraz złota.

„Po przetworzeniu hutniczym miedzi można przerobić pozostały szlam, z którego uzyskujemy srebro, a w kolejnym kroku złoto”

– tłumaczy ekspert.

To jednak nie wszystko, ponieważ postęp technologiczny otwiera zupełnie nowe możliwości zysku. Wielką szansą staje się pozyskiwanie litu z głębinowych solanek, czyli bardzo słonej wody odpompowywanej z kopalni.

Jeszcze kilka lat temu było to nieopłacalne, dziś technologie pozwalają na efektywny odzysk tego kluczowego dla elektromobilności metalu. Niemcy już rozwijają takie projekty, choć ich technologię ostatecznie przejęli Chińczycy. Polska mogłaby pójść podobną drogą.

Gra o rację stanu

W kontekście zagranicznego inwestora kluczowe pozostaje pytanie o przejrzystość i zabezpieczenie interesów Polski. Eksperci i obywatele obawiają się stosowania przez zagraniczne podmioty cen transferowych i unikania płacenia podatków w kraju.

„Za decyzjami o zasobach kryje się odpowiedź na pytanie o gospodarczą rację stanu”

– podkreśla Marcin Chludziński.

Zdaniem eksperta, państwo musi zachować twardą kontrolę nad strategicznymi zasobami.

„Celem każdego działania państwa w obszarze gospodarczym powinno być to, aby jak najwięcej pieniędzy zostawało w Polsce. Chodzi o budowanie polskiego PKB, rynek dla krajowych podwykonawców, pensje pracowników oraz bazę podatkową zasilającą budżet obrony czy ochrony zdrowia”

– podsumowuje były prezes KGHM.

Doświadczenia z przeszłości pokazują, że sam fakt posiadania bogatych złóż pod ziemią nie gwarantuje sukcesu. O tym, kto ostatecznie zarobi miliardy na miedzi pod Nową Solą, zadecyduje nie tylko technologia chłodzenia kopalni, ale przede wszystkim spryt i determinacja polskich decydentów.

Przeczytaj więcej

„To już 4 lata opóźnienia”. Mocne słowa o projekcie atomowym
„To już 4 lata opóźnienia”. Mocne słowa o projekcie atomowym
Poseł ostrzega: Rząd szykuje skok na miliony z Lasów Państwowych. „Trafią do deweloperów?”
Poseł ostrzega: Rząd szykuje skok na miliony z Lasów Państwowych. „Trafią do deweloperów?”
Co dalej z CPK? „Laskowi udało się zrobić dwa lata opóźnienia w pół roku”
Co dalej z CPK? „Laskowi udało się zrobić dwa lata opóźnienia w pół roku”