Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Smacznego! Jak umowa z MERCOSUR wykończy polskie rolnictwo

Zielony Ład, kryzys zbożowy z Ukrainą, a teraz to. Unia Europejska otwiera drzwi dla taniej, masowej i wątpliwej jakości żywności z Ameryki Południowej . Dla polskiej wsi to powolny wyrok śmierci, dla zachodnich koncernów – żyła złota. Kto naprawdę zarobi na tym gospodarczym zamachu stanu? Pyta w swoim tekście Adam Gniewecki.
Smacznego! Jak umowa z MERCOSUR wykończy polskie rolnictwo

Polskie rolnictwo przetrwa? Fot. ilustracyjne

Potencjał i zagrożenie zza oceanu

Jakby Zielony Ład – ze swoimi ETS’ami oraz pożyczka SAFE nie wystarczały do pogrzebania Naszych marzeń o rozkwicie polskiego przemysłu i bezpieczeństwie w aspekcie militarnym oraz godnym życiu w zasłużonym dostatku, fundują Nam i Naszym rolnikom perspektywę masowego sprowadzania taniej, „bylejakiej” i szkodliwej, a nawet trującej żywności z Ameryki Południowej – co oznacza brak bezpieczeństwa żywnościowego oraz zagładę miejscowego rolnictwa. I nie obchodzi mnie, że Hiszpanie albo Grecy będą cierpieć tak samo. Mnie idzie o mój kraj, który na moich oczach jest pogrążany. Krok po kroku. Przez tych, którzy powinni mu służyć i tylko jemu, dźwigając go coraz wyżej i wyżej. 

MERCOSUR (Mercado Común del Sur), czyli Wspólny Rynek Południa, to organizacja gospodarcza zrzeszająca państwa Ameryki Południowej. Trzon ugrupowania tworzą Brazylia, Argentyna, Urugwaj oraz Paragwaj. Boliwia jest w trakcie pełnej akcesji, natomiast część innych państw regionu posiada status krajów stowarzyszonych. Organizacja została powołana w 1991 roku na mocy traktatu z Asunción w celu było stworzenia wspólnego rynku, liberalizacji handlu oraz integracji gospodarcza państw Południowej Amerykański.

MERCOSUR dysponuje jednym z największych potencjałów rolniczych na świecie. Brazylia należy do największych globalnych eksporterów wołowiny, drobiu, soi, cukru i kawy. Argentyna jest światową potęgą w produkcji zbóż oraz mięsa wołowego, a Urugwaj od lat stara się o pozycję eksportera wysokiej jakości wołowiny. Region posiada ogromne areały ziemi rolnej, dysponuje relatywnie niskimi kosztami produkcji oraz sprzyjającymi warunkami klimatycznymi.

Aby zilustrować potencjał produkcji rolnej państw regionu, wystarczy spojrzeć na Brazylię, która jest największym producentem żywności w Ameryce Południowej oraz jednym z trzech najważniejszych eksporterów rolnych na świecie i wytwarza rocznie soi: ok. 160 mln ton, kukurydzy: ok. 125 mln ton,  trzciny cukrowej: ok. 720 mln ton i kawy: ok. 3,7 mln ton zielonych ziaren oraz eksportuje – mięsa wołowego: ok. 3 mln ton, a drobiowego: ponad 

5 mln ton. Całkowity roczny eksport rolno-spożywczy tego kraju jest obecnie wart ponad 160 mld USD, a po wejściu umowy MERCOSUR na obroty zapewne bardzo znacznie wzrośnie. Brazylia odpowiada obecnie za około: 38–40% światowego handlu soją, 22% eksportu wołowiny, 35% eksportu drobiu, ponad 40% światowego eksportu cukru. 

Sektory rolnicze Argentyny i poszczególnych pozostałych krajów grupy MERCOSUR produkują mniej niż Brazylia, ale i tak są to ilości imponujące, ze wskazaniem na łatwy przyrost.

Produkcja rolna w Ameryce Południowej rozwija się w modelu wielkoobszarowym, opartym na ogromnych farmach i intensywnej produkcji, co oznacza hormony, antybiotyki itp. oraz szkodliwe, a nawet zabójcze nawozy sztuczne i środki chwastobójcze.. To właśnie nastawione przede wszystkim na eksport rolnictwo, stanowi filary gospodarek Brazylii i Argentyny.

Dla Unii Europejskiej MERCOSUR oznacza dostęp do rynku liczącego ponad 270 milionów mieszkańców. Dla państw Ameryki Południowej kluczowe jest natomiast otwarcie europejskiego rynku na ich produkty rolne, które mogą być sprzedawane znacznie taniej niż produkty wytwarzane przez europejskich rolników.

Jakby polscy rolnicy nie mieli dostatecznie trudno konkurując na własnym rynku:  

  • z Ukrainą –  zboża, rzepak, słonecznik, cukier, drób i jaja, 
  • z Egiptem – truskawki, cebula, bataty i niektóre warzywa szklarniowe 
  • oraz np. Marokiem – pomidory, papryka, ogórki i inne warzywa szklarniowe.

Teraz pojawi się, a właściwie pojawią się nowi konkurenci z niskimi cenami i jeszcze niższą jakością. Jeśli wziąć jeszcze pod uwagę spodziewany „nisko i „zerocłowy” (cło, 7,5%, na wołowinę, reszta 0%), import z Ameryki Południowej: wołowiny (z Brazylii i Argentyny, Urugwaju i Paragwaju), drobiu (nota bene, Polska jest największym eksporterem drobiu w UE), cukru, etanolu, częściowo także rynku zbóż i pasz, tylko naiwny, niespełna rozumu, albo zły powie, że polski rolnik sobie z tym konkurencyjnym tsunami poradzi. Na pewno sobie nie poradzi. By dopełnić opisu tej spodziewanej nierównej walki, dodam, iż państwa MERCOSUR produkują rocznie żywność o wartości 220–280 mld euro, zaś Polska 25–30 mld, czyli 8 do 10-ciu razy mniej.  

Scenariusz powolnego upadku

Według opinii analityków, Polska jest jednym z bardziej narażonych krajów UE, bo specjalizuje się właśnie w tych segmentach (drób, wołowina, cukier), które pokrywają się z eksportem MERCOSUR.  Przewidywane scenariusze zapowiedzianego upadku polskiego rolnictwa są następujące:

Kto wpadnie w biedę? Najszybciej średnie rodzinne gospodarstwa 20–70 ha, które: 

mają kredyty, produkują towar masowy, nie mają własnego przetwórstwa i sprzedają przez  pośrednika. Ta grupa jest najbardziej wrażliwa. Dlaczego? Bo: koszty unijne pozostają wysokie, ceny spadną, a dopłaty nie kompensują wszystkiego.

Czy będą masowe bankructwa? Masowe nie od razu, ale w perspektywie 5–10 lat  zjawisko przyspieszy i ujrzymy w rosnącej skali: likwidację części średnich rodzinnych gospodarstw, sprzedaż ziemi, dzierżawę dużym podmiotom i odpływ młodych z rolnictwa.

Prawdopodobny scenariusz przewidywanych tragedii to nie „nagły krach”, tylko powolne wypychanie z rynku. Zwykle wygląda to tak: 3–4 lata spadku rentowności, zadłużenie, sprzedaż sprzętu, dzierżawa ziemi i odejście. 

Najbardziej prawdopodobny obraz polskiej wsi za 8 – 12 lat, po pełnym wdrożeniu umowy MERCOSUR w życie: dużo mniej gospodarstw, znacznie większe średnie areały, dużo mniej rodzin utrzymujących się wyłącznie z rolnictwa, przytłaczająca dominacja agroholdingów i integratorów, większa zależność od sieci i przetwórstwa. 

Nie „wszyscy zbankrutują”, ale, dla nas najcenniejsza, polska mała i średnia wieś, tracąc ekonomiczną samodzielność, będzie niknąć. Staniemy się krajem wielkich, często należących do obcych, farm i sklepów z obcą niezdrową żywnością oraz… skansenów. A będzie to proces nie do odwrócenia. Polska wieś powstawała przez tysiąc lat, a może nawet dłużej. 

Brukselski kompromis i grecka przestroga

Przedstawiciele UE i państw Mercosuru 17 stycznia 2026 r. podpisali umowę o partnerstwie i przejściową umowę handlową. Zgodę na to 9 stycznia wyraziła większość Rady UE, przy sprzeciwie: Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Umowa musi jeszcze zostać ratyfikowana przez wszystkie kraje członkowskie UE. 

„Nowa strefa wolnego handlu, obejmująca ponad 700 milionów mieszkańców, będzie, według Komisji Europejskiej, największą tego typu strefą na świecie i ma również stanowić sygnał sprzeciwu wobec protekcjonistycznej polityki celnej prezydenta USA Donalda Trumpa” – informował 18 grudnia 2025 r. tygodnik „Die Zeit”. 

Traktat zakłada natychmiastowe zniesienie 92 proc. ceł w UE na towary importowane ze strefy MERCOSUR, a na pozostałą część bardziej wrażliwych produktów, w okresach przejściowych, do 10 lat. W zamian kraje Ameryki Łacińskiej obniżą, uznawane w wielu przypadkach za zaporowe, cła na europejskie towary przemysłowe, w tym samochody i maszyny. Od 1 maja 2026 roku obowiązuje też  tak zwana klauzula ochronna do umowy, co ma stanowić odpowiedź na obawy rolników, którzy przewidują nadmierny napływ produktów z Mercosuru do UE. Ma być ona uruchamiana, gdy ceny danego produktu w UE wskutek importu z tych krajów spadną o 5 %. Wówczas możliwe będzie podniesienie ceł na dany produkt lub nawet zakaz wwozu do UE. Tylko kto i jaką metodą będzie sprawdzał czy ten warunek został spełniony? I na jakim obszarze? Czy we wszystkich krajach? A jeśli nie, to w których tak, a w których nie. Znowu uznaniowość. Czy oni, tam w Brukseli, nie potrafią wymyślić czegoś nowego? Może mogą, ale po co, jeżeli i przed wyświechtanymi kryteriami kto trzeba pada na twarz.

11maja 2026 r. zakomunikowano, że 10 maja 2026 r. Polski rząd oficjalnie skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapowiadaną skargę na umowę handlową z MERCOSUR. Polska domaga się natychmiastowego zawieszenia porozumienia, podkreślając, że zagraża ono europejskim rolnikom, a do tego jego wprowadzenie odbyło się z naruszeniem procedur. Do skargi został dołączony wniosek o zawieszenie stosowania umowy do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu w TSUE. Obecnie nie ma informacji, by Trybunał wydał postanowienie zawieszające stosowanie umowy. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki powiedział: „Oczekujemy, że ta umowa, jej realizacja i wdrożenie w życie zostaną wstrzymane w wyniku decyzji sądu”. Nie zostały!

A tymczasem:  w ramach próbnego wdrożenia umowy UE-MERCOSUR, do Grecji wjechało 5 ton mięsa kurczaków z Brazylii. W trzech z nich wykryto bakterie salmonelli, a według innych informacji nawet w 80 % tego brazylijskiego rarytasu stwierdzono obecność zarazków tej niebezpiecznej choroby. Perspektywa pełnego wdrożenia porozumienia budzi bardzo poważne obawy eksperta Greckiej Federacji Geotechników Publicznych, Nikosa Kakavasa. „Jeśli pierwsza próbka jest w 80 % zakażona, co będzie się dziać, gdy skala importu wzrośnie i stanie się on systematyczny, a kontrole będą ograniczone?” Pyta retorycznie. Jednocześnie Kakavas zauważa rzecz oczywistą i zatrważającą, a mianowicie fakt że kraje spoza UE nie są związane tymi samymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa żywności. To proste stwierdzenie, w konsekwencjach i w pełnej skali, oznacza śmierć, choroby i utratę zdrowia milionów ludzi na terenie całej UE. W sprowadzanej z krajów MERCOSUR żywności można spodziewać się pestycydów (zwłaszcza glifosat i insektycydy), antybiotyków,  beta-agonistów – np. raktopamina (nielegalne w UE), hormonów wzrostu (w UE zakazane), innych substancji weterynaryjnych, dioxyn i PCB, mykotoksyn (w zbożach i orzechach), GMO i dla okrasy metali ciężkich. I niech nie opowiadają o kontrolach południowoamerykańskiej żywności na granicy. Będą one takie same jak kontrolowanie afrykańskich inżynierów i lekarzy w Świecku czy Zgorzelcu.

Policjant, który za kilka lat umrze z powodu spożywania w pieczywie kancerogennych pestycydów, dzisiaj wali pałą polskiego rolnika, który protestując przeciwko tej samobójczej umowie, próbuje uratować mu życie.

Kto naprawdę zarobi na tym układzie?

Kto na tym skorzysta, a kto straci? Zyskają Niemcy, a zaraz za nimi Hiszpania oraz Holandia — choć każdy z tych krajów skorzysta w inny sposób. Kluczowy jest fakt, że umowa UE–MERCOSUR bardzo mocno premiuje: przemysł samochodowy, maszyny i urządzenia, chemię, farmację oraz eksport usług i inwestycji. To właśnie sektory, w których Niemcy dominują w Europie. Największe oszczędności taryfowe dotyczą m.in. samochodów (cła do 35%), maszyn i chemikaliów. 

Dla niemieckiej: motoryzacji, eksportu maszyn przemysłowych oraz dostępu do zamówień publicznych i surowców krytycznych dla transformacji energetycznej  szczególną rolę odgrywa rynek Brazylijski

Według analiz przemysł motoryzacyjny, maszynowy i chemiczny wygeneruje około dwóch trzecich wzrostu eksportu UE do Mercosuru, natomiast eksport samochodów może się nawet potroić. Dlatego Niemcy są uznawane za głównego beneficjenta przemysłowego, Hiszpania ma zyskać dzięki silnym historycznym i inwestycyjnym powiązaniom z Ameryką Łacińską, a

Holandia skorzystać jako centrum logistyczno-handlowe UE. 

Z kolei kraje takie jak Francja czy Polska mogą spodziewać się ogromnych strat w rolnictwie, które zacznie upadać i zanikać — głównie z powodu konkurencji tańszej wołowiny, drobiu i innych produktów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej. 

W praktyce więc, największym wygranym są Niemcy. Niemcy i Hiszpania odnoszą największe korzyści strategiczne, a największe koszty polityczne i społeczne poniosą państwa z silnym sektorem rolnym, zwłaszcza Polska i Francja. Polska utraci też bezpieczeństwo żywnościowe. Wystarczy przerwać dostawy żywności. Przestać wysyłać, przestać transportować, albo zablokować szlaki transportowe. Dopuszczenie do takiej sytuacji, – ba, jej stworzenie – to więcej niż zamach stanu; to atak na własne państwo!

Rolnicy z krajów Mercosur dostaną tylko część dochodów z eksportu produktów rolno-spożywczych do Europy, podczas gdy amerykańskie korporacje, dostarczające środki produkcji i obsługujące logistykę, odnotują znaczne zyski. Największe amerykańskie korporacje działające w rolnictwie państw MERCOSUR (zwłaszcza Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju) to przede wszystkim firmy zajmujące się handlem zbożami, przetwórstwem roślin oleistych, logistyką, paszami i biopaliwami. 

Cargill (USA) to najważniejsza amerykańska firma rolna w MERCOSUR, która w ciągu ostatnich 5 lat zainwestowała w Brazylii ok. 1,5 mld USD oraz posiada 29 zakładów produkcyjnych, 75 magazynów i 7 terminali portowych. Ponad to rozwija produkcję etanolu kukurydzianego w Brazylii i przejmuje udziały w lokalnych przedsiębiorstwach bioenergetycznych.

ADM – Archer Daniels Midland (USA) – jeden z czterech światowych gigantów handlu zbożami (obok Cargill, Bunge i Louis Dreyfus), który zatrudnia w Ameryce Południowej ponad 4500 osób i inwestuje m.in. w: terminale portowe, przetwórstwo soi, produkcję białek roślinnych, biodiesel i logistykę eksportową.

By nie mnożyć przykładów dodam jeszcze tylko: Bayer-Monsanto (część amerykańskiego kapitału technologicznego). Formalnie Bayer jest niemiecki, ale przejął amerykańskie Monsanto. W efekcie większość technologii GMO wykorzystywanych w uprawach soi i kukurydzy w krajach MERCOSUR wywodzi się właśnie z amerykańskiego Monsanto. Światowy potentat w dziedzinie nasion oraz środków ochrony roślin i  herbicydów zawierających glifosat, takich jak np., sprzedawany przez Monsanto, produkt Roundup – zaklasyfikowany przez  International Agency for Research on Cancer (IARC) jako „prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi” (grupa 2A) – powszechnie stosowany w krajach MERCOSUR… Smacznego…

Autor: Adam Gniewecki

PS. Tymczasem za Atlantykiem media ledwie co o umowie napomykają. Trump też ignoruje sprawę. Zważywszy na okoliczności trudno mu się dziwić. Po co stresować kurę, która zniesie złote jaja, a potem przybiegnie z nimi w dziobie. Największym paradoksem umowy Unii z krajami Mercosuru jest to, iż jedynym, co mogłoby odciąć Amerykanów od miliardowych zysków, byłoby zablokowanie jej wejścia w życie.   

Przeczytaj więcej

Transformacja energetyczna pod lupą. Kto naprawdę steruje decyzjami o likwidacji Bełchatowa?
Transformacja energetyczna pod lupą. Kto naprawdę steruje decyzjami o likwidacji Bełchatowa?
Elitarność czy inkluzywność? Nowa odsłona polskiej dyplomacji gospodarczej w Berlinie
Elitarność czy inkluzywność? Nowa odsłona polskiej dyplomacji gospodarczej w Berlinie
CPK to nie tylko lotnisko. „Ważniejsza jest dziś kolej do Giżycka niż szybkie połączenie z Wrocławiem”
CPK to nie tylko lotnisko. „Ważniejsza jest dziś kolej do Giżycka niż szybkie połączenie z Wrocławiem”