Środowy mecz mógł zacząć się doskonale dla podopiecznych Jana Urbana; już w 4 minucie Jakub Kamiński doszedł do bardzo groźnej sytuacji strzeleckiej, jednak jego uderzenie minimalnie minęło bramkę strzeżoną przez Madukę Okoyę. Od tego momentu Nigeryjczycy stopniowo uzyskiwali przewagę, którą udało się udokumentować golem Terema Moffiego, zatwierdzonym po długiej weryfikacji VAR. Już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy padł gol wyrównujący, autorstwa debiutującego w reprezentacji stopera Kacpra Potulskiego ( naprawdę niezły, obiecujący występ gracza FSV Mainz).


Biało-czerwoni po bezbarwnej grze ulegli Ukraińcom 0:2.
W drugiej połowie zespół z Afryki pokazywał się jako ekipa mocniejsza, z lepszym pomysłem na grę; prawdopodobnie bez znakomitej postawy Kamila Grabary szanse na korzystny wynik zostałyby pogrzebane po godzinie gry; jednak, jak się miało okazać, nie pogrzebał ich nawet gol na 1:2, którego po rzucie karnym zdobył rezerwowy Paul Onuachu; przeprowadzone przez Jana Urbana zmiany – zarówno w składzie, jak i w ustawieniu, pomogły w osiągnięciu wyrównania, które w 95 minucie nastąpiło po golu Przemysława Wiśniewskiego; takie bramki zwykło się określać „stadiony świata”.




