Przy okazji wyboru sędziego Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego na prezesa tej instytucji, za sprawą historyka i byłego Szefa BBN Sławomira Cenckiewicza rozgorzała dyskusja o wyroku lustracyjnym z 2000 roku, wydanym przez skład, w którym zasiadał Zbigniew Kapiński. Krytycy tej decyzji wskazują, że sąd wybielił Wałęsę wbrew materiałowi dowodowemu.
Rzecznik nie przedstawił przesądzających dowodów
Zbigniew Kapiński zdecydowanie odrzuca tę krytykę. Podkreśla, że Sąd Apelacyjny w Warszawie działał w szczególnie wąskich ramach czasowych, narzuconych przez ustawę i w związku z tym nie mógł przeprowadzić pełnego postępowania dowodowego.
Podeszliśmy do sprawy rzetelnie. Skoro rzecznik [interesu publicznego] nie był w stanie przedstawić dowodów jednoznacznie świadczących o tym, że oświadczenie [lustracyjne Wałęsy] było niezgodne z prawdą, to nie można za ramy czasowe, czyli regulacje prawne, zwalać winy – mówiąc kolokwialnie – na sąd
– argumentuje sędzia.





![Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2025%2F10%2FG4AxSMIW8AAahb5-scaled.jpeg&w=3840&q=75)