Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Legendarny gitarzysta Earl Slick wspomina Davida Bowie. Od Brytyjskiej Inwazji do rockowych „szczęśliwych przypadków” i czterech twarzy Davida

Uznany gitarzysta Earl Slick zabiera nas w podróż przez swoją niezwykłą karierę – od fascynacji The Beatles w młodości, przez bluesowe inspiracje, aż po przełomowe przesłuchanie do zespołu Davida Bowiego, które na zawsze zmieniło jego muzyczne życie.
Legendarny gitarzysta Earl Slick wspomina Davida Bowie. Od Brytyjskiej Inwazji do rockowych „szczęśliwych przypadków” i czterech twarzy Davida

Earl Slick podczas koncertu w ramach Dublin Bowie Festival 2026. Fot. Mark Dyde

Nowojorskie korzenie i muzyczna tożsamość

Spotkanie z Earle’em Slickiem podczas Dublin Bowie Festival prowadził dziennikarz Tony Clayton-Lea, który pracuje dla dziennika Irish Times. To dość znana postać na irlandzkiej scenie muzycznej – od lat przeprowadza wywiady z artystami i często pojawia się jako prowadzący wydarzenia związane z muzyką, zwłaszcza takimi ikonami jak David Bowie.

Earl Slick wspomina swoje nowojorskie dzieciństwo, osadzone w bogatej mieszance włoskiego i portorykańskiego dziedzictwa, które ukształtowało jego wczesną tożsamość. Już podczas Brytyjskiej Inwazji zakochał się w rockowych zespołach, takich jak The Beatles, obserwując, jak muzyka zmienia świat wokół niego.

Kontrast między latynoskimi imionami dzieciństwa a anglosaskimi, „cool” nazwami w rocku stał się dla niego inspiracją do budowania własnej artystycznej osobowości. Humor i luz w zespole pomagały przetrwać długie noce koncertów i intensywne tournee. To właśnie wtedy narodziło się jego przezwisko „Slinky” – symbol lekkości i kreatywności w wymagającym środowisku muzycznym. Żarty i psikusy umacniały więzi w zespole, pozwalając zachować energię nawet przy pięciu setach jednego wieczoru w klubach.

Szekspir pod gwiazdami

Tutaj do wysłuchania pierwsza część rozmowy z Earlem Slickiem podczas Dublin Bowie Festival 2026:

Tutaj druga część wspomnień Earla Slicka o Davidzie Bowiem:

Wczesna nauka gry na gitarze była pełna prób i błędów. Dzięki wsparciu rodziców i własnej determinacji Earl Slick eksplorował muzykę na winylach, ucząc się zarówno od mistrzów bluesa, jak i rocka. Blues stał się punktem zwrotnym w jego muzycznej podróży, zaś nauka i interpretacja utworów legend tego gatunku wprowadziły go na nową, pełną pasji ścieżkę twórczą.

Jego filozofia muzyczna była praktyczna: improwizacja i osobiste interpretacje stały się znakiem rozpoznawczym. Dzięki temu, mimo początkowych obaw przed dopasowaniem się do rygorystycznych ram muzyki Bowiego, Slick wniósł własny styl i autentyczność do wykonywanych utworów.

Szekspir pod gwiazdami
Earl Slick podczas koncertu w ramach Dublin Bowie Festival 2026. Fot. Mark Dyde

Przełomowe przesłuchanie do zespołu Davida Bowiego

Kluczowy moment w karierze Slicka nastąpił podczas przesłuchania do zespołu Bowiego. Atmosfera studia była surrealistyczna – grał przy muzyce Bowiego, korzystając jedynie ze słuchawek, bez wizualnej pomocy. To był prawdziwy test jego umiejętności i równocześnie wejście na profesjonalną scenę rockową.

David Bowie podkreślał, że ważne jest, aby Slick pozostał sobą, nie próbował kopiować solówek Micka Ronsona. To pozwoliło mu wykorzystać bluesowe korzenie w awangardowej, eksperymentalnej muzyce Bowiego, wnosząc autentyczność i świeżość do każdego utworu.

Szekspir pod gwiazdami

„Szczęśliwe przypadki” i muzyczne kolaboracje

Earl Slick często mówi o roli „szczęśliwych przypadków”, które prowadziły go przez całą karierę – od współpracy z legendami jak Dr. John czy Neville Brothers, po udział w trasach koncertowych i nagraniach z Davidem Bowiem. Podkreśla, że chaos, niepewność i przygoda życia muzyka rockowego, choć trudne, kształtowały jego artystyczną tożsamość.

Doświadczenia na trasach i w studiu pokazały mu, jak ważna jest równowaga między improwizacją a dyscypliną sceniczną. Nawet przy napięciach w zespole, jak w przypadku konfliktów z Carlosem Alomarem, profesjonalizm pozwalał zachować spójność występów i energię na scenie.

Stracone szanse i niewykorzystane momenty w historii rocka

Szekspir pod gwiazdami

Slick otwarcie przyznaje, że w karierze zdarzały się też bolesne „co by było, gdyby…”, czyli sytuacje, w których ominęły go epokowe nagrania. Wspomina o albumach takich jak „The Wall”, gdzie jego udział mógł wprowadzić unikalną gitarową energię, ale okoliczności, menedżerskie decyzje i zmiany w składzie zespołu uniemożliwiły mu udział.

To doświadczenie pozostawiło w nim mieszane uczucia: z jednej strony satysfakcję z własnych osiągnięć, z drugiej – poczucie straconych okazji, które mogły odmienić jego ścieżkę artystyczną. Tego typu momenty uczyły go jednak cierpliwości i doceniania każdego projektu, w którym faktycznie brał udział.

Twórcza wolność i improwizacja w studio

Slick wspomina pracę z Johnem Lennonem i kontrastuje ją z improwizacyjnymi sesjami u Bowiego. Współpraca z Bowiem dawała przestrzeń do eksperymentu – niedokończone fragmenty łączono w spójną całość, co tworzyło niepowtarzalne aranżacje.

Szekspir pod gwiazdami

Podczas pracy nad albumem „Station to Station” Earl opowiada o tym, jak różne niedokończone utwory i fragmenty, zarysy kompozycji były zestawiane jak puzzle. Każdy riff, solówka i akord mógł być interpretowany na nowo. Utwory takie jak „TVC 15”, „Stay” czy „Word on a Wing” dzięki improwizacji zyskiwały indywidualny charakter, a każdy koncert był świeży i pełen emocji.

Jednym z kluczowych elementów sukcesu albumu była sekcja rytmiczna: George Murray na basie i Dennis Davis na perkusji. Slick podkreśla, że ich precyzyjna, zgrana gra tworzyła przestrzeń do eksperymentów i pozwalała wszystkim muzykom wprowadzać własne pomysły.

Ich współpraca nie tylko wzbogacała brzmienie zespołu, ale też dawała poczucie bezpieczeństwa na scenie i w studio. To dzięki nim Bowie, gitarzyści i pozostali członkowie zespołu mogli improwizować, a każdy utwór zyskiwał lekkość i rytmiczną energię.

Magia życia na scenie i improwizacja

Szekspir pod gwiazdami

Na koncertach Earl Slick zawsze podkreślał improwizacyjny charakter występów. Nawet jeśli inne zespoły korzystały z taśm, jego zespół grał na żywo, wprowadzając unikalne interpretacje. David Bowie często zmieniał układ utworów bez wcześniejszego ostrzeżenia, co zmuszało Slicka do reagowania w locie. To dawało koncertom wyjątkową świeżość i spontaniczność.

Slick przyznaje, że nie znosił sztucznej perfekcji. Dla niego najważniejsza była energia zespołu, swoboda wyrazu i autentyczność.

Biznes, kontrakty i lekcje z życia muzyka

Rozmowa porusza też trudną stronę kariery – finanse, kontrakty i menedżerskie decyzje. Slick wspomina, jak brak doświadczenia w sprawach biznesowych prowadził do niekorzystnych umów i frustracji, zarówno jego, jak i Bowiego. To doświadczenie nauczyło go, że sukces artystyczny musi iść w parze z mądrym zarządzaniem karierą.

Szekspir pod gwiazdami

Decyzje podejmowane w tych latach wpływały na późniejsze projekty, a czasem powodowały poczucie wykluczenia z przełomowych albumów. Mimo to doświadczenia te stały się fundamentem jego rozwoju artystycznego i życiowego.

Trzeźwość, refleksja i artystyczna jasność

Earl opowiada szczerze o zmaganiach z uzależnieniami i o tym, jak powrót do trzeźwości w 1988 roku pozwolił mu odzyskać klarowność w życiu i twórczości. Refleksje te pokazują, jak osobiste wybory kształtują artystyczny kierunek, a także podkreślają wagę prawdziwych więzi i satysfakcji z tworzenia muzyki.

Cała historia Slicka to hołd dla twórczej synergii – od wczesnych inspiracji The Beatles, przez bluesowe eksperymenty, po przełomowe przesłuchania i współpracę z legendami rocka. Improwizacja, energia zespołu i „szczęśliwe przypadki” kształtowały jego karierę, a współpraca z Bowiem pozwoliła w pełni wykorzystać jego muzyczne talenty.

Szekspir pod gwiazdami

Stracone szanse na pracę w studiu przy powstawaniu wielkich albumach takich jak „The Wall” przypominają, że nawet wybitni muzycy doświadczają momentów niedosytu, ale każda przeżyta przygoda wzbogacała jego warsztat i osobowość artystyczną.

Dziś możemy spojrzeć na tę historię jako na opowieść o pasji, autentyczności i odwadze bycia sobą – zarówno w studiu, jak i na scenie. Earl Slick i David Bowie razem stworzyli muzyczną spuściznę, która do dziś inspiruje kolejne pokolenia artystów.

Dwie dekady współpracy z Bowiem

Relacja między Bowiem a Slickiem z czasem przerodziła się w wieloletnią współpracę. Wspomnienia gitarzysty obejmują niemal dwie dekady wspólnych doświadczeń – od sesji nagraniowych po intensywne trasy koncertowe.

Szekspir pod gwiazdami

Pierwszy kontakt, który na nowo zbliżył ich artystycznie pod koniec lat dziewięćdziesiątych, doprowadził do ponownego spotkania na scenie. Po roku wspólnej pracy muzycy świętowali symboliczny powrót do współpracy – jak starzy przyjaciele, którzy po latach znów odnaleźli wspólny rytm.

Życie w trasie było pełne anegdot i momentów, które tworzyły atmosferę zespołu. Jedna z najbardziej zabawnych historii dotyczy… scenicznych butów. Muzycy zdarzało się pożyczać elementy garderoby, a charakterystyczne obuwie sceniczne krążyło między członkami zespołu, stając się żartobliwym symbolem koleżeństwa i codzienności rockowego życia.

Energia koncertów i magia sceny

Slick wielokrotnie podkreślał, że prawdziwa magia muzyki objawia się na scenie. Występy Bowiego przyciągały ogromne tłumy, a atmosfera koncertów potrafiła w jednej chwili zmienić dynamikę gry zespołu. Wielka publiczność podczas koncertów oznaczała większe napięcie, ale też większą ekscytację. Muzycy reagowali na energię widowni, a koncerty stawały się wydarzeniami, które nigdy nie powtarzały się w identyczny sposób.

Szekspir pod gwiazdami

Wspomnienia Erla Slicka obejmują również chwile spędzone poza sceną – na przykład doświadczenie oglądania występu Williego Nelsona, który swoim spokojem i sceniczną autentycznością zrobił na nim ogromne wrażenie.

Mark Plati i Earl Slick (tyłem) podczas 11. edycji Dublin Bowie Festival. Fot. Mark Dyde

Proza życia w trasie

Choć rockowe życie kojarzy się z luksusem, rzeczywistość tras koncertowych bywa znacznie bardziej przyziemna. Slick wspomina sytuację, w której zespół rozważał podróż helikopterem na kolejny koncert. Ostatecznie jednak wybrano zwykły autobus. Ten epizod stał się symbolicznym przypomnieniem, że mimo statusu gwiazdy Bowie i jego zespół pozostawali ludźmi ceniącymi prostotę i normalność.

Studio nagrań: między analogiem a erą cyfrową

Szekspir pod gwiazdami

Podczas pracy nad albumami takimi jak Heathen i Reality Slick obserwował, jak zmienia się sposób nagrywania muzyki. Era cyfrowa przyniosła nowe możliwości techniczne, ale zespół starał się zachować coś znacznie ważniejszego – energię występów na żywo.

Sesje nagraniowe przypominały często jam session. Muzycy eksperymentowali, szukali nowych brzmień i starali się uchwycić moment, w którym muzyka zaczyna żyć własnym życiem. W studiu panowała wyjątkowa atmosfera. Jak wspomina była to mieszanka profesjonalizmu, wzajemnego zaufania i twórczego napięcia. Jak w każdym zespole, także tutaj pojawiały się różnice charakterów. Slick nie ukrywa, że niektóre osobowości w grupie potrafiły generować napięcia.

Jednocześnie podkreśla, że te napięcia nigdy nie zatrzymywały twórczego procesu. Wręcz przeciwnie! Często stawały się impulsem do jeszcze bardziej intensywnej pracy.

Reality Tour i moment przełomu

Szekspir pod gwiazdami

Emocjonalny punkt tej historii pojawia się w momencie, gdy wspomnienia sięgają końca trasy Reality Tour. Wtedy Bowie zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które zmusiły go do przerwania koncertów. Dla zespołu był to moment szoku. Intensywność życia w trasie nagle zderzyła się z kruchością ludzkiego zdrowia. Wspomnienia tamtych chwil pełne są refleksji o przemijaniu i o tym, jak cienka bywa granica między triumfem scenicznym a osobistym dramatem.

David Bowie myślał wtedy o nowej formule występów – mniej intensywnych trasach i większym skupieniu na twórczości studyjnej. Była to wizja przyszłości, która niestety nigdy w pełni się nie zrealizowała. Kontakt z Davidem Bowiem w tamtym czasie był dla Earla Slicka dowodem na to, że ich relacja wykraczała daleko poza zawodową współpracę.

Zamiast epilogu…

Wywiad opowiada o dwudziestoletniej współpracy muzyka z Davidem Bowiem, przywołując anegdoty z tras koncertowych, sesji nagraniowych oraz życia zespołu. Wspomniane są m.in. pierwsze spotkanie w 1999 roku, humorystyczne historie z życia w trasie oraz praca nad albumami „Heathen” i „Reality”. Rozmowa porusza również atmosferę koncertów, trudne chwile związane z problemami zdrowotnymi Bowiego podczas jego ostatnich tras oraz podkreśla więź między muzykami mimo licznych wyzwań. Osobiste doświadczenia, takie jak wypadek samochodowy, dodatkowo wprowadzają refleksję nad odpornością, bezpieczeństwem i życiową perspektywą w ich artystycznej drodze.

Szekspir pod gwiazdami

Tomasz Wybranowski

Fot. Mark Dyde i Tomasz Wybranowski. Zdjęcia Marka Dyde z witryny facebook’owej Dublin Bowie Festival.

Earl Slick, koncert w dublińskim klubie Whelans 27 lutego 2026. Fot Mark Dyde.

Przeczytaj więcej

Kupowanie nie równa się posiadaniu, petycja Stop Killing Games odrzucona przez Komisję Europejską
Kupowanie nie równa się posiadaniu, petycja Stop Killing Games odrzucona przez Komisję Europejską
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy