Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Czy Prezydenta Krakowa odwołali mieszkańcy spoza centrum miasta?

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego to wydarzenie bez precedensu w tej skali. Tomasz Borejza z Krowoderska.pl ocenia, że w Krakowie doszło do wyraźnego buntu przeciwko miejskiej władzy i wspierającym ją elitom.
Czy Prezydenta Krakowa odwołali mieszkańcy spoza centrum miasta?

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, fot. x.com/@Miszalski_

Kraków po referendum. „To bunt osiedli przeciwko Krakówkowi”

Kraków wciąż żyje wynikiem referendum, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Sam były już prezydent pożegnał się z mieszkańcami w nagranym spocie, dziękując za spotkania, krytykę, wsparcie i dwa lata współpracy z urzędnikami oraz pracownikami miejskich jednostek. Podkreślał, że przyjmuje decyzję mieszkańców „z szacunkiem i z pokorą”, a ostatnie miesiące nazwał okresem bardzo ciężkiej i intensywnej pracy.

Ale polityczna i społeczna opowieść o tym referendum dopiero się zaczyna. Tomasz Borejza z Krowoderska.pl mówi wprost, że choć kampanijne emocje po głosowaniu trochę opadły, to w wielu miejscach Krakowa nadal da się wyczuć wyraźną radość. „Sporo radości jest w wielu miejscach w mieście, to jeszcze da się wyczuć. W internecie też się da wyczuć tutaj sporo radości” — mówi. W jego ocenie to pokazuje, że niezadowolenie wobec władz miasta nie było chwilowym impulsem, lecz czymś znacznie głębszym.

Kraków po referendum. Co dalej po odwołaniu Miszalskiego?
26.05.2026
12 min
Kraków po referendum. Co dalej po odwołaniu Miszalskiego?

Prowadzący:

Referendum w Krakowie. Emocje opadły, ale nie zniknęły

Borejza przyznaje, że końcówka kampanii była wyjątkowo intensywna, a przed samym głosowaniem trudno było jednoznacznie ocenić nastroje. Jego zdaniem podczas zbiórki podpisów emocje były nawet bardziej widoczne niż tuż przed samym referendum, bo wtedy mieszkańcy mieli jasny, konkretny cel. Później nie było już wiadomo, czy ten gniew nadal jest silny, czy raczej zdążył osłabnąć.

„Trudno było powiedzieć, czy to jest emocja, która się w mieście ukryła, ale istnieje, czy to jest emocja, która wygasła po prostu. No okazało się, że była ukryta i istniała” — podsumowuje. To właśnie ten ukryty, ale realny bunt przełożył się na wynik, który dla wielu osób okazał się politycznym wstrząsem.

Rady miasta nie udało się odwołać. Zabrakło kilku tysięcy głosów

Jednym z ważniejszych elementów całej historii jest fakt, że referendum nie doprowadziło do odwołania rady miasta. Borejza przypomina, że jeszcze w noc sondażową pojawiało się przekonanie, iż taki scenariusz jest możliwy. „Było takie przekonanie chyba i w mieście, i wśród samych odwoływanych” — mówi. Ostatecznie jednak rano okazało się, że do odwołania rady zabrakło kilku tysięcy głosów.

To właśnie ten wynik sprawia, że najbliższe miesiące w Krakowie będą politycznie szczególnie trudne. Nowy prezydent, kimkolwiek zostanie, będzie musiał współpracować z radą wybraną jeszcze przed referendum. A to może oznaczać ciągłe napięcia, blokady i przeciąganie liny w kluczowych dla miasta sprawach.

„Bunt osiedli przeciwko Krakówkowi”

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest komentarz Borejzy do medialnych interpretacji referendum. Odnosi się on do tezy, że Aleksandra Miszalskiego odwołali przede wszystkim mieszkańcy dzielnic spoza centrum i wyborcy prawicy. W odpowiedzi mówi nie tylko o politycznej narracji mediów, ale też o czymś, co nazywa krakowskim buntem osiedli.

„W Krakowie rzeczywiście doszło do takiego buntu osiedli przeciwko tak zwanemu Krakówkowi, czyli przeciwko tej władzy, którą Wyborcza broniła” — ocenia. To bardzo wyraziste sformułowanie, które dobrze oddaje jedną z głównych osi sporu: centrum kontra peryferie, elity kontra zwykli mieszkańcy dzielnic, media opiniotwórcze kontra lokalna frustracja.

W tej interpretacji referendum nie było tylko technicznym głosowaniem nad prezydentem, ale symbolicznym starciem między różnymi wizjami miasta i różnymi grupami mieszkańców.

Co dalej po odwołaniu prezydenta Krakowa

Choć referendum już się zakończyło, Borejza nie ma wątpliwości, że teraz dopiero zaczyna się właściwy etap walki o Kraków. „Tak, zaczyna się tak naprawdę” — mówi. W jego ocenie sukcesem było już samo pokazanie, że mieszkańcy potrafią skutecznie przeciwstawić się władzy, którą uważa za arogancką. Ale przed miastem dopiero nowa kampania, wybory i próba realnej zmiany.

Dziennikarz zwraca uwagę na dwa kluczowe elementy tej nowej sytuacji. Po pierwsze — będzie trzeba wyłonić nowego prezydenta. Po drugie — nowy gospodarz miasta będzie musiał układać relacje ze starą radą miasta, która pozostała na miejscu. To oznacza, że nawet po tak mocnym referendum nie dojdzie do prostego politycznego resetu.

Kto może wystartować w wyborach

Giełda nazwisk już ruszyła, choć — jak zaznacza Borejza — na razie dość powoli. Według niego kandydatem Konfederacji ma być Bartosz Bocheńczak. Pojawiają się też przewidywania, że wystartuje ponownie Łukasz Gibała. Największy problem, zdaniem rozmówcy, może mieć Koalicja Obywatelska, która musi szybko znaleźć nową twarz zdolną udźwignąć kampanię po tak dotkliwej porażce. „Koalicja chyba ma największy problem ze znalezieniem kandydata, bo mają chętnych, ale ci chętni nie są rozpoznawalni na tyle, żeby mogli liczyć, że wygrają ponownie te wybory” — ocenia.

Rozmowa przynosi też trochę ironii. Borejza wspomina z przekąsem o deklaracji Marianny Schreiber, która zapowiedziała ratowanie Krakowa i „przywracanie go polskości”. W jego tonie wyraźnie słychać, że najbliższe tygodnie mogą przynieść nie tylko poważne polityczne rozstrzygnięcia, ale również sporą dawkę zamieszania i osobliwych kandydatur.

Platforma przegrała w Krakowie przez własnych fanatyków?
Platforma przegrała w Krakowie przez własnych fanatyków?

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego w referendum może okazać się czymś znacznie większym niż lokalną polityczną porażką. Z…

Wakacyjna kampania i trudna współpraca ze starą radą

Jednym z praktycznych problemów, o których mówi Borejza, jest kalendarz. Kampania wyborcza przypadnie na wakacje, co może bardzo utrudnić skuteczne działania kandydatów. „Te wybory wypadną w wakacje, więc będzie bardzo dziwna kampania wyborcza” — zauważa. I trudno się z nim nie zgodzić, bo sierpień czy długi weekend nie są naturalnym momentem do prowadzenia intensywnej miejskiej mobilizacji.

Do tego dochodzi wspomniana wcześniej rada miasta. Borejza podkreśla, że wiele osób zbyt defetystycznie patrzy na fakt, że nie udało się jej odwołać, ale przypomina też ważną rzecz ustrojową: w mieście to prezydent realnie rządzi, a rada przede wszystkim kontroluje i może przeszkadzać. To oznacza, że wiele będzie zależało od siły politycznej i sprawności nowego prezydenta.

Referendum bez precedensu

Borejza podkreśla, że w Krakowie wydarzyło się coś naprawdę wyjątkowego. „W tej wielkości mieście prezydenta nigdy w Polsce nie odwołano” — mówi. I właśnie dlatego wynik referendum może mieć znaczenie wykraczające poza sam Kraków. Pokazuje bowiem, że nawet w dużym, symbolicznym i politycznie ważnym mieście możliwe jest skuteczne odwołanie prezydenta, jeśli frustracja mieszkańców osiągnie odpowiedni poziom.

To dlatego rozmówca zastanawia się, czy ten wynik nie przełoży się także na szersze zmiany w kraju. W jego ocenie „coś nowego się dzieje”, skoro w prawie milionowym mieście udało się odwołać prezydenta kojarzonego z obozem rządzącym w Warszawie.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”