Wyniki referendum w Krakowie nie pozostawiają złudzeń. Choć lokalny aparat władzy robił wszystko, by zniechęcić mieszkańców do pójścia do urn, stolica Małopolski przemówiła pełnym głosem. Oficjalne ogłoszenie odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta to bezprecedensowe wydarzenie na polskiej scenie samorządowej ostatnich lat.
Historyczny wynik w stolicy Małopolski – Aleksander Miszalski odwołany
Referendum okazało się ważne, osiągając frekwencję na poziomie 29,99%. Dla organizatorów i tysięcy krakowian to gigantyczny sukces i dowód na to, że determinacja lokalnej społeczności potrafi przełamać opór nawet najbardziej wpływowej machiny partyjnej.
– To stwierdzenie, że to jest koniec Donalda Tuska i ten optymizm jest nieco na wyrost – tonuje nastroje Karol Gac, szef portalu Do Rzeczy. – Natomiast absolutnie się zgadzam z tym, że to jest żółta, o ile nie czerwona kartka dla premiera i dla całej Koalicji Obywatelskiej. To jest bardzo jasny i głośny sygnał ze strony stolicy Małopolski.
Publicysta przypomina, że Kraków to potężny ośrodek miejski, którego polityczna utrata musi boleć partyjną centralę. – Kraków tutaj wysyła jasny sygnał polityczny, wskazując, że mieszkańcy są w stanie odwołać prezydenta z nadania Koalicji Obywatelskiej – mówi.






