Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Trzęsienie ziemi w Krakowie! Aleksander Miszalski odwołany w referendum. „To żółta kartka dla Tuska”

To już oficjalne: Aleksander Miszalski nie jest już prezydentem Krakowa. Mieszkańcy stolicy Małopolski zmobilizowali się i w ważnym referendum odwołali dotychczasowego włodarza z Koalicji Obywatelskiej. Czy to początek politycznej lawiny, która zmiecie obóz rządzący z dużych miast? – To bardzo jasny i głośny sygnał – komentuje Karol Gac, redaktor naczelny portalu Do Rzeczy.
Trzęsienie ziemi w Krakowie! Aleksander Miszalski odwołany w referendum. „To żółta kartka dla Tuska”

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, fot. x.com/@Miszalski_

Szekspir pod gwiazdami

Wyniki referendum w Krakowie nie pozostawiają złudzeń. Choć lokalny aparat władzy robił wszystko, by zniechęcić mieszkańców do pójścia do urn, stolica Małopolski przemówiła pełnym głosem. Oficjalne ogłoszenie odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta to bezprecedensowe wydarzenie na polskiej scenie samorządowej ostatnich lat.

Historyczny wynik w stolicy Małopolski – Aleksander Miszalski odwołany

Referendum okazało się ważne, osiągając frekwencję na poziomie 29,99%. Dla organizatorów i tysięcy krakowian to gigantyczny sukces i dowód na to, że determinacja lokalnej społeczności potrafi przełamać opór nawet najbardziej wpływowej machiny partyjnej.

– To stwierdzenie, że to jest koniec Donalda Tuska i ten optymizm jest nieco na wyrost – tonuje nastroje Karol Gac, szef portalu Do Rzeczy. – Natomiast absolutnie się zgadzam z tym, że to jest żółta, o ile nie czerwona kartka dla premiera i dla całej Koalicji Obywatelskiej. To jest bardzo jasny i głośny sygnał ze strony stolicy Małopolski.

Publicysta przypomina, że Kraków to potężny ośrodek miejski, którego polityczna utrata musi boleć partyjną centralę. – Kraków tutaj wysyła jasny sygnał polityczny, wskazując, że mieszkańcy są w stanie odwołać prezydenta z nadania Koalicji Obywatelskiej – mówi.

Szekspir pod gwiazdami

Dlaczego upadł prezydent Krakowa? Zadłużenie, arogancja i SCT Kraków

Na porażkę Aleksandra Miszalskiego złożyło się wiele czynników. Mieszkańcy Krakowa mieli poczucie, że ratusz kompletnie odkleił się od ich realnych potrzeb, koncentrując się na ideologicznych projektach i drenowaniu miejskiej kasy.

Aleksander Miszalski został ukarany za kilka kwestii: za niezwykłą butę i arogancję, bo to było bardzo widoczne podczas jego prezydentury – wylicza Karol Gac na antenie Radia Wnet. – Za zadłużenie miasta, bo ten dług wzrósł o 2 miliardy od początku jego kadencji, za ideologiczne pomysły, mam tu przede wszystkim na myśli skrajnie rygorystyczną SCT Kraków (Strefę Czystego Transportu) i za szereg błędnych decyzji.

Włodarze Krakowa zorientowali się, że grunt pali im się pod nogami zbyt późno. Kiedy widmo referendum stało się realne, rozpoczęła się paniczna próba gaszenia pożarów. – Początkowo oczywiście Aleksander Miszalski i jego ekipa próbowali tę ideę referendum bagatelizować, wyśmiewać. Potem, gdy zobaczyli, że ta masa krytyczna jest coraz większa, zaczęli panicznie reagować. Mam tutaj na myśli zwiększenie budżetu na propagandę, czarny PR. Potem desperacko zaczęli się na końcu wycofywać z niektórych decyzji, m.in. w sprawie czystego transportu – wskazuje Gac.

Brzydka gra frekwencją i demobilizacja seniorów

Aby referendum było ważne, do urn musiała pójść określona liczba uprawnionych do głosowania. Wiedząc o tym, obóz prezydencki zastosował znaną, ale wyjątkowo cyniczną taktykę mającą na celu zniechęcenie ludzi do udziału w akcie demokracji bezpośredniej.

Szekspir pod gwiazdami

– Platforma, znaczy Koalicja Obywatelska i Aleksander Miszalski zagrali w stałą i starą grę, to znaczy próby obniżenia frekwencji, demobilizacji – wyjaśnia Karol Gac. – I bardzo brzydko tutaj się bawił włodarz Krakowa, próbując demobilizować przede wszystkim seniorów. Ale na szczęście, myślę na szczęście dla mieszkańców Krakowa, ale nie tylko, Aleksander Miszalski pożegna się ze stanowiskiem.

Co istotne, odwołanie prezydenta nie oznacza automatycznego przejęcia władzy przez opozycję, ale stanowi bezcenny kubeł zimnej wody dla każdego kolejnego włodarza. – Nawet jeżeli będzie to już kolejny włodarz z nadania Koalicji Obywatelskiej czy z tej części koalicji rządzącej, to on już będzie wiedział, po przykładzie Aleksandra Miszalskiego, że pewnych rzeczy robić nie można, bo może zostać odwołany. Więc ja nie mam wątpliwości, że to jest przejaw demokracji bezpośredniej, demokracji w tym najczystszym wydaniu, kiedy obywatele biorą sprawy w swoje ręce – podkreśla naczelny Do Rzeczy.

Sygnał dla Donalda Tuska i „przypadkowy” alarm u Nawrockiego

Zwycięstwo krakowian nad partyjną machiną rzuca cień na ogólnokrajową politykę i pozycję premiera. Pokazuje również, że wyborcy w dużych miastach przestają ślepo głosować na szyld partyjny KO, jeśli idą za nim złe decyzje i ignorowanie głosu mieszkańców. Karol Gac zwraca też uwagę na zastanawiający zbieg okoliczności czasowych.

– Sygnał polityczny dla Donalda Tuska w mojej ocenie jest bez dwóch zdań. To jest bardzo poważny problem dla Koalicji Obywatelskiej, dla samego premiera i być może – to też niektórzy tak to łączą – być może ten alarm u prezydenta, w mieszkaniu prezydenta akurat tego dnia, tuż przed referendum, także nie był przypadkiem – podsumowuje dziennikarz.

Szekspir pod gwiazdami

Przeczytaj więcej

Kolejki do lekarzy i polityczna burza. Gursztyn: wyborcy KO zaczynają mieć kłopot
Kolejki do lekarzy i polityczna burza. Gursztyn: wyborcy KO zaczynają mieć kłopot
Referendum przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu? Michał Moskal: „Bardzo bym chciał, żeby się tak wydarzyło”
Referendum przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu? Michał Moskal: „Bardzo bym chciał, żeby się tak wydarzyło”
Posłanka KO wepchnęła się bez kolejki do szpitala. Koziński: „Złoci chłopcy Tuska wrócili”
Posłanka KO wepchnęła się bez kolejki do szpitala. Koziński: „Złoci chłopcy Tuska wrócili”