Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

„Jeden rozkaz z Moskwy”. Ekspert ostrzega Europę przed kryzysem migracyjnym

Rosyjskie wpływy w Afryce mogą stać się ogromnym problemem dla Europy — ostrzega Arkadiusz Szyszka. Ekspert zwraca uwagę, że destabilizacja Sahelu i wojna w Sudanie tworzą gigantyczną presję migracyjną, którą Moskwa może wykorzystać politycznie.
„Jeden rozkaz z Moskwy”. Ekspert ostrzega Europę przed kryzysem migracyjnym

Migranci na łodzi, fot. wikimedia.org/Commander, U.S. Naval Forces Europe-Africa/U.S. 6th Fleet

Wojna w Mali to nie tylko lokalny konflikt. Zdaniem ekspertów wydarzenia w regionie Sahelu mogą bezpośrednio wpłynąć także na bezpieczeństwo Europy. Chodzi zarówno o rosyjskie wpływy w Afryce, jak i ogromną presję migracyjną narastającą na południu kontynentu.

O zagrożeniach mówił na antenie Radia Wnet dziennikarz i publicysta Arkadiusz Szyszka.

Rosja buduje wpływy w Afryce

Według Szyszki obecność Rosji w Afryce nie ogranicza się wyłącznie do działań militarnych prowadzonych przez dawną Grupę Wagnera.

Kluczową rolę odgrywają także surowce.

– To jest przede wszystkim złoto. Oni siedzą na złocie w Sudanie, oni siedzą na złocie w Mali – podkreśla ekspert.

Jak zaznacza, Rosjanie wykorzystują obecność w regionie również do wywierania wpływu na Europę.

Miliony ludzi gotowych ruszyć na północ

Szyszka zwraca uwagę na skalę kryzysu migracyjnego rozwijającego się wokół Sahelu i Sudanu.

– Z północnego Sudanu uciekło na północ 4 miliony ludzi. Jest w obozach chętnych do pójścia do Europy – mówi.

Według niego kolejne dwa miliony ludzi miały ruszyć z Mali na północ kontynentu.

Ekspert podkreślił, że państwa Maghrebu otrzymują od Unii Europejskiej środki na utrzymywanie obozów dla migrantów i ograniczanie przepływu ludzi przez Morze Śródziemne.

„To miecz Demoklesa nad Europą”

Zdaniem Szyszki problem może zostać wykorzystany politycznie przez Moskwę.

– W sytuacji funkcjonowania Rosjan w Sahelu to jest wydanie jednego rozkazu z Moskwy, żeby te obozy po prostu ruszyły na północ – ostrzega.

Przez lata dominującą rolę odgrywała tam przede wszystkim Francja, jednak wiele państw regionu zaczęło postrzegać Paryż przez pryzmat kolonialnej przeszłości.

– Afryka nie będzie czekać na Europę. Bardzo chce Europy, ale czekać nie będzie – cytuje słowa ambasadora Rwandy Arkadiusz Szyszka.

Jednocześnie zaznacza, że wpływy europejskie nadal są widoczne choćby w telekomunikacji czy transporcie.

Turcja rośnie w siłę

Zdaniem eksperta lukę po słabnących wpływach Francji coraz skuteczniej wykorzystuje Turcja.

– Turcja funkcjonuje w Afryce tak militarnie, jak i gospodarczo, jak i transportowo – podkreśla.

Jak wskazał, Ankara posiada połączenia lotnicze praktycznie ze wszystkimi afrykańskimi stolicami i inwestuje na kontynencie miliardy euro.

Turcja wobec napięć wokół Iranu. „Ankara chce być negocjatorem, nie stroną konfliktu”
Turcja wobec napięć wokół Iranu. „Ankara chce być negocjatorem, nie stroną konfliktu”

Turcja niepokojem obserwuje rozwój wydarzeń w Iranie. Choć pojawiły się spekulacje o możliwym zaangażowaniu Ankary, wład…

„Jeśli nie ma nas przy stole…”

Szyszka uważa, że Europa wciąż nie wypracowała spójnej strategii wobec Afryki, mimo że stawka jest ogromna.

– Po prostu Europy brakuje, a jak nie ma nas przy stole, to żebyśmy się czasem nie znaleźli na stole – podsumował ekspert.

Jego zdaniem najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla przyszłego układu sił w Afryce i bezpieczeństwa samej Europy.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

„Nie śpię po nocach”. Mieszkańcy Warszawy boją się utraty mieszkań po 50 latach
„Nie śpię po nocach”. Mieszkańcy Warszawy boją się utraty mieszkań po 50 latach
Konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku. „Około 200 umów i kontraktów”. Polska w centrum inwestycji
Konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku. „Około 200 umów i kontraktów”. Polska w centrum inwestycji
Marcelo Bielsa pod presją. „Bardziej przeceniony niż przereklamowany”. Urugwaj rozczarowuje na mundialu
Marcelo Bielsa pod presją. „Bardziej przeceniony niż przereklamowany”. Urugwaj rozczarowuje na mundialu