Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Ministerstwo zamyka lasy przed pszczołami? Pszczelarz pyta: „Czy tam zostały same trutnie?”

Trudna zima, przymrozki, które zniszczyły akacje, a na koniec... cios ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Choć pszczoła miodna wywodzi się bezpośrednio z lasu, polscy urzędnicy chcą ograniczać obecność pasiek na terenach leśnych. – Nie wiadomo, czy w ministerstwie nie zostały same trutnie – komentuje Maciej Perzyna. Sprawdź, przed jakimi wyzwaniami stoi dziś pszczelarstwo w Polsce i dlaczego bieszczadzki miód spadziowy może w tym roku osiągnąć rekordowe ceny.
Ministerstwo zamyka lasy przed pszczołami? Pszczelarz pyta: „Czy tam zostały same trutnie?”

Rząd ogranicza pszczelarzom dostęp do lasów, fot. ilustracyjne/Open AI

W bieszczadzkich lasach powoli zaczyna się ruch. Choć wiosna była sucha i kapryśna, tamtejsza przyroda nie czeka. Pszczelarze z niepokojem i nadzieją spoglądają na korony drzew, czekając na najważniejszy bieszczadzki skarb.

– Pszczoła jest i pracuje intensywnie. Pracuje intensywnie na głogu. Głogi aż brzęczą. Las brzęczy tam, gdzie głogu jest więcej. Pewnie wszyscy, jak to w Bieszczadzie, czekają z nadzieją, że spadź się pojawi – opowiada Maciej Perzyna, lekarz weterynarii, nauczyciel akademicki i bieszczadzki pszczelarz.

Jak powstaje miód spadziowy i jakie ma właściwości?

Spadź to nic innego jak sok roślinny przetworzony przez drobne owady – mszyce oraz czerwce, które masowo pojawiają się w czerwcu. Aby zrozumieć, jakie miód spadziowy właściwości posiada, trzeba najpierw przyjrzeć się unikalnemu procesowi jego powstawania.

– Owad żywiący się sokiem roślin potrzebuje białka. A w takim soku roślin tego białka jest relatywnie mało. Żeby uzyskać wystarczającą ilość białka, taka mszyca musi przefiltrować duże ilości soku. Ona sobie odcedza białko, a wydala ten sok i w nim jest m.in. to, co słodkie – tłumaczy Maciej Perzyna.

Jeśli pogoda sprzyja – jest ciepło, sucho i nie ma deszczu, który spłukałby lepką wydzielinę – płyn odparowuje i gęstnieje. Kiedy zawartość cukru przekroczy granicę około 6%, do akcji wkraczają pszczoły. Znoszą go do ula i przerabiają tak samo jak nektar. Ze względu na to, że bazą są soki drzew, miód spadziowy posiada bogaty skład mineralny, niespotykany w tradycyjnych miodach nektarowych.

Dlaczego miód spadziowy szkodzi pszczołom?

Dla człowieka to prawdziwa bomba zdrowotna. Jednak w świecie przyrody rzadko kiedy coś jest czarno-białe. Tutaj pojawia się niesamowity paradoks: najdroższy i najzdrowszy dla nas miód jest śmiertelnym zagrożeniem dla jego twórców.

– Ona lubi, ale jej nie służy – uśmiecha się Perzyna. – Jej nie służą te minerały, które w tym miodzie spadziowym się znajdują. Dlaczego? A no dlatego, że pszczoła, jak na zimę zamyka już gniazdo i przestaje latać, musi jeść na bieżąco, by ogrzać gniazdo. Przez te parę miesięcy nie może jednak wyskoczyć na chwilę do toalety, bo na zewnątrz jest mróz.

Pszczoły są biologicznie zaprojektowane tak, by całą zimę wstrzymywać procesy wydalnicze. Dopiero podczas pierwszego, wiosennego oblotu oczyszczają swoje jelita. – Jak dobra gospodyni wywiesi pranie przed pasieką, a pszczoły robią wiosenny oblot, to wszystko jest ubrudzone – śmieje się weterynarz. I dodaje już poważniej: – Ze spadzią jest tak, że tych odpadów zbiera się w jelicie więcej, niż są zaprojektowane. Trudno im doczekać do wiosny i to jest dla nich bardzo niezdrowe.

Trzmiel a bąk – poznaj „pakerów” polskiej przyrody

Mówiąc o pszczołach, najczęściej mamy przed oczami te mieszkające w ulu. Tymczasem pszczoły w Polsce to gigantyczna rodzina. Samych gatunków pszczół żyje u nas aż 474! Wśród nich niezwykle ważną rolę odgrywają trzmiele, które przez laików nagminnie i błędnie nazywane są bąkami.

– Wiele osób w ogóle nie rozróżnia trzmiela. Cały czas można spotkać się z tym, że ktoś woła: „bąk, bąk, bąk!”. A to jest po prostu trzmiel – wyjaśnia ekspert.

Trzmiele to prawdziwe owadzie czołgi, przystosowane do pracy w ekstremalnie trudnych warunkach. Posiadają gęste, puszyste futro i unikalną zdolność rozgrzewania swojego ciała. – Trzmiel, jak jest zimno, to najpierw odpala silniki jak śmigłowiec. Grzeje te silniki i tymi mięśniami jest w stanie podnieść temperaturę do pracy wystarczającej, żeby latać – opowiada Perzyna.

To owadzi „pakerzy po koksie”, którzy charakteryzują się nie tylko siłą, ale i sprytem. Kiedy trzmiel ląduje na koniczynie czerwonej, która ma wyjątkowo głębokie kielichy, potrafi żuwaczkami wygryźć otwór z boku kwiatu, by dostać się do nektaru. Co ciekawe, ułatwia tym pracę mniejszym pszczołom miodnym, które później chętnie korzystają z tak przygotowanego „skrótu”.

Wojna o las. Dlaczego ministerstwo ogranicza pszczoły?

Choć sytuacja zapylaczy w Polsce uległa w ostatnich latach poprawie, nad branżą pszczelarską gromadzą się ciemne chmury. O ile restrykcyjne unijne normy skutecznie ograniczyły zatrucia pestycydami, o tyle niespodziewane zagrożenie pojawiło się ze strony krajowych decydentów. Ministerstwo Klimatu i Środowiska podjęło bowiem kontrowersyjną decyzję o ograniczaniu wstępu pasiek towarowych do lasów państwowych i rezerwatów.

– Pszczoły wypowiedziały się, że one by chciały być apolityczne, bo ta polityka klimatyczna przeważnie odbija im się czkawką – komentuje sytuację bieszczadzki pszczelarz. – Teraz polityka, i to całkiem polska, nagle stwierdziła, że pszczoła w lesie jest niepożądana. Jakoś umknęło to, że pszczoła z lasu wyszła. Pierwsi pszczelarze to byli przecież bartnicy, a pierwsze pasieki to były bory bartne.

Dziś, z powodu chorób i pasożytów, pszczołom niezwykle trudno jest przeżyć w stanie dzikim bez pomocy człowieka. Pasieki leśne stanowią naturalne uzupełnienie ekosystemu. Decyzja urzędników wywołuje więc ogromne oburzenie w środowisku. – Nie wiadomo, czy w ministerstwie nie zostały same trutnie, ale miejmy nadzieję na najlepsze – kwituje gorzko Perzyna.

Jaki będzie tegoroczny miód? Pszczelarze liczą straty

Wszystko wskazuje na to, że miłośnicy miodu będą musieli w tym roku głębiej sięgnąć do kieszeni. Problemy pszczelarstwa w Polsce po minionej zimie są widoczne gołym okiem. Straty w pasiekach były znacznie wyższe niż zazwyczaj.

– Pszczelarze, jak Polska długa i szeroka, dają łagodnie, ale dość konsekwentnie znać, że straty zimowe były większe w tym roku niż w latach poprzednich – zaznacza lekarz weterynarii. – U mnie zwykle mam koło 10% strat, a w tym roku było bliżej 20%. To pokłosie łagodnych zim, które kuszą, by ratować słabe rodziny, ale ta zima zweryfikowała wszystko bezlitośnie. Co było za słabe – nie przeżyło.

Kolejnym ciosem okazała się kapryśna wiosna – zimna i sucha. Rzepaki kwitły w chłodne dni, więc pszczoły nie zebrały z nich optymalnej ilości nektaru. Dodatkowo w wielu miejscach kraju majowe przymrozki całkowicie zniszczyły kwiaty robinii akacjowej (popularnej akacji). Cała nadzieja pszczelarzy spoczywa teraz w lipie i wspomnianej bieszczadzkiej spadzi.

– Zobaczymy, czy lipa da miód, czy będzie „lipa” – podsumowuje z uśmiechem Maciej Perzyna. I apeluje na koniec do wszystkich konsumentów: – Kupujmy miód, i to polski! Trzeba go dużo jeść, a w ogródkach sadźmy kwiaty, które kwitną, a nie tylko tuje.

Przeczytaj więcej

Kongres Fundacji SET „Polska ambitna. Jak wzmacniać państwo w niestabilnym świecie?
Kongres Fundacji SET „Polska ambitna. Jak wzmacniać państwo w niestabilnym świecie?
Marcin Horała o dymisji Macieja Laska. „Ta dymisja od dawna się należała”
Marcin Horała o dymisji Macieja Laska. „Ta dymisja od dawna się należała”
Susza. Sawicki alarmuje ws. polskiej wsi: „Za 20 lat będziemy pustynią”
Susza. Sawicki alarmuje ws. polskiej wsi: „Za 20 lat będziemy pustynią”