Zatrzymanie przez siły izraelskie międzynarodowej flotylli z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy na nowo otworzyło dyskusję o granicach i skuteczności prawa międzynarodowego. Tel Awiw, odpierając zarzuty o bezprawne działania na wodach międzynarodowych, sięga po skomplikowaną argumentację prawniczą.
Jednak zdaniem prof. Mariusza Miąski, eksperta prawa międzynarodowego ze Szkoły Głównej im. Mikołaja Kopernika, izraelska linia obrony opiera się na manipulacji i skrajnie słabych fundamentach.
![Polacy zatrzymani w Izraelu. W tle szokujące doniesienia o torturach i przemocy seksualnej [WIDEO]](https://panel.wnet.fm/wp-content/uploads/2026/05/Zrzut-ekranu-2026-05-21-161554-1200x772.jpg)
Polscy aktywiści z Globalnej Flotylli Sumud w rękach izraelskich służb. Z prasowych doniesień wyłania się wstrząsający o…
Sprytna gra pozorów i Podręcznik z Sanremo
Aby zrozumieć mechanizm działania Izraela, należy przyjrzeć się trzem różnym jurysdykcjom, w których poruszała się flotylla: publicznemu prawu międzynarodowemu (regulującemu żeglugę na wodach międzynarodowych), prawu wojennemu i humanitarnemu oraz tzw. Podręcznikowi z Sanremo z 1994 roku. To właśnie ten ostatni dokument jest kluczem do izraelskiej narracji.
– Izrael powołuje się w sposób bardzo sprytny na takie niuanse prawa międzynarodowego, bo trzeba wiedzieć, że ta flotylla została, że tak powiem, zatrzymana, ponieważ nie dawała się w reżimie trzech różnych jurysdykcji prawnych (…) I tak naprawdę to na tę część powołuje się strona izraelska, która określa w jakich przypadkach, w jakich sytuacjach praktycznych można dokonać zatrzymania, można powiedzieć interweniowania flotylli – tłumaczy prof. Mariusz Miąsko.






