Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Lesiak o absurdach SENT: przedsiębiorcy muszą ważyć tekstylia, a za błąd grozi im 20 tys. zł kary

Od 17 marca przewóz tekstyliów powyżej 10 kg musi być zgłaszany w systemie SENT. Dr Michał Lesiak, szef Bazaru Głuchów, mówi, że przepisy miały walczyć z szarą strefą, ale w praktyce uderzają w legalnych handlarzy odzieżą.
Lesiak o absurdach SENT: przedsiębiorcy muszą ważyć tekstylia, a za błąd grozi im 20 tys. zł kary

Ubrania. System SENT uderza w przedsiębiorców, fot. Open AI.

SENT dla tekstyliów

Dr Michał Lesiak, szef Bazaru Głuchów i członek Rady Przedsiębiorców, krytykuje objęcie handlu tekstyliami systemem SENT. Jak mówi, od 17 marca przewóz odzieży i tekstyliów powyżej 10 kg musi być rejestrowany w specjalnym systemie, a pojazd ma być monitorowany GPS-em.

– Od 17 marca wszystkie przewozy towarów odzieżowych, tekstyliów, powyżej 10 kilogramów muszą być rejestrowane w specjalnym systemie SENT. Samochód podczas takiego przewozu jest cały czas widoczny w systemie. Musi być zainstalowany GPS i każda zmiana ilości towaru, mówimy o wadze, musi być również zarejestrowana – mówi dr Michał Lesiak.

Według rozmówcy najmocniej odczuli to handlujący na targowiskach. W ich przypadku samochód często pełni jednocześnie funkcję magazynu, a towar jest przewożony między kolejnymi punktami sprzedaży.

– Jedziemy na przykład na targowisko. Jeśli ktoś ma załadowany samochód, musi zważyć rano ten towar, wpisać, z jaką ilością kilogramów wyjeżdża, jedzie na targowisko, sprzedaje towar, musi wpisać znowu, ile tego towaru mu ubyło, jedzie na kolejne targowisko, wpisuje znowu, ile ubyło – wyjaśnia Lesiak.

System od paliw przeniesiony na odzież

Lesiak przypomina, że SENT był pierwotnie projektowany do monitorowania towarów takich jak paliwa, które przewozi się w prostym modelu: z punktu A do punktu B. Jego zdaniem handel odzieżą działa zupełnie inaczej.

– System SENT w pierwotnej wersji został zaprojektowany do obrotu paliwami. Mieliśmy cysternę, która przewoziła ewidentnie z punktu A do punktu B. Handel odzieżą jest handlem rozproszonym. Mamy targowiska, handel hurtowy, detaliczny, małe sklepy, butiki, e-commerce – wskazuje dr Michał Lesiak.

W ocenie przedsiębiorcy przepisanie tego modelu na tekstylia prowadzi do praktycznych absurdów. Towar może być sprzedawany partiami, dokupowany po drodze, przewożony między targowiskami albo wracać niesprzedany do samochodu.

– To jest przepisanie systemu, który nie został zaprojektowany do takiego typu przewozu towarów – ocenia Lesiak.

Ważenie podkoszulek i kara za kilogram

Rozmówca wskazuje, że nowe przepisy zmuszają przedsiębiorców do ciągłego kontrolowania wagi przewożonego towaru. Problemem mogą być nawet warunki pogodowe, bo odzież wystawiona na deszcz lub wilgoć może zmienić wagę.

– Jeśli mamy samochód, który często jest magazynem dla tych osób, to trzeba ten towar wyładować, zważyć i za każdym razem dokładnie taką procedurę wykonywać – mówi szef Bazaru Głuchów.

Według Lesiaka sankcje są niewspółmierne do realnej skali problemu. Jak podkreśla, za brak rejestracji lub błąd kara może zaczynać się od 20 tys. zł.

– Minimalna kara to 20 tysięcy złotych lub około 45–46 procent wartości towaru, ale nie mniej niż 20 tysięcy złotych. Taki przejazd z nadmiernym kilogramem może się wiązać z dotkliwą karą – zaznacza dr Michał Lesiak.

„Legalny towar, legalny samochód”

Lesiak przywołuje przykład przedsiębiorczyni, która – według jego relacji – została zabrana na ważenie towaru, a cała procedura trwała pięć godzin.

– Najbardziej wstrząsającym przykładem jest pani Janeta spod Opola, która została zabrana na ważenie towaru. Pięć godzin zajęło to ważenie na służbie celnej. Służba celna nie wiedziała, jak zważyć ten towar i jak do tego podejść – relacjonuje Lesiak.

Jak mówi, kobieta miała ostatecznie otrzymać mandat nie za nielegalny towar, lecz za brak rejestracji w systemie.

– Ostatecznie dostała mandat 5 tysięcy złotych tylko za to, że się nie zarejestrowała w systemie. Legalny towar na fakturę, legalny samochód, a kara wystawiona tak naprawdę za chęć bycia przedsiębiorczym – dodaje.

Walka z mafią czy z legalnym handlem?

Ministerstwo Finansów – jak relacjonuje Lesiak – uzasadnia objęcie tekstyliów systemem SENT walką z szarą strefą i nielegalnym importem. Przedsiębiorca twierdzi jednak, że w praktyce system najmocniej uderza w legalnie działających polskich handlarzy.

– Ministerstwo Finansów twierdzi, że robi to po to, żeby walczyć z szarą strefą, z mafią azjatycką. Nie wiemy do końca, czy akurat z nimi to walczy, bo na pewno walczy to z polską przedsiębiorczością – mówi dr Michał Lesiak.

Jak podkreśla, nowe obowiązki dotyczą nawet polskich producentów, jeśli przewożą tekstylia po kraju.

– Jeśli towar w Polsce jest produkowany, więc nie ma tutaj nawet cienia importu, to polski producent również musi osentować swój towar, jeśli wozi go po Polsce – wskazuje rozmówca.

Limit 50 km i kolejne warunki

Lesiak krytykuje także propozycję zmian w rozporządzeniu. Według niego nie rozwiązuje ona problemu, bo wprowadza zestaw warunków, które trzeba spełnić jednocześnie, by uniknąć rejestracji.

– Trzeba spełnić cztery warunki jednocześnie, żeby się nie rejestrować w SENT: jednoosobowa działalność gospodarcza prowadzona samodzielnie, limit 300 kilogramów albo 300 sztuk butów, handel na targowisku, na którym pobierana jest opłata targowa, i sprzedaż detaliczna – wylicza dr Michał Lesiak.

Dodatkowo pojawia się limit odległości od miejsca zarejestrowania działalności.

– Najważniejsze: nie można jechać dalej niż 50 kilometrów od miejsca zarejestrowania swojej działalności gospodarczej – dodaje.

Przedsiębiorcy zapowiadają protest

Branża targowiskowa i odzieżowa planuje protest przeciwko przepisom. Lesiak zaznacza, że przedsiębiorcy nie domagają się przywilejów, ale deregulacji i możliwości normalnego prowadzenia działalności.

– 15 kwietnia był pierwszy protest, po którym ministerstwo zaproponowało rozporządzenie zmieniające. Teraz na 13 maja jest kolejny protest. Ludzie chcą pracować i protestować – mówi dr Michał Lesiak.

Manifestacja ma rozpocząć się pod Ministerstwem Finansów i przejść pod Sejm.

– Te protesty nie są o coś, że my coś chcemy uzyskać czy otrzymać. My chcemy deregulacji, o której się mówi, i swobody prowadzenia działalności gospodarczej – podkreśla rozmówca.

W jego ocenie system, który miał uderzyć w nielegalny obrót, w praktyce obciąża tych, którzy działają jawnie i płacą podatki.

– Mówimy o karach nie za to, że coś jest nielegalne czy nieuczciwe, tylko dlatego, że jest niewłaściwie wypełniony druk albo ten druk jest niewypełniony. A mówimy o legalnym towarze, od którego były odprowadzone podatki – podsumowuje dr Michał Lesiak.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Orlen Synthos Green Energy (OSGE) pod lupą. Prof. Pieńkowski ostrzega: „Szanse, że będziemy okradzeni, są duże”
Orlen Synthos Green Energy (OSGE) pod lupą. Prof. Pieńkowski ostrzega: „Szanse, że będziemy okradzeni, są duże”
Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
„Krajobraz jak po wybuchu bomby”. Słynne jezioro zniknęło, lokalne biznesy toną
„Krajobraz jak po wybuchu bomby”. Słynne jezioro zniknęło, lokalne biznesy toną