Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Kontrowersyjny audyt we wrocławskiej prokuraturze. Rozliczą nawet z wizyt w WC?

Radio Wnet dotarło do zarządzenia Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu Daniela Drapały w sprawie przeprowadzenia audytu obciążenia pracą w prokuraturach okręgu wrocławskiego. Specyfika tego badania już spowodowała protest związku zawodowego. Związkowcy pukają się w głowę - szef chce rozliczać pracowników nawet z wizyt w toaletach.
Kontrowersyjny audyt we wrocławskiej prokuraturze. Rozliczą nawet z wizyt w WC?

Toalety w prokuraturze/ fot. przykładowa

Duża odpowiedzialność, małe zarobki

W polskiej prokuraturze pracuje około 10 tys. pracowników, którzy nie są prokuratorami. Dla większości z nich z pewnością nie jest to praca marzeń, jeżeli chodzi o równowagę między obciążeniem obowiązkami i odpowiedzialnością, a zarobkami.

– Aż 40 proc. pracowników prokuratury zarabia nie więcej niż 6000 złotych brutto. W tej grupie ponad jedna trzecia to osoby z wieloletnim stażem pracy – pisała w lutym 2025 r. o sytuacji w prokuraturze „Solidarność” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury.

W tym niechlubnym rankingu Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu lokuje się w mocnej średniej stawce. Niemal połowa z ponad 400 pracowników tej jednostki (dane z 2025 r.) zarabia poniżej 6000 tys. brutto. Nie znamy danych z podległych „okręgówce” rejonów, ale zapewne sytuacja jest tam jeszcze gorsza.

Audyt Drapały

W takich okolicznościach Prokurator Okręgowy we Wrocławiu Daniel Drapała postanowił w szczególny sposób zająć się pracą swoich podwładnych urzędników. Zarządzeniem z 5 maja 2026 r. uruchomił audyt, który w założeniach ma na celu zbadać ich obciążenie pracą, optymalizację jej podziału i identyfikację ewentualnych barier organizacyjnych.

Ściśle rzecz biorąc Daniel Drapała podaje się za Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu, bo jest beneficjentem styczniowego zamachu na prokuraturę z 2024 r., kiedy to Prokurator Generalny Adam Bodnar wbrew ustawie i już wówczas funkcjonującemu orzecznictwu Naczelnego Sądu Administracyjnego pozbawił możliwości sprawowania funkcji Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego.

Idea standardowa, wykonanie kontrowersyjne

W badaniu pracy podwładnych nie ma niczego zdrożnego. Rozmawiamy z kilkoma osobami z sektora prywatnego, które potwierdzają nam, że doświadczały takich praktyk. Wśród nich jest pracownik dużej firmy projektowo-budowlanej, a także pracownik korporacji z tzw. Wielkiej Piątki (największych firm audytorskich na świecie), który podkreśla, że obowiązek raportowania o przebiegu pracy jest tam stałą składową, a nie tylko wyjątkiem. Jest także wśród nich pracownik jednego z organów wymiaru sprawiedliwości, który spotkał się z tego rodzaju sytuacją.

Jednak problemem audytu Drapały jest jego niezwykła drobiazgowość. Arkusz kalkulacyjny, który pracownicy muszą wypełniać, zawiera niezliczoną ilość pozycji, przy czym pracownik powinien szczegółowo rozliczyć cały dzień, wręcz minuta po minucie. Skalę tego wyzwania obrazuje film, który dostaliśmy, pokazujący, jak wygląda formularz audytu.

Syzyfowa praca

Jeżeli „wgryziemy się” w te zapisy, sprawa wygląda nawet gorzej, niż na pierwszy rzut oka. Jak wskazują nam pracownicy prokuratury, z którymi rozmawiamy, wysoce problematyczne są np. takie pozycje, jak „liczba osób”, których dotyczy postępowanie. Wszak bywają sprawy, w których występują setki pokrzywdzonych. Ustalanie tego parametru zajmuje wiele czasu.

Czemu to w ogóle ma służyć, przecież to jest absurd

– mówi nam zniesmaczony pracownik prokuratury, który z obawy przed reperkusjami prosi o zachowanie anonimowości.

Wybrańcy wyłączeni z audytu, inni pod „obserwacją bezpośrednią”

Podwładni Daniela Drapały są zirytowani jeszcze z innego powodu. Okazuje się bowiem, że choć audyt ma dotyczyć Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu i podległych jej prokuratur rejonowych, to wyłączone ma być z niego biuro kadr i biuro administracyjne „okręgówki”.

– Niby dlaczego? Jeżeli już chce analizować pracę, to wszystkich, na tych samych zasadach. A tu wygląda na to, że niektórzy są uprzywilejowani – utyskuje pracownik.

Zwraca uwagę, że co prawda zapowiada się, że te komórki będą również w przyszłości poddane badaniu, jednak mało kto w to wierzy.

Jakby tego było mało, pracownicy mają być również wyrywkowo poddani „obserwacji bezpośredniej”.

– Czyli ktoś przyjdzie, będzie siedział i patrzył mi na ręce? Żebym czuł się jak złodziej czy oszust? – oburza się nasz rozmówca z okręgu wrocławskiego.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku odwołany po publikacji Radia Wnet
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku odwołany po publikacji Radia Wnet

Prokurator Artur Sztachelski, który w mediach społecznościowych nazywał Karola Nawrockiego "gównojadem", "oszustem" i "b…

Audyt wizerunkową deską ratunku?

Sytuacja pracowników przykuwa oczywiście uwagę prokuratorów. To dwie grupy zawodowe, które jednak działają codziennie ramię w ramię. Niektórzy ruch z audytem interpretują jako paniczne szukanie deski ratunkowej przez Daniela Drapałę. Podległe mu jednostki notują bowiem bardzo kiepskie wyniki. Na czołówkę wybija się tutaj Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Krzyki-Zachód. Wręcz ogólnopolską – bo prokuratorzy mają tam nawet ponad 300 spraw w referacie.

Drapała zawsze mówił, że nie interesują go statystki, tylko realna praca. Takie nastawienie co do zasady jest może i słuszne, bo przecież chodzi o ściganie przestępstw, a nie tabelki z Excela. Problem w tym, że on działa tak, że wszyscy poczuli od razu rozprężenie. Zresztą sam, delikatnie mówiąc, nie jest tytanem pracy. Za naszych czasów była silna presja na wynik. I sprawy szły. Teraz to już przeszłość

– mówi nam prokurator z Dolnego Śląska, który zna Daniela Drapałę.

Dodaje także, że złe wyniki jednostek, podległych prokuratorowi są już także tematem w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu. Sam Daniel Drapała miał zresztą usłyszeć na ten temat parę cierpkich słów na jednej z narad.

Być może jednak interpretacja sprawy jako zagrania wizerunkowego jest chybiona. Słyszymy bowiem, że podobne kroki mają być podjęte w jednej z jednostek okręgu warszawskiego. Skierowaliśmy pytania do Prokuratury Krajowej, czy podejmowane są jakieś skoordynowane kroki w tym zakresie, z poziomu „centrali”.

Protest związku zawodowego

Niezależnie jednak od tła tej sprawy, została ona już fatalnie przyjęta przez Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury Rzeczypospolitej Polskiej. Związkowcy skierowali już pismo do Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu. Podkreślają w nim, że nie kwestionują prawa pracodawcy do analizowania sposobu wykonywania pracy, jednak w tym przypadku realizacja tej idei budzi szereg kontrowersji.

Zarządzone rozwiązanie w zakresie obowiązku samoewidencjonowania każdej czynności, obejmującego rozpisywanie całego dnia pracy co do minuty, w istocie wykracza poza ustawową ewidencję czasu pracy, o której mowa w art. 149 § 1 Kodeksu pracy. Ewidencja czasu pracy służy prawidłowemu ustaleniu wynagrodzenia i innych świadczeń związanych z pracą. Nie jest ona narzędziem do rejestrowania każdej czynności zawodowej, każdego odejścia od stanowiska ani czynności o charakterze fizjologicznym

– czytamy w przekazanym nam piśmie.

Nie do wiary, co zrobiła prokuratura… Zamieściła tablicę na zabytkowym budynku bez zgody konserwatora!
Nie do wiary, co zrobiła prokuratura… Zamieściła tablicę na zabytkowym budynku bez zgody konserwatora!

Otwarcie delegatury Prokuratury Europejskiej w siedzibie Prokuratury Regionalnej w Warszawie odbyło się z wielką pompą. …

– Jeżeli celem zarządzenia nie jest prowadzenie ewidencji czasu pracy, lecz audyt organizacyjny, to konieczne jest wyraźne oddzielenie obu tych instytucji oraz wskazanie podstawy prawnej, celu, zakresu, sposobu przetwarzania danych i czasu ich przechowywania – zwraca uwagę związek zawodowy.

Szczególne zastrzeżenia pracowników i prokuratorów wzbudził obowiązek „ujmowania w formularzach informacji dotyczących przerw, wyjść do toalety, krótkich odejść od stanowiska pracy lub innych czynności o charakterze fizjologicznym”.

Ich zdaniem dane tego rodzaju nie są adekwatne ani niezbędne do oceny obciążenia pracą w rozumieniu organizacyjnym.

– Ich gromadzenie może prowadzić do nieuprawnionej ingerencji w sferę prywatności pracownika, a w pewnych sytuacjach także do pośredniego ujawniania informacji dotyczących stanu zdrowia, nawyków lub indywidualnych potrzeb pracownika. Taki sposób zbierania danych pozostaje w oczywistym napięciu z zasadą minimalizacji danych wynikającą z art. 5 ust. 1 lit. c RODO oraz z zasadą ograniczenia celu przetwarzania danych – wskazano w piśmie do Daniela Drapały.

Związek wniósł m.in. o wstrzymanie wykonania zarządzenia w części dotyczącej obowiązku minutowego raportowania każdej czynności oraz bezpośredniej obserwacji stanowisk pracy – do czasu ponownej analizy prawnej i organizacyjnej. Zwrócono się także o wykonanie szeregu czynności, które pozwoliłyby wyjaśnić, czy sposób realizacji przedsięwzięcia jest zgodny z prawem (w tym z RODO).

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje