Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Żywność jak infrastruktura krytyczna. Ekspertka: Polska nie jest gotowa na kryzys

Polska produkuje dużo żywności, ale może mieć problem z jej dostarczeniem do mieszkańców w czasie kryzysu. Dr Paulina Sobiesiak-Penszko wskazuje, że samorządy często nie wiedzą, skąd realnie wziąć żywność i jak ją rozprowadzić.
Żywność jak infrastruktura krytyczna. Ekspertka: Polska nie jest gotowa na kryzys

Kombajn na polu, fot. pxhere.com

Szekspir pod gwiazdami

O tym, co oznacza to dla sektora spożywczego, mówiła w rozmowie dr Paulina Sobiesiak-Penszko z Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt. Ekspertka zwróciła uwagę, że w Polsce bezpieczeństwo żywnościowe wciąż zbyt często rozumiane jest przez pryzmat wysokiej produkcji i eksportu, a nie odporności systemu w razie poważnych zakłóceń.

Dr Sobiesiak-Penszko wskazała, że w debacie publicznej dominuje przekonanie, iż Polska jest bezpieczna, bo produkuje dużo żywności. Jej zdaniem taki sposób myślenia jest zbyt uproszczony. W sytuacji kryzysowej kluczowe nie jest wyłącznie to, czy żywność została wyprodukowana, ale czy da się ją dostarczyć do ludzi.

— Kluczowym aspektem w kontekście kryzysów jest to, w jaki sposób wyglądała będzie dystrybucja i logistyka tej żywności — powiedziała dr Paulina Sobiesiak-Penszko.

Sieci handlowe i długie łańcuchy dostaw

Ekspertka zwróciła uwagę, że najważniejszą rolę w zaopatrzeniu mieszkańców odgrywają dziś wielkie sieci handlowe. Mają one własne magazyny, systemy informatyczne i logistykę, ale jednocześnie są częścią rozbudowanych, często międzynarodowych łańcuchów dostaw.

Szekspir pod gwiazdami

W razie poważnego kryzysu problem mógłby pojawić się nie dlatego, że w Polsce nie ma żywności, lecz dlatego, że nie działałby system jej przepływu. Sklepy mogłyby zostać zamknięte z powodu braku towaru, braku energii albo awarii systemów.

— W sytuacjach, kiedy coś by się wydarzyło, zabrakłoby energii, paliwa, byłyby zakłócenia logistyczne, wtedy w bardzo szybkim czasie pojawiłby się problem — wskazała.

Miasta i gminy nie mają własnej żywności

Sobiesiak-Penszko podkreśliła, że poza sieciami handlowymi miasta i lokalne społeczności często nie mają realnego dostępu do własnych zasobów żywności. Co więcej, podobny problem coraz częściej dotyczy także wsi, która również została włączona w ogólnokrajowy i globalny system handlu.

W jej ocenie polskie samorządy dopiero zaczynają zadawać sobie pytania, które powinny być podstawą przygotowania na kryzys: skąd wziąć żywność, kto ją produkuje, jak ją przechować, kto może ją dostarczyć i jak działać bez wsparcia dużych sieci.

Szekspir pod gwiazdami

— Same miasta czy społeczności lokalne, poza sieciami handlowymi, nie mają żywności. Paradoksalnie coraz częściej wieś też nie ma żywności — zaznaczyła.

Rozdrobnione rolnictwo może być atutem

Ekspertka wskazała, że Polska ma rozdrobnioną strukturę agrarną, co w warunkach kryzysowych nie musi być słabością. Przeciwnie – lokalni producenci, mniejsze gospodarstwa i krótsze łańcuchy dostaw mogłyby zwiększać odporność kraju, podobnie jak rozproszona energetyka zwiększa odporność systemu energetycznego.

Problem polega jednak na tym, że ten potencjał nie jest dobrze zorganizowany. Polska ma gospodarstwa, ale nie ma wystarczająco rozwiniętych lokalnych rynków zbytu, hubów dystrybucyjnych, map producentów ani sprawnych mechanizmów łączenia rolników z lokalnymi odbiorcami.

— Mamy dosyć rozdrobnioną strukturę agrarną i w kontekście kryzysowym powinniśmy postrzegać to jako atut — mówiła.

Szekspir pod gwiazdami

Samorządy mają obowiązki, ale brakuje systemu

W rozmowie pojawił się także wątek ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej z 2024 roku. Jak wskazała Sobiesiak-Penszko, przewiduje ona określone obowiązki dla samorządów, ale sam zapis w ustawie nie wystarczy do zbudowania realnej odporności żywnościowej.

Ekspertka tłumaczyła, że zgodnie z logiką systemu najpierw gospodarstwa domowe powinny dysponować zapasami na trzy dni, potem przez kolejne dni odpowiedzialność przejmują samorządy, a następnie państwo i Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Problem polega na tym, że wiele gmin nie ma narzędzi ani danych, by realnie zaplanować dystrybucję żywności.

— Mamy wskazany obowiązek, ale samowystarczalność żywnościowa na poziomie lokalnym sama się nie zbuduje — podkreśliła.

Potrzebne mapy producentów i magazynów

Zdaniem rozmówczyni jednym z pierwszych kroków powinno być tworzenie lokalnych map producentów żywności. Samorządy powinny wiedzieć, kto w ich otoczeniu produkuje żywność, jakie ma możliwości, jakie produkty może dostarczyć i jak wygląda dostęp do magazynów, chłodni czy transportu.

Szekspir pod gwiazdami

Sobiesiak-Penszko wskazała, że niektóre miasta, m.in. Wrocław i Kraków, zaczynają już myśleć w tych kategoriach. To jednak wciąż wyjątki, a nie systemowa praktyka.

— Gminy powinny zadawać sobie pytania o to, jak wyglądają ich źródła żywności, czy mają mapy lokalnych producentów i ich realnych mocy w sytuacjach kryzysowych — mówiła.

Dane są rozproszone po instytucjach

Jednym z problemów jest także rozproszenie informacji o rolnictwie i producentach. Część danych znajduje się w ARiMR, część w KOWR, część w ośrodkach doradztwa rolniczego, izbach rolniczych i innych instytucjach.

Ekspertka wskazała, że Polska potrzebuje systemu, który pozwoliłby zebrać te informacje i wykorzystać je nie tylko do celów administracyjnych, ale także do budowania odporności państwa i lokalnych społeczności.

Szekspir pod gwiazdami

— Potrzebujemy systemu scentralizowanego, który pokazywałby rzeczywiście nasz potencjał — powiedziała.

Polska w niechlubnej siódemce

Sobiesiak-Penszko przypomniała, że większość państw członkowskich zdążyła już wdrożyć unijną dyrektywę o odporności podmiotów krytycznych. Polska jest w grupie krajów, które tego jeszcze nie zrobiły.

W jej ocenie sektor żywnościowy jest jednym z najbardziej zaniedbanych elementów tej debaty. O energetyce, szpitalach czy cyberbezpieczeństwie mówi się znacznie więcej, podczas gdy żywność wciąż traktowana jest jako temat branżowy, rolniczy albo ekspercki, a nie strategiczny.

— Polska jest w niechlubnej siódemce tych, którzy tego jeszcze nie zrobili — wskazała.

Szekspir pod gwiazdami

Żywność to także rozwój lokalny

Ekspertka podkreśliła, że budowanie odporności żywnościowej nie powinno być traktowane wyłącznie jako przygotowanie na wojnę czy kryzys. Może być także narzędziem rozwoju lokalnego, wsparcia dla rolników, zdrowia mieszkańców i odbudowy lokalnych więzi gospodarczych.

Wskazała na znaczenie targowisk, lokalnych hubów dystrybucyjnych, produktów regionalnych i krótkich łańcuchów dostaw. Jej zdaniem Polska powinna odejść od myślenia wyłącznie kategoriami masowej produkcji surowca i zacząć promować jakość, lokalność oraz kulturę żywności.

— Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Polska także postawiła na jakość, a nie tylko produkcję surowca w jak największej ilości — podsumowała.

Przeczytaj więcej

Posłanka KO wepchnęła się bez kolejki do szpitala. Koziński: „Złoci chłopcy Tuska wrócili”
Posłanka KO wepchnęła się bez kolejki do szpitala. Koziński: „Złoci chłopcy Tuska wrócili”
Waldemar Żurek i akolici – poza logiką klasyczną. Sędzia Michał Lasota diagnozuje polski wymiar sprawiedliwości
Waldemar Żurek i akolici – poza logiką klasyczną. Sędzia Michał Lasota diagnozuje polski wymiar sprawiedliwości
Koniec „farmy Giertycha”? Publicyści mówią o politycznym trzęsieniu ziemi
Koniec „farmy Giertycha”? Publicyści mówią o politycznym trzęsieniu ziemi