Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Spór o opłatę reprograficzną. Kanownik: zapłacą wszyscy

Nowa opłata reprograficzna obejmie smartfony, laptopy i telewizory. Zdaniem Michała Kanownika zapłacą konsumenci, a system dystrybucji pieniędzy dla twórców pozostaje nieefektywny.
Spór o opłatę reprograficzną. Kanownik: zapłacą wszyscy

Rozszerzenie opłaty reprograficznej ogłoszone przez Ministerstwo Kultury wywołało natychmiastową reakcję branży technologicznej. W rozmowie głos zabrał Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, który wskazał na konsekwencje tej decyzji zarówno dla rynku, jak i zwykłych użytkowników sprzętu elektronicznego. W jego ocenie kluczowe jest nie tylko to, kto formalnie zapłaci opłatę, ale przede wszystkim jak zostanie ona przeniesiona na końcowego odbiorcę.

Ekspert podkreślił, że w praktyce mechanizm rynkowy sprawia, iż koszty nowych regulacji niemal zawsze trafiają do konsumenta, niezależnie od tego, kto jest formalnie zobowiązany do ich uiszczenia.

— Na pewno stracą konsumenci, którzy będą musieli zapłacić więcej za swoje urządzenia. Straci polska branża cyfrowa, a finalnie każdy z nas zapłaci tę opłatę w cenie urządzenia — wskazał Michał Kanownik.

Jak działa opłata reprograficzna

W dalszej części rozmowy prezes Cyfrowej Polski szczegółowo rozłożył na czynniki pierwsze mechanizm naliczania opłaty. Zwrócił uwagę, że choć na poziomie komunikacji publicznej mowa jest o niewielkim, jednoprocentowym obciążeniu, to rzeczywisty efekt cenowy jest znacznie bardziej złożony i wynika z funkcjonowania całego łańcucha dystrybucji.

Kanownik wyjaśnił, że opłata pojawia się już na etapie importu lub pierwszej sprzedaży w Polsce, a następnie narasta wraz z kolejnymi etapami obrotu, ponieważ każda marża liczona jest od podwyższonej ceny.

— Zaczyna się to u importera, dystrybutora, a następnie każdy kolejny etap dystrybucji liczy swoją marżę już od wyższej ceny wyjściowej — tłumaczył.

W efekcie końcowa cena dla klienta może znacząco odbiegać od pierwotnych założeń ustawodawcy, co — jak zaznacza rozmówca — jest często pomijane w debacie publicznej.

— Szacujemy, że na półce sklepowej finalnie ta cena będzie różniła się nie o 1 proc., ale o 5, nawet do 8 proc. — dodał Michał Kanownik.

Kto zyska na nowej opłacie

Kolejnym istotnym wątkiem była kwestia beneficjentów nowego rozwiązania. Choć ustawodawca wskazuje na twórców jako głównych odbiorców środków, rozmówca zwrócił uwagę na praktyczne funkcjonowanie systemu organizacji zbiorowego zarządzania.

Kanownik szeroko opisał, jak środki trafiają do takich instytucji i jakie mechanizmy decydują o ich dalszym podziale. W jego ocenie problemem nie jest sama idea wsparcia twórców, lecz sposób jej realizacji.

— Te pieniądze trafiają do organizacji typu ZAiKS, które następnie redystrybuują je na konta twórców — mówił Michał Kanownik.

Jednocześnie wskazał na brak przejrzystości oraz wysokie koszty funkcjonowania tych podmiotów, które ograniczają realne korzyści dla artystów.

— Te pieniądze bardzo często są intransparentnie zarządzane, a koszty obsługi sięgają nawet 26 proc. — zaznaczył.

Archaiczny system w erze streamingu

Rozmówca odniósł się również do fundamentalnej zmiany w sposobie korzystania z kultury, która — jego zdaniem — podważa sens istnienia opłaty w obecnym kształcie. Podkreślił, że regulacja powstała w czasach, gdy kopiowanie fizycznych nośników było powszechne, a dziś ten model praktycznie zanikł.

Kanownik argumentował, że współczesny użytkownik korzysta przede wszystkim z legalnych platform cyfrowych, gdzie twórcy otrzymują wynagrodzenie w zupełnie inny sposób.

— Dzisiaj naprawdę nikt z nas nie musi kopiować płyt, bo wszystko znamy w streamingu — powiedział.

Brak mierzalnych kryteriów podziału pieniędzy

Szczególnie krytycznie gość Radia Wnet odniósł się do sposobu podziału środków między twórców. Wskazał, że system nie opiera się na twardych danych dotyczących faktycznego korzystania z utworów, co rodzi ryzyko arbitralnych decyzji.

Kanownik zwrócił uwagę, że brak badań i narzędzi pomiarowych uniemożliwia rzetelne określenie, kto rzeczywiście powinien otrzymać rekompensatę.

— W Polsce nikt tego nie mierzy i nie sprawdza — wskazał.

W konsekwencji — jak podkreślił — mechanizm redystrybucji może nie odpowiadać rzeczywistym potrzebom rynku i twórców.

— Czysto uznaniowo niestety to będzie dzielone i to jest największy mankament tej opłaty — dodał.

Branża mówi o ignorowaniu uwag

Na koniec rozmowy prezes Cyfrowej Polski odniósł się do procesu konsultacyjnego. Podkreślił, że branża od miesięcy zgłaszała konkretne uwagi i propozycje zmian, jednak — jak zaznaczył — nie znalazły one odzwierciedlenia w finalnej decyzji.

Kanownik wskazał również na kontekst czasowy wprowadzenia regulacji, który — jego zdaniem — podważa sens wcześniejszych zapowiedzi dialogu.

— Ministerstwo pozostawało dosyć oporne na merytoryczne argumenty z naszej strony — podkreślił Michał Kanownik.

Przeczytaj więcej

Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia
Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta
Atak w Lublinie wywołał debatę o migracji. Gursztyn: „Jesteśmy na drodze, która prowadzi nas do problemów Zachodu”
Atak w Lublinie wywołał debatę o migracji. Gursztyn: „Jesteśmy na drodze, która prowadzi nas do problemów Zachodu”