
Źródło: PEJ

Prof. Ludwik Pieńkowski i Zbigniew Zieliński komentują m.in. skutki katastrofy w Czarnobylu, historię jodowania soli i podawania płynu Lugola w Polsce, a tak...
Prowadzący:
W audycji „Stowarzyszenie Antywiatrakowców im. Don Kichota” prof. Ludwik Pieńkowski tłumaczy, że przy dużych inwestycjach jądrowych stosowane są dwa podstawowe modele działania.
„Jedna to jest taka, że przygotowujemy się latami, a potem szybciutko budujemy”
– mówi.
Ekspert porównuje ten model do znanego powiedzenia przypisywanego Abrahamowi Lincolnowi o ostrzeniu siekiery przed ścinaniem drzewa. W jego ocenie właśnie taka strategia powinna obowiązywać przy budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Prof. Pieńkowski podkreśla, że długie przygotowania nie oznaczają braku postępów.
„Celem takiej strategii jest to, żeby koszty na samej budowie i czas budowy były minimalne i żeby przygotowania trwały długo. Jak przygotowania trwają długo, to płot stoi sobie długo, za płotem nic się nie dzieje i nie ma żadnego powodu do dramatyzowania”
– mówi.
W rozmowie pojawia się także wątek Choczewa i wcześniejszych prac prowadzonych w okolicy planowanej elektrowni. Zbigniew Zieliński zwraca uwagę, że część informacji dotyczących robót była błędnie interpretowana jako początek budowy samej elektrowni jądrowej, choć chodziło o infrastrukturę związaną z farmami wiatrowymi na Bałtyku.
Drugą strategię prof. Pieńkowski opisuje jako model polegający na rozpoczynaniu budowy jeszcze przed pełnym zakończeniem procedur i analiz.
„Wybuduj, a my sprawdzimy po wybudowaniu czy to jest bezpieczne”
– mówi o podejściu stosowanym w części projektów zagranicznych.
Ekspert zaznacza, że takie rozwiązania bywają stosowane przy eksperymentalnych lub demonstracyjnych reaktorach, ale jego zdaniem nie powinny dotyczyć strategicznej inwestycji, jaką jest elektrownia jądrowa w Choczewie.
W rozmowie pojawia się również temat specustawy dotyczącej inwestycji jądrowych. Zbigniew Zieliński zwraca uwagę, że nowe przepisy przedstawiane są jako sposób na przyspieszenie budowy.
„Jeżeli ta ustawa zostanie przeprocesowana, to harmonogram zostaje dotrzymany”
– mówi.
Goście audycji podkreślają jednak, że projekt już teraz mierzy się z przesunięciami terminów i problemami formalnymi związanymi m.in. z umowami oraz odpowiedzialnością wykonawców.
Prof. Pieńkowski przekonuje jednocześnie, że Polska nie może wycofać się z inwestycji w atom po latach przygotowań.
„Jeżeli taka duża inwestycja z tak dużym zaangażowaniem wszystkich uczestników zostanie nagle porzucona, to katastrofa jest pewna”
– podkreśla.
W jego ocenie najważniejsze jest dziś dopilnowanie, by projekt był realizowany konsekwentnie i w oparciu o sprawdzone procedury bezpieczeństwa.