Teraz na antenie:
Radio Wnet
Sport

Iskra Kielce na historycznym zakręcie

Od kilku dni słyszę o dramatycznej atmosferze i wydarzeniach w klubie piłki ręcznej Iskra Kielce. Potrzebna jest o tym rozmowa. Potrzebny jest dialog – dla dobra Klubu. Zamilczanie trudnych sytuacji nie służy Klubowi. Od lipca 2024 roku władze Klubu są pasywne: zamiast aktywnie zarządzać i kreować przyszłość Klubu, podejmują decyzje wymuszone okolicznościami. Nagłe odejście trenera w trakcie sezonu jest najlepszym przykładem tego problemu.
Iskra Kielce na historycznym zakręcie

Iskra Kielce, kibice, fot. facebook.com/Iskra Kielce

Klub uratowany, ale z ogromnym ciężarem

Nie jest tajemnicą, że ŚGP Industria odkupiła Klub z kilkunastomilionowym zadłużeniem. Podejmując decyzję o uratowaniu Klubu od upadłości jako prezes Industrii, zdecydowałem, aby do końca sezonu 2023/24 utrzymać drużynę w składzie, w którym odkupiliśmy ją od Bertusa Servaasa. Nie żałuję tej decyzji: na wiosnę 2024 roku w ćwierćfinale Ligi Mistrzów walczyliśmy jak równy z równym z ówczesnym mistrzem Europy i świata – Magdeburgiem, na ich parkiecie, a nie weszliśmy do Final4 tylko ze względu na karygodny błąd sędziego. Niestety, był to ostatni raz, kiedy Klub w Lidze Mistrzów zaszedł tak wysoko.

Górnik Zabrze pisze nieprawdopodobną historię. Dublet wciąż możliwy
Górnik Zabrze pisze nieprawdopodobną historię. Dublet wciąż możliwy

W finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym 2 maja o godz. 16:00, zagrają Górnik Zabrze i Raków Częstochowa. Obaj fin…

Zarządzanie Klubem wymaga odwagi i nieszablonowych decyzji. Takich postaw nie można odmówić Bertowi, który zbudował potęgę Klubu w minionych dekadach. Jednak sposób zarządzania Berta doprowadził również w latach 2016–2023 do wzrostu zadłużenia, które było nie do utrzymania na dłuższą metę. Dla mnie oczywiste było, że po sezonie 2023/24 powinna w Klubie nastąpić głęboka restrukturyzacja. Era Berta się zakończyła i potrzebny był nowy pomysł na Klub. Dlatego właśnie zaproponowałem i przeprowadziłem zmianę nazwy spółki z KS Vive Kielce na KS Iskra Kielce. Uważałem, że Klub potrzebuje nowej nazwy na przyszłość, a jednocześnie nie uważałem, że Industria powinna zastępować Vive w nazwie. Dlatego postanowiłem o powrocie do nazwy historycznej: Iskra.

Utracona szansa na sponsora tytularnego

Miałem konkretny plan na stabilizację finansową Klubu po stronie przychodów poprzez zapewnienie dużego, prestiżowego sponsora strategicznego. Miała to być Enea, z którą nawiązaliśmy współpracę w obszarze energetyki SMR w 2023 roku i która na bazie tej współpracy weszła w sezonie 2023/24 w sponsoring strategiczny z możliwością większego zaangażowania – jako sponsor tytularny – od sezonu 2024/25. Po zmianie władz Industrii ten plan się nie spełnił, a Enea została utracona nawet jako sponsor strategiczny. Należy zresztą wspomnieć, że Enea mogła zostać sponsorem tytularnym już od 2023 roku, jednak Marian Urban i Tadeusz Dziedzic tak długo przedłużali negocjacje dążące do uratowania Klubu, że zaczął się sezon, a jednocześnie kampania wyborcza przed wyborami parlamentarnymi. Enea – słusznie – nie chciała już w tych warunkach wchodzić w sponsoring tytularny. Porozumienie z Bertem, aby uratować Klub, miałem już na przełomie lipca i sierpnia. Gdyby nie obstrukcja ze strony Zarządu Stowarzyszenia Sportowego, które miało 51 procent akcji Klubu, to zapewne transakcję udałoby się sfinalizować miesiąc wcześniej i wejście Enei w sponsoring tytularny byłoby możliwe.

Utrata szansy na nowego sponsora tytularnego w sezonie 2023/24 była niespodziewana. Myślałem, że dla dobra Klubu Stowarzyszenie szybko przychyli się do poczynionych z Bertem ustaleń. Nie spodziewałem się wielotygodniowej obstrukcji, która doprowadziła do tego, że Klub rozpoczął sezon bez żadnego sponsora tytularnego, pod nazwą KS Kielce. Aby zaradzić spowodowanej tym trudnej sytuacji finansowej, opowiadałem się za tym, żeby zaproponować zawodnikom ograniczenie wynagrodzeń, zwłaszcza tych najwyższych, celem zejścia z kosztów o około 20 procent. Taki manewr był w Iskrze z dobrym skutkiem przeprowadzony w 2011 roku.

Jasne jest, że najlepsi zawodnicy chcą mieć „gwiazdorskie” kontrakty. Jednocześnie jednak gra w Kielcach to dla każdego przywilej – od lat jest to Klub, który zawsze gra w Lidze Mistrzów EHF, zawsze wchodzi do ćwierćfinałów, a często do półfinałów i Final4. A to nie jest przecież standard w każdym klubie, który stać na najlepsze gwiazdy piłki ręcznej. Na przykład w klubach, do których poszli Alex i Dani Dujshebaevowie, nie będą mieli już okazji grać w Lidze Mistrzów, a Dani może nawet nie mieć szansy zagrania w niższej Lidze Europejskiej EHF. To przykład, który pokazuje, że zawodnikowi, któremu zależy na osiąganiu najwyższych trofeów sportowych, może odpowiadać kompromis w postaci wynagrodzenia niższego niż mógłby mieć gdzie indziej, wiedząc, że Iskra może i ma ograniczenia budżetowe, ale jest jednocześnie jednym z kilku najlepszych Klubów na świecie, wchodzącym do Ligi Mistrzów i zdolnym do walki na poziomie Final4.

Restrukturyzacja, której nie przeprowadzono

Zawodnikom, którzy mają bardzo wysokie uposażenia, na przykład ponad 100 tysięcy złotych „na rękę” miesięcznie, a nie chcą zaakceptować nieznacznego ograniczenia tych wynagrodzeń dla osiągnięcia celu, jakim jest dalsze trwanie drużyny w optymalnym składzie i walka o mistrzostwo Ligi Mistrzów, można zaoferować korzystny transfer i zastąpić ich innymi. Najważniejsze, aby mieć zmotywowaną drużynę, dla której na pierwszym miejscu są cele sportowe, a pieniądze – choć też ważne – są na drugim miejscu. Nie powinno być odwrotnie: że najważniejsze dla poszczególnych zawodników są pieniądze, choćby nawet poziom sportowy drużyny miał ucierpieć. Ja osobiście uważałem, że po sezonie 2023/24 powinna nastąpić również decyzja o zmianie trenera. Także dlatego, że – co nie jest tajemnicą – wynagrodzenie trenera i 3–4 najdroższych zawodników stanowiło prawie 40 procent całości budżetu Klubu.

Talant osiągnął z drużyną najważniejsze sukcesy sportowe, ale nic nie trwa wiecznie. Sukcesu osiągniętego w 2016 roku przez drużynę, której trzon zbudował jeszcze Bogdan Wenta, nie udało się już powtórzyć. Zawsze kiedyś przychodzi czas na zmianę. Podziękowania, oddanie hołdu za osiągnięte sukcesy, a potem otwarcie się na nowe możliwości. Były już trener Iskry, Talant Dujshebaev, bardzo zdecydowanie przeciwstawiał się jakiejkolwiek rozmowie o ograniczeniu wynagrodzeń „choćby o jeden grosz”. Rozumiem, że głównym źródłem tej postawy Talanta była świadomość, że ograniczenia musiałyby w pierwszym rzędzie dotknąć jego samego i jego synów. Mam jednak obowiązek wspomnieć o tym, że zawsze są dwie możliwości obniżenia kosztów drużyny: obniżka wynagrodzeń tych zawodników, którzy są w drużynie – za ich zgodą – albo sprzedaż zawodników z wysokimi wynagrodzeniami i zastąpienie ich „tańszymi”.

Pod presją Talanta władze Klubu nawet nie podjęły próby zastosowania tego, co w 2011 roku wyszło Klubowi na dobre – dialogu z zawodnikami i obniżenia wynagrodzeń. Ja uważałem, że to rozwiązanie powinno być przetestowane jako pierwsze, bo dawałoby możliwość zachowania jak najlepszego składu drużyny, jeśli choćby ci najwięcej zarabiający zaakceptowaliby nieznaczne obniżenie swoich uposażeń.

Pasywność zamiast decyzji

Mierząc się z wyzwaniami finansowymi, trzeba umieć podejmować odważne decyzje. Przerwa przed sezonem 2024/25 to był odpowiedni moment na aktywne zarządzenie sytuacją w Klubie. Niestety, polityczna niestabilność związana z funkcjonowaniem spółek Skarbu Państwa w polskim systemie politycznym sprawiła, że realizowanie w Industrii spójnej wizji wobec Klubu stało się niemożliwe. Przez te niecałe trzy lata Klub doświadcza już trzeciego prezesa ŚGP Industria i trzeciej osoby na stanowisku przewodniczącego Rady Nadzorczej Klubu. W nadzorującej Industrię Agencji Rozwoju Przemysłu było już chyba pięciu prezesów. Całkowita porażka kolejnych władz Industrii i Klubu w znalezieniu pierwszego sponsora tytularnego nie pomaga.

Czas, w którym decyzje powinny zostać podjęte, upłynął. Władze Klubu nie były aktywne, nie zarządzały sytuacją na swoich warunkach, a zamiast tego dość pasywnie administrowały Klubem, starając się radzić sobie z tym, co im spada na głowę. Odważnych decyzji zabrakło. Bez próby dialogu z zawodnikami od razu zastosowano to gorsze rozwiązanie, czyli sprzedanie lub odejście zawodników najlepiej zarabiających – byle nawet nie spróbować z nimi rozmowy o zmniejszeniu ich wynagrodzeń, jak mówił Talant, „ani o grosz” – i zastąpienie ich tańszymi.

Talant zapowiadał, że gotów jest na wyzwania związane z prowadzeniem drużyny złożonej nie z najdroższych zawodników świata, jak to było przez wiele ostatnich lat w jego karierze, również w poprzednich klubach, dla których zakończyło się to upadłością. Rzeczywistość okazała się jednak inna: trener najwyraźniej nie udźwignął emocjonalnie sytuacji, w której mijają lata, a medali nie ma. Sytuacja w Klubie stała się nieznośna: próba kontynuacji na warunkach narzuconych przez trenera nie przyniosła dobrych rezultatów. Trzeci już rok z rzędu Klub nie osiąga sukcesów, które chcieliby zobaczyć kielczanie.

Odejście Talanta w najgorszym momencie

W ostatnich dniach doszło do skandalicznych ekscesów w relacji między trenerem a zawodnikami, po których nastąpiło nagłe ogłoszenie odejścia Talanta z informacją, że z zawodnikami już się pożegnał, połączone z kuriozalnym, nagranym telefonem filmikiem pożegnalnym dla wszystkich innych. Gdyby władze Klubu z wyprzedzeniem postanowiły o zmianie trenera, to można by zorganizować odpowiednie pożegnanie, a jednocześnie zawczasu znaleźć kolejnego trenera, który zrobiłby w Klubie nowe otwarcie. Odwagi do takich decyzji władzom Klubu i Industrii zabrakło. Teraz muszą radzić sobie z sytuacją, która „spadła im na głowę”. To najgorsze możliwe rozwiązanie.

Jednocześnie jest to brak profesjonalizmu po stronie Talanta. Jak powiedział jeden polski polityk: „mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy”. Jeśli chodzi o Talanta, to ktoś mógłby nawet powiedzieć, że celowo wywołał nieelegancki kryzys, aby szybko rozstać się z Klubem po tym, jak synowie mają już zapewnione transfery, a sukcesy w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie stały się bardzo mało prawdopodobne. Tak się nie robi. Nawet jeśli władze Klubu były słabe i nie potrafiły stanąć na wysokości zadania, to światowej klasy trener powinien z własnej inicjatywy i z wyprzedzeniem uzgodnić z nimi swoją rezygnację, dając Klubowi czas na znalezienie następcy i zorganizowanie pożegnania. Cyrk, który urządził Talant, bardzo uderza w wizerunek Klubu na arenie międzynarodowej i może mieć dla Klubu złe konsekwencje.

Ostatnia szansa na nowe otwarcie

Nadchodząca po sezonie 2025/26 przerwa jest dla Industrii i władz Klubu być może ostatnią szansą, aby wprowadzić odważne zmiany i z nową koncepcją znów zawalczyć o najwyższe trofea. W mojej opinii warto rozważyć choćby częściowy powrót do filozofii z lat 2008–2014, kiedy Klub był trzonem reprezentacji Polski, a sukcesy Klubu wspierały sukcesy reprezentacji i popularność całej piłki ręcznej jako dyscypliny w Polsce. Warto, aby ten model wsparły obecne władze Związku Piłki Ręcznej, mocno związane przecież z tamtą drużyną Iskry z 2016 roku. Popularność dyscypliny przekłada się na liczbę młodych, którzy wybierają piłkę ręczną, a to tworzy pozytywny cykl, w którym wszystkie czynniki wzajemnie wspierają się dla wzmocnienia poziomu piłki ręcznej w całym kraju. Życzę władzom Industrii odwagi koniecznej, aby z obecnych tarapatów wyprowadzić Klub ofensywnie, ku nowym zwycięstwom.

Autor: Szczepan Ruman

*Autor jest byłym prezesem ŚGP Industria S.A.

Przeczytaj więcej

Argentyna przechodzi dalej! Znamy wszystkich półfinalistów piłkarskiego mundialu
Argentyna przechodzi dalej! Znamy wszystkich półfinalistów piłkarskiego mundialu
Jude Bellingham i wszystko jasne! Anglicy z biletem do półfinału mistrzostw świata
Jude Bellingham i wszystko jasne! Anglicy z biletem do półfinału mistrzostw świata
Bardzo kosztowny błąd Belgów. Hiszpanie w półfinale mundialu
Bardzo kosztowny błąd Belgów. Hiszpanie w półfinale mundialu