Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Czyste Powietrze” pod lupą CBA. Orzeł: to piramidalna katastrofa

Program „Czyste Powietrze” znalazł się w głębokim kryzysie, a dokumenty dotyczące jego realizacji zabezpieczają służby. Bartłomiej Orzeł, ekonomista i były pełnomocnik premiera ds. programu, ocenia, że po zmianie władzy doszło do zaniedbań, które uderzają dziś zarówno w beneficjentów, jak i wykonawców.
„Czyste Powietrze” pod lupą CBA. Orzeł: to piramidalna katastrofa

CBA w Ministerstwie Klimatu, fot. cba.gov.pl

Kryzys programu może mieć również wymiar polityczny. Skala chaosu organizacyjnego, zawieszenie programu, wezwania do zwrotu pieniędzy kierowane do beneficjentów oraz działania służb sprawiają, że coraz częściej pojawiają się pytania o odpowiedzialność minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski. Dla części komentatorów i opozycji może to być jeden z najmocniejszych argumentów za rozważeniem jej dymisji.

„To piramidalna katastrofa”

Bartłomiej Orzeł bardzo ostro ocenił sposób nadzoru nad programem „Czyste Powietrze” po zmianie władzy. Jego zdaniem odpowiedzialność polityczna i organizacyjna spoczywa zarówno na Ministerstwie Klimatu, jak i na kierownictwie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Ekspert wskazywał, że skutki obecnego chaosu ponoszą przede wszystkim zwykli obywatele oraz firmy wykonawcze, które realizowały inwestycje.

– To, co dzieje się w programie „Czyste Powietrze”, jest dzisiaj piramidalną katastrofą. Beneficjenci dostają żądania zwrotów pieniędzy, których nie są niczemu winni. Wykonawcy nie mają wypłacanych pieniędzy, bankrutują. Pojawiają się doniesienia nieoficjalne o samobójstwach związanych z realizacją tego programu – powiedział Bartłomiej Orzeł.

Jak dodał, po autorskich zmianach wprowadzonych przez ekipę minister Pauliny Hennig-Kloski program w praktyce przestał działać tak, jak powinien.

Problem z umowami

Orzeł zaznaczył, że część błędów ma swoje źródło jeszcze w 2022 i 2023 roku, za rządów Zjednoczonej Prawicy. Chodzi przede wszystkim o konstrukcję prefinansowania oraz decyzję o oparciu systemu na umowach dwustronnych, a nie trójstronnych.

W praktyce wojewódzki fundusz podpisywał umowę z właścicielem domu, a beneficjent osobną umowę z wykonawcą. To rozwiązanie, zdaniem byłego pełnomocnika, przerzuciło ogromne ryzyko na ludzi najuboższych i najmniej zaradnych.

– Ten beneficjent, właściciel domu, ma odrębną umowę z firmą wykonawczą, która może być jego pełnomocnikiem. To dzisiaj generuje tonę problemów, za które są ciągnięci do odpowiedzialności bogu ducha winni beneficjenci, często oszukani przez te firmy – mówił Orzeł.

Podkreślił, że chodzi o osoby o bardzo niskich dochodach, które powinny być objęte szczególną ochroną państwa.

Prawo działa wstecz

Jednym z najpoważniejszych zarzutów Orła jest stosowanie nowych zasad rozliczeń wobec wniosków składanych wcześniej. Jak tłumaczył, w 2025 roku wprowadzono tzw. księgę procedur, która zaczęła wpływać na rozliczanie inwestycji z 2023 i 2024 roku.

W efekcie osoby, które składały dokumenty zgodnie z obowiązującym wtedy regulaminem, dziś mogą otrzymywać niższe wypłaty albo żądania zwrotu części pieniędzy.

Beneficjenci, którzy w roku 2024 złożyli wniosek zgodny z regulaminem na dzień składania wniosku, mają drugą transzę pomniejszaną o 5, 10, 15 tysięcy. W zasadzie w zależności od widzimisię urzędnika

– ocenił.

Problem pogłębia konstrukcja umów. Jeśli fundusz obniża dotację, nie oznacza to automatycznie zmiany zobowiązań beneficjenta wobec wykonawcy.

– Wykonawcy mogą dziś przyjść do beneficjentów i powiedzieć: podpisaliśmy umowę na 100 tysięcy. Mnie nie obchodzi, że wojewódzki fundusz obiecał panu 100 tysięcy, a dziś wypłaca 90. Proszę mi wypłacić różnicę ze swoich środków – tłumaczył Orzeł.

Program zawieszony z dnia na dzień

Ekspert przypomniał, że program został zawieszony w listopadzie 2024 roku praktycznie bez wcześniejszych ostrzeżeń. Jego zdaniem resort i fundusze były jednak wcześniej informowane o nieprawidłowościach zarówno przez stronę społeczną, branżę, jak i wojewódzkie fundusze.

Orzeł wskazał, że już w marcu 2024 roku kierowano sygnały o potrzebie zajęcia się problemami. Mimo to przez kolejne miesiące nie zdecydowano się na rozwiązania, które ograniczyłyby szkody.

– Kolejne osiem miesięcy zwlekano z podjęciem działań, które miały naprawić tego typu sytuacje. Rekomendowaliśmy wyjęcie wtyczki z prefinansowaniem, które jest generatorem 90–95 proc. tych problemów, i naprawienie tej części – powiedział.

Zamiast tego zawieszono cały program, a po kilku miesiącach – jak ocenił – wprowadzono nie reformę, lecz „deformę”.

„Prawdziwki” i łowienie najuboższych

W rozmowie pojawił się także wątek tzw. prawdziwków, czyli najuboższych beneficjentów, którzy stali się celem agresywnej akwizycji firm wykonawczych. Orzeł podkreślił, że to właśnie te osoby powinny być szczególnie chronione przez państwo.

Według niego niektóre firmy stworzyły z pozyskiwania takich klientów cały model biznesowy. Handlowcy mieli jeździć po wsiach i wyszukiwać najbiedniejsze domy, a prowizje za pozyskanie jednego beneficjenta sięgały od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Prawdziwki to było pejoratywne określenie w branży na najbiedniejszych beneficjentów. Prowizja za złowienie takiego prawdziwka wynosiła od 7 do 12 tysięcy złotych. To była prowizja handlowca

– mówił.

CBA i Prokuratura Europejska

Sprawą programu „Czyste Powietrze” zajmują się już służby. Funkcjonariusze CBA pojawili się w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, a postępowanie prowadzi także Prokuratura Europejska, która bada nieprawidłowości związane z wydatkowaniem środków unijnych.

Orzeł wskazał, że śledczy zabezpieczyli dokumenty obejmujące okres od 2021 do 2026 roku. Jego zdaniem analiza może dotyczyć zarówno poprzedniego kierownictwa resortu, jak i obecnych władz.

Prokuratura Europejska wszczęła z urzędu śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązku lub przekroczenia uprawnień przez urzędników, którzy wdrażali te rozwiązania. Będzie analizować, czy są podstawy do postawienia zarzutów

– wyjaśnił.

Pytany, czy zarzuty mogą objąć polityków, Orzeł odpowiedział, że jego zdaniem taki scenariusz jest możliwy.

– Wydaje mi się, że tak, ponieważ zespół wypracował zupełnie inne rekomendacje. Te rekomendacje zostały z dnia na dzień wyrzucone do kosza – podsumował.

Przeczytaj więcej

KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia
Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta