Nie chodzi tylko o 50 groszy za butelkę
Inżynier Tadeusz Bąk przekonuje, że system kaucyjny nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat prostego mechanizmu: kupujemy napój, dopłacamy kaucję, oddajemy opakowanie i odzyskujemy pieniądze. W jego ocenie prawdziwa zmiana dotyczy tego, kto przejmuje kontrolę nad całym strumieniem wartościowego surowca.
– My się skupiamy na tym, że poszliśmy do sklepu, kupiliśmy puszkę napoju czy butelkę wody mineralnej, dopłaciliśmy 50 groszy i oddaliśmy po wypiciu, i jest okej, bo dbamy o środowisko. No tak, tylko że to jest jedna rzecz. Natomiast druga jest niezwykle kluczowa, mianowicie chodzi o całą ścieżkę masy surowca, który w tej chwili zmienia właściciela i jest wykorzystywany przez poszczególnych operatorów w różny sposób – mówi Bąk.
Jak zaznacza, dziś na rynku działa już kilku operatorów systemu, a każdy tworzy własny model obsługi i rozliczania.
– Mamy w tej chwili chyba już ośmiu operatorów systemu. Każdy ma swój system, każdy osobno się rozlicza – mówi.





