Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Protasiewicz: Schetyna od początku wiedział, gdzie są „prawdziwe frukta”

– Grzegorz Schetyna wiedział, że prawdziwe frukta to są spółki Skarbu Państwa – mówi Jacek Protasiewicz. Były europoseł PO opowiada o kulisach początków rządów Platformy i jaką relację mieli Tusk i Schetyna.
Protasiewicz: Schetyna od początku wiedział, gdzie są „prawdziwe frukta”

„Tam nie ma nic szczerego”

Punktem wyjścia rozmowy stała się książka Donalda Tuska Szczerze. Jacek Protasiewicz nie miał w tej sprawie żadnych wątpliwości i już na początku bardzo jednoznacznie odrzucił zarówno tytuł, jak i samą wiarygodność tej opowieści.

– Uważam, że za tytuł „Szczerze” nie zapłaciłbym jednej dziesiątej tej kwoty, którą pan wymienił. To nie jest… tam nie ma nic szczerego – mówi Jacek Protasiewicz.

Były polityk Platformy Obywatelskiej zapowiedział przy tym, że sam pracuje nad książką, w której pojawi się również Donald Tusk i jego otoczenie.

– Polecam książkę, którą wydam przed wyborami w przyszłym roku. To nie będzie książka wyłącznie poświęcona Donaldowi Tuskowi, bo aż taką znowu postacią nie jest, żeby zasługiwał na odrębną książkę innego autora niż siebie samego. Ale tam będzie dużo na temat samego Tuska, jego otoczenia i to będzie na pewno prawda – mówi.

Szyderstwo zamiast rozmowy o sprawach

W dalszej części rozmowy Protasiewicz bardzo ostro opisuje atmosferę, która – jego zdaniem – przez lata dominowała wokół Donalda Tuska i jego środowiska. Mówi o szydzeniu z ludzi, którzy kierowali się w polityce wartościami i dobrem publicznym.

– Takie szydzenie z ludzi, którzy kierują się wartościami w polityce, było na porządku dziennym w gabinecie premiera Tuska w latach 2011–2014 – mówi.

Przywołuje tu przykład Rafała Dutkiewicza, którego – jak twierdzi – nie traktowano jak partnera rozmawiającego o sprawach publicznych, ale jak kogoś, komu trzeba przypisać ukryty interes.

– Wiem, że sam byłem świadkiem niestety tego typu szyderstwa z Rafała Dutkiewicza, który przychodził w sprawach, a nie w interesach. Tylko oni nie rozumieją spraw publicznych, dobra publicznego, tylko pytali: „ale o co ci chodzi?”. No chodzi mi o to, żeby było dobrze. „Nie, nie, nie, raz jeszcze powiedz, o co ci chodzi”. No to tacy są ludzie – mówi Protasiewicz.

W jego ocenie to bardzo wiele mówi o całym stylu funkcjonowania tamtego obozu: mniej liczyła się rozmowa o państwie, a bardziej podejrzliwość i przekonanie, że za każdą inicjatywą musi stać prywatny interes.

Szrot o rządzie: „Sprzeczności doprowadzą do upadku”
Szrot o rządzie: „Sprzeczności doprowadzą do upadku”

Rząd Donalda Tuska nie przetrwa – przekonuje poseł PiS Paweł Szrot. Wskazuje na chaos w koalicji i zapowiada „ciekawe wy…

Schetyna i „prawdziwe frukta”

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest opis początków rządów Platformy Obywatelskiej i relacji między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną. Protasiewicz kreśli obraz, w którym Tusk dopiero uczył się władzy, a Schetyna już rozumiał, gdzie znajdują się najważniejsze wpływy.

– Tusk pochłonięty był jeszcze wtedy nie interesami, tylko nauką. Dopiero się uczył tego sprawowania władzy, a Schetyna już wiedział, że prawdziwe frukta to są spółki Skarbu Państwa – mówi.

I dalej opisuje konkretne nominacje, które – w jego ocenie – miały pokazywać właśnie ten mechanizm.

– Stąd nagle, ku zaskoczeniu nawet nie Tuska, ale Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesem KGHM-u został dosyć średniej wielkości menadżer pan Krutin. Jego kwalifikacją było to, że był kolegą z miasteczka Brzeg Dolny ówczesnego asystenta Schetyny, późniejszego posła Jarosława Charłampowicza – mówi Protasiewicz.

Pada też drugi przykład:

– Prezesem bodajże PGE, dużej firmy energetycznej, został były przedstawiciel Adidasa w Polsce, który sprzedawał buty Adidas klubowi sportowemu Śląsk Wrocław koszykarskiemu, którego szefem rady nadzorczej i właścicielem był Schetyna – mówi.

W jego opowieści ten mechanizm miał być na tyle wyraźny, że budził zdziwienie nawet u ludzi z najbliższego otoczenia władzy.

– To irytowało Krzysztofa Bieleckiego, który pytał, o co chodzi, skąd ci ludzie się biorą. I wtedy się Tusk zorientował, że ktoś na jego zapleczu i w jego imieniu działał inaczej, niż mu się wydawało – mówi Protasiewicz.

Tusk i Schetyna jako dwa oblicza tej samej polityki

W rozmowie pojawia się też sugestia, że mimo różnic obu polityków łączył wspólny sposób uprawiania polityki: twardy, brutalny i pozbawiony prawdziwego namysłu nad tym, jak urządzać państwo.

Protasiewicz przypomina, że przez pewien czas Schetyna i Tusk tworzyli bardzo silny tandem, choć ich współpraca szybko zaczęła się psuć.

– Ten tandem się szybko rozpadł, bo tajemnicą Poliszynela jest, że ten początek rządów Tuska w roku 2007 przebiegł w ten sposób, że Tusk się uczył, a Schetyna już wiedział, gdzie są wpływy – mówi.

Choć rozmowa nie jest poświęcona wyłącznie Schetynie, to wyłania się z niej obraz środowiska, które – zdaniem Protasiewicza – od początku bardziej interesowało się politycznym zarządzaniem zasobami niż budowaniem poważnego projektu państwowego.

Konflikt, który już nie ma sensu

W końcówce rozmowy Protasiewicz przenosi ten obraz na szerszy poziom i mówi już nie tylko o samej Platformie, ale o całym wyjałowionym sporze Tuska i Kaczyńskiego. W jego ocenie ten konflikt dawno utracił polityczny sens i dziś szkodzi przede wszystkim Polsce.

– Oni się po prostu już biją, a ja już nie rozumiem, o co oni się biją – mówi.

I dodaje:

– Moja narzeczona, która ma 25 lat i interesuje się polityką, mówi: ja nie wiem, o co oni się kłócą, bo to już jest po prostu pozbawione sensu – relacjonuje Protasiewicz.

W jego ocenie skutki tego są bardzo poważne, bo kolejne instytucje państwa tracą powagę, a polityka przestaje zajmować się sprawami naprawdę istotnymi.

– Kolejna instytucja, jedna za drugą, staje się atrapą instytucji. Wszystko to jest efektem tego już bezsensownego konfliktu. Tu już nikt nie rozmawia o tym, jak Polskę urządzić, żeby była sprawiedliwsza, jak Polską kierować, żeby była na arenie międzynarodowej coraz bardziej poważnie traktowana, jak ratować substancję tego narodu, żeby się rodziło więcej dzieci – mówi.

„To wszystko jest już bez proporcji”

Mocno wybrzmiewa też zarzut, że polityka i media zostały całkowicie zdominowane przez tematy zastępcze, podczas gdy sprawy naprawdę ważne schodzą na margines.

– Są sprawy, które dotyczą milionów Polaków i tymi się nikt nie zajmuje. W każdym razie media głównego nurtu nie informują o tym, że się zajmują – mówi Protasiewicz.

To właśnie dlatego jego krytyka Tuska i dawnej Platformy nie dotyczy tylko personalnych urazów czy dawnych sporów wewnętrznych. W tej opowieści chodzi o cały model polityki, który – jego zdaniem – opierał się na szyderstwie, interesach i pustym konflikcie, zamiast na rzeczywistym myśleniu o państwie.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje