Teraz na antenie:
Radio Wnet
Nauka i technologia

Sieć Badawcza Łukasiewicz. Były prezes o demolce instytucji: stała się łupem politycznym, przychody spadły o 45 proc.

– Spadek przychodów z komercjalizacji o 45 proc. to są ostrożne szacunki – mówi dr Andrzej Dybczyński. Były prezes Sieci Łukasiewicz ocenia, że instytucja płaci dziś cenę za polityczne zawłaszczenie.
Sieć Badawcza Łukasiewicz. Były prezes o demolce instytucji: stała się łupem politycznym, przychody spadły o 45 proc.

Sieć Badawcza Łukasiewicz, fot. x.com/@lukasiewiczpit

Szekspir pod gwiazdami

Kondycja nauki w Polsce

Dr Andrzej Dybczyński, były prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz, w rozmowie z Radiem Wnet o kondycji polskiej nauki stawia mocną diagnozę: największym problemem nie jest dziś tylko finansowanie czy organizacja systemu, ale brak zrozumienia, czym w ogóle jest nauka i do czego ma służyć państwu. W jego ocenie właśnie to niezrozumienie szczególnie wyraźnie widać na przykładzie Łukasiewicza – instytucji, która miała być jednym z motorów wdrażania badań do gospodarki.

– Nauka to jest bardzo złożony system, który służy tworzeniu nowej wiedzy. Dzięki tej wiedzy nasze dzieciaki nie umierają na gruźlicę, mieszkanie oświetlamy żarówką, a nie ogniskiem, na wakacje lecimy samolotem, a nie jedziemy na osiołku – mówi dr Andrzej Dybczyński.

Jak podkreśla, Sieć Badawcza Łukasiewicz nie była żadnym eksperymentem bez wzoru. Powstała jako polski odpowiednik instytucji obecnych od lat w rozwiniętych państwach – organizacji prowadzących badania o praktycznym charakterze i wdrażających ich wyniki do gospodarki.

– We wszystkich rozwiniętych krajach istnieją organizacje, które służą realizowaniu badań o bardzo aplikacyjnym, bardzo praktycznym charakterze i wdrażaniu wyników tych badań do gospodarki. W Niemczech to jest Fraunhofer, w Finlandii to jest VTT, na Tajwanie to jest ITRI – mówi były prezes Łukasiewicza.

Szekspir pod gwiazdami

„Po 2023 roku politycy odkryli, że instytucję naukową można traktować jak spółkę”

Dybczyński przekonuje jednak, że po zmianie władzy w 2023 roku charakter funkcjonowania sieci zaczął się gwałtownie zmieniać. Jego zdaniem politycy zaczęli traktować instytucję naukową jak teren kadrowego podziału wpływów.

– Po 2023 roku to nie naukowcy, ale politycy dokonali fascynującego odkrycia. Otóż to politycy odkryli, że instytucję naukową można traktować mniej więcej tak, jak spółkę Skarbu Państwa. Czyli opanowujemy ją, przychodzimy do niej, zwalniamy tych, którzy tam byli – mówi dr Andrzej Dybczyński.

Były prezes podkreśla, że wcześniej również zdarzały się polityczne sugestie czy naciski, ale – jak zaznacza – miały one zupełnie inną skalę. Opowiada, że przez sześć lat dwukrotnie proszono go o rozstanie z pracownikami z powodów politycznych i dwa razy o zatrudnienie kogoś z politycznej rekomendacji. Jak twierdzi, raz odmówił, a raz zgodził się, bo kandydat był – w jego ocenie – najlepszy.

– Przed 2023 rokiem politycy Łukasiewiczem się niespecjalnie przejmowali i niespecjalnie o nim wiedzieli. To miało szereg wad, na przykład niedofinansowanie, brak systemowego politycznego wsparcia, ale nie mieliśmy do czynienia z aktywnym zawłaszczaniem i niszczeniem instytucji. To jest ta różnica – mówi.

Szekspir pod gwiazdami

Łukasiewicz miał wdrażać naukę do gospodarki

W rozmowie Dybczyński przypomina, że Łukasiewicz grupuje 22 instytuty i miał być jednym z kół zamachowych rozwoju gospodarczego – właśnie przez wdrażanie badań do praktyki.

– W 2019 roku w Polsce stworzono z części istniejących instytutów Łukasiewicza, którego misją miało być realizowanie badań z wyraźnym naciskiem na wdrożenie do gospodarki i miało być to jedno z kół zamachowych polskiego rozwoju gospodarczego – mówi.

Jego zdaniem ten proces został przerwany. Twierdzi, że w ciągu ostatnich dwóch lat instytucja przeszła trzy fazy: najpierw narrację, że wcześniej „wszystko było źle”, potem polityczne zawłaszczanie, a na końcu pojawienie się skutków tej polityki.

– Łukasiewicz przez ostatnie dwa lata przechodził przez trzy fazy. Faza pierwsza, zaraz po zmianie władzy, to była konieczność udowodnienia, że wszystko wcześniej było źle. Faza druga to było odkrycie przez polityków, że Łukasiewicz jest instytucją, którą można zawłaszczać. No i mamy fazę trzecią: szydło wychodzi z worka – mówi dr Andrzej Dybczyński.

Szekspir pod gwiazdami

„Spadek przychodów z komercjalizacji o 45 proc.”

Najmocniejszy zarzut byłego prezesa dotyczy efektów działalności instytucji. Dybczyński twierdzi, że po dwóch latach zmian politycznych widać już twarde konsekwencje.

– Spadek przychodów Łukasiewicza z komercjalizacji o 45 proc. i to są szacunki ostrożne, dlatego że pracownicy z wewnątrz Łukasiewicza mówią mi, że w istocie to jest spadek o około dwie trzecie. To jest proces. Dwa lata niszczenia instytucji i zaczynamy mieć pierwsze efekty – mówi.

Ten fragment rozmowy jest osią całej diagnozy Dybczyńskiego: według niego problem nie kończy się na sporze kadrowym czy symbolicznym przejęciu instytucji. W jego ocenie konsekwencje przekładają się już na realną słabość organizacji, która miała zarabiać na wdrożeniach i wzmacniać polską gospodarkę.

Odejścia ludzi, utrata kompetencji, utrata zaufania

Były prezes wielokrotnie wraca też do wątku odejść ludzi, którzy – jak podkreśla – mieli realne kompetencje naukowe i menedżerskie. W jego opowieści szczególnie mocno wybrzmiewa to, że część z nich znalazła pracę za granicą lub w innych ośrodkach, co pokazuje, że nie byli to przypadkowi urzędnicy.

Szekspir pod gwiazdami

– My takich ludzi wyrzucamy za granicę po to, żeby na ich miejsce zatrudniać kolegów polityków – mówi dr Andrzej Dybczyński.

W jego ocenie to właśnie ten proces może zostawić najgłębszą ranę, bo nie chodzi tylko o pojedyncze nazwiska, ale o reputację całej instytucji. Dybczyński przekonuje, że dla nauki najgorsze jest utracenie wiarygodności wobec środowiska.

– W Łukasiewiczu stała się najgorsza z możliwych rzeczy dla instytucji naukowej. Zniszczono wiarygodność instytucji wobec naukowców – mówi.

I dodaje, że ewentualna odbudowa nie zaczęłaby się od zera, lecz z poziomu jeszcze niższego.

Szekspir pod gwiazdami

– Moim zdaniem odbudowa Łukasiewicza, jeśli do niej dojdzie, będzie startowała z poziomu ujemnego, nie z poziomu zero – mówi dr Andrzej Dybczyński.

„Polska nauka nie ma znaczenia dla większości polityków”

Rozmowa o Łukasiewiczu szybko staje się u Dybczyńskiego szerszą diagnozą całego państwa. Jego zdaniem historia tej instytucji pokazuje przede wszystkim to, że dla dużej części klasy politycznej nauka po prostu nie jest ważna.

– Te trzy przykłady pokazują moim zdaniem najpoważniejszy problem polskiej nauki, najgłębszy i najpoważniejszy: to, że polska nauka nie ma znaczenia dla większości polskich polityków. Oni nie rozumieją, czym ona jest, oni nie rozumieją, po co ona w państwie jest – mówi.

To dlatego, jak sugeruje, możliwe było potraktowanie takiej instytucji jak zwykłego zaplecza kadrowego, a nie elementu budowania nowoczesnego państwa. W jego ocenie problem jest dużo głębszy niż personalne decyzje jednego prezesa czy jednego ministerstwa.

Szekspir pod gwiazdami

Odbudowa będzie trudniejsza niż budowa

Dybczyński nie ukrywa, że mimo krytycznej diagnozy wciąż myśli o Łukasiewiczu jako o projekcie, który miał sens i który warto byłoby odbudować. Ale zarazem przyznaje, że dziś najtrudniejsze nie byłoby nawet uporządkowanie struktury czy poprawienie wyników, tylko odzyskanie zaufania ludzi nauki.

– Ci, którzy będą kiedyś Łukasiewicza odbudowywać, będą musieli tych wszystkich menadżerów, naukowców, specjalistów ściągniętych z zagranicy przekonać do powrotu do instytucji. Jeżeli instytucja straciła wiarygodność w środowisku naukowym, to dla ludzi, którzy będą Łukasiewicza odbudowywać, to będzie najcięższe zadanie – mówi.

W tej diagnozie wybrzmiewa najważniejsza teza całej rozmowy: spór o Sieć Badawczą Łukasiewicz nie dotyczy wyłącznie kadrowych roszad i bieżącej polityki. W ocenie byłego prezesa chodzi o to, czy państwo traktuje naukę jako narzędzie rozwoju, czy tylko jako kolejną instytucję do obsadzenia swoimi ludźmi.

Przeczytaj więcej

Sztuczna inteligencja jak bomba atomowa? Czy rozwój AI wiedzie nas do raju czy do piekła?
Sztuczna inteligencja jak bomba atomowa? Czy rozwój AI wiedzie nas do raju czy do piekła?
Kto wygra XXI wiek? Nie zdecydują tylko algorytmy
Kto wygra XXI wiek? Nie zdecydują tylko algorytmy
Nauka to inwestycja, nie koszt. Prof. Tomza apeluje o większe wsparcie badań
Nauka to inwestycja, nie koszt. Prof. Tomza apeluje o większe wsparcie badań