Krystian Natoński wspomina Jacka Magierę. „Jeszcze do mnie nie dotarło, że go nie ma”
Dziennikarz Polsatu Sport, mówi o znaczeniu Jacka Magiery dla całego środowiska piłkarskiego, przyjaciół i przede wszystkim rodziny. Jak wspomina: Był ceniony za ten swój charakter i przywiązanie do miejsca pochodzenia
Jacek Magiera / Fot. materiały prasowe Śląska Wrocław
Jeszcze to do mnie nie dotarło, jeszcze nie mogę się do końca pogodzić, że Jacka Magiery nie ma już wśród nas
mówi dziennikarz Polsatu Sport Krystian Natoński.
Za zmarłym 10 kwietnia Jackiem Magierą tęskni nie tylko rodzina i przyjaciele, ale także podopieczni i kibice. Wszyscy, którzy go znali, wypowiadają się o nim tylko dobrze. Natoński wspomina, że gloryfikowanie osób po śmierci jest normalne, ale w przypadku Jacka Magiery nie ma przesady w opisywaniu go wyłącznie w superlatywach.
To był człowiek, któremu nigdy sodówka nie uderzyła do głowy, a mogła, bo w pewnym momencie był w absolutnym topie
Wspomina przyjazd Jacka Magiery na mecz do Częstochowy już w trakcie trwania kariery poza miastem. Wtedy pierwszy raz, zmarły spotkał się z tłumem fanów.
Czekali na niego wszyscy kibice – od tych najmłodszych, do tych najstarszych
Mimo tego, że dużo czasu spędzał w Warszawie Jacek Magiera przyjeżdżał do Częstochowy, by brać udział w turniejach charytatywnych. Był ceniony za ten swój charakter i przywiązanie do miejsca pochodzenia.
Jacek był bardzo dobrym człowiekiem i każdy to podkreśla – również redaktor Krystian Natoński, który mówi także, że – Warto być dobrym człowiekiem. Można mieć sukcesy, można zrobić karierę, może też w życiu nie wyjść, ale będziemy zapamiętani jako dobrzy ludzie. I to jest cenniejsze niż medale i puchary w gablocie
Pamięć o Jacku Magierze, wśród kochających go ludzi pozostaje żywa i nie minie.