Żurek i Tusk. „Sprzedają ludziom powietrze”
Paweł Lisicki bardzo krytycznie ocenia polityczny sens wymiany w Ministerstwie Sprawiedliwości. W jego ocenie Donald Tusk, decydując się na zmianę Adama Bodnara na Waldemara Żurka, próbował odpowiedzieć na oczekiwania najbardziej radykalnej części swojego obozu, ale od początku był to ruch skazany na kłopoty. Nie dlatego, że zabrakło determinacji, lecz dlatego, że – jak mówi Lisicki – zabrakło realnych podstaw do spełnienia obietnic.
Od samego początku, kiedy pierwszy raz usłyszałem o pomyśle wymiany pana Bodnara na pana Żurka, mówiłem, że pomysł, żeby do Ministerstwa Sprawiedliwości wysyłać największego radykała, musi się źle skończyć
– mówi Paweł Lisicki.
Redaktor naczelny „Do Rzeczy” uważa, że na początku ten ruch mógł wyglądać atrakcyjnie dla wyborców oczekujących szybkich i twardych rozliczeń. Żurek miał być symbolem nowej energii, skuteczności i bezwzględności wobec ludzi poprzedniej władzy. Problem – jak przekonuje Lisicki – polegał jednak na tym, że polityczna obietnica rozminęła się z rzeczywistością.





