Polityka Izraela
Paweł Lisicki nie zostawia wątpliwości, jak ocenia dzisiejsze działania Izraela. W rozmowie odrzucił nie tylko popularny w części prawicy język o „jasnej stronie mocy”, ale też dawny obraz Izraela jako naturalnego bastionu Zachodu na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem ten sposób myślenia był oparty na złudzeniu, które dziś całkowicie się rozsypało.
„Państwa nie dzielą się na państwa dobre i państwa złe. Ja odrzucam ten podział i odrzucałem go też wcześniej, jeśli chodzi o wojnę na Ukrainie. Tak samo odrzucam go tutaj. Z pewnością nigdy nie powiedziałbym natomiast, że obecny Izrael jest po jasnej stronie mocy, ze względu na to, że Izrael w Strefie Gazy prowadził i prowadzi ludobójczą politykę, mającą na celu mordowanie na masową skalę cywilów, dzieci i kobiet” – mówi Paweł Lisicki.
To najmocniejsza teza, jaka padła w tej części rozmowy. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” nie próbował łagodzić ocen ani uciekać w dyplomatyczne formuły. Przeciwnie – uznał, że właśnie dziś trzeba nazywać rzeczy po imieniu, szczególnie wtedy, gdy chodzi o państwo, które przez lata przedstawiano w Europie Środkowej jako naturalnego sojusznika cywilizacyjnego Zachodu.
Lisicki odrzuca mit o Izraelu
Lisicki wrócił także do starszego, mocno zakorzenionego na polskiej prawicy przekonania, że Izrael jest „forpocztą Zachodu” na Bliskim Wschodzie. Przyznał, że sam kiedyś ulegał takiemu myśleniu, podobnie jak – w jego ocenie – robiło to wielu innych komentatorów i polityków. Dziś uważa to za błąd.






